Sport.pl

Lubuskie derby o wielki finał. Czy Stal zdejmie klątwę? [ZDJĘCIA]

W tych meczach zawsze iskrzy, oby wyłącznie na torze. Jest tak bardzo elektrycznie, że czasami w rozstrzygnięciach pomaga ulewa i błyskawice na niebie. Kto tym razem będzie górą? Stal Gorzów czy Falubaz Zielona Góra? W ostatnich latach te najważniejsze wygrane zabierali zielonogórzanie, ale w tym roku mocniejsza wydaje się być Stal, nawet bez kontuzjowanego Bartka Zmarzlika. Przed niedzielnymi emocjami przypomnijmy sobie najważniejsze, derbowe wydarzenia w minionych sezonach.

Stal wraca do ekstraligi. Życzenie prezesa...

Walka w pierwszych po siedmiu latach derbowych żużlowych pojedynkach w ekstraklasie zaczęła się już w grudniu 2007 r. To wtedy do beniaminka z Gorzowa przyszli Tomasz Gollob, Rune Holta i Peter Karlsson, a ówczesny prezes Stali Władysław Komarnicki za główne zadanie postawił przed nimi "dwa razy wpieprz przyjaciołom z południa i oczko wyżej w tabeli". Patrząc na ostatnie wyniki lubuskiej rywalizacji, te słowa raczej podziałały jak klątwa. W tym sezonie wraz ze stalowcami i trenerem Piotrem Paluchem spróbuje ją zdjąć nowy prezes gorzowskiego klubu - Ireneusz Maciej Zmora.

Falubaz trzy oczka wyżej...

Tymczasem w 2008 roku to stalowcy dwukrotnie zgarnęli "wpieprz". Bohaterem Falubazu w obu spotkaniach był Rafał Dobrucki. W Zielonej Górze pokonał m.in. jadącego w roli jokera Tomasza Golloba, w Gorzowie też z nim wygrał, był liderem gości. Zielonogórzanie zdobyli brąz, zakończyli sezon trzy oczka wyżej od Stali. Wyniki w sezonie 2008: Falubaz - Stal 53:39, Stal - Falubaz 41:49.

Prezes Stali pyta: A kto to jest Gollob?

Pogrom? Mało powiedziane. W 2009 r. w sezonie zasadniczym Falubaz na własnym torze sprawił Stali potężne lanie. Porażki różnicą 36 punktów nie zdzierżył prezes Stali, który tuż po ostatnim wyścigu w pośpiechu opuszczał stadion. Szybszy był jednak dziennikarz Radia Zachód, który zdążył przepytać Władysława Komarnickiego. - Myślę, że zawodnicy zapomnieli o jednej rzeczy. Że ja im płacę ogromne pieniądze - mówił prezes Stali, po czym pytał: - A kto to jest Gollob? - Najlepszy polski żużlowiec - padła odpowiedź. - Tego tutaj nie widziałem. A Holta? Ile zdobył punktów? Osiem? To jest wielkie wydarzenie - ironizował Komarnicki. Niedługo po tym ochłonął i wziął w obronę Golloba, który w feralnym meczu zdobył 11 punktów. Padły hasła m.in. o tym, że "Chudy" do końca kariery będzie wierny Stali. Falubaz z gorzowianami rywalizował też w ćwierćfinale play-off. Tu walka była zażarta. Zielonogórzanie wygrali w Gorzowie dwoma punktami, ale w rewanżu niemal do końca meczu nie mogli być pewni awansu. Wyniki w sezonie 2009 - faza zasadnicza: Falubaz - Stal 63:27, Stal - Falubaz 49:41; ćwierćfinał play-off: Stal - Falubaz 44:46, Falubaz - Stal 47:43.

Kibice Stali pobici. Winnych brak

Ten sierpniowy wyjazd w 2009 roku niektórzy zapamiętają do końca życia i wcale nie z powodu doskonałej walki żużlowców na torze. Zdaniem kibiców i prezesa Stali Gorzów, policjanci przekroczyli wtedy swoje uprawnienia. Według relacji poszkodowanych do najgorszych scen miało dojść po wyprowadzeniu w trakcie meczu grupy z Gorzowa na ul. Wrocławską. Tam fanów otoczyli policjanci z tarczami, blokując przejście. Potem padł rozkaz wydany przez radiotelefon: "pałować". Policjanci mieli pobić również dzieci i kobiety, w tym kobietę z widoczną ciążą, użyli także gazu łzawiącego. O tym, jak zwijali się z bólu gorzowscy kibice, można było zobaczyć na filmach, które fani wrzucali do internetu. Śledztwo w tej sprawie zostało ostatecznie umorzone, ale fatalne wspomnienia pozostały. Oby nigdy więcej!

Dlaczego oni tak się cieszą?

W sezonie 2010 junior Falubazu Patryk Dudek po pierwszym meczu ćwierćfinału play-off w Zielonej Górze pytał: - Dlaczego oni tak się cieszą, przecież przegrali? Fakt, przewaga jest nikła, ale wszystko jest możliwe, wszystko może się zdarzyć. Jestem dobrej myśli.

Dobrej myśli, nie... gorzowianie byli pewni, że już są w kolejnej rundzie play-off. W Zielonej Górze przegrali przecież tylko 43:47. - Mamy ich! - krzyczał po ostatnim wyścigu Tomasz Gollob, a prezes Stali Władysław Komarnicki po kolei obcałowywał swoich zawodników. Co było potem? W Gorzowie Falubaz też wygrał, a później wjechał do ekstraligowego finału. Wyniki w sezonie 2010 - faza zasadnicza: Falubaz - Stal 50:40, Stal - Falubaz 49:39; ćwierćfinał play-off: Falubaz - Stal 47:43, Stal - Zielona Góra 43:46.

Gapiński - od bohatera do zera

Chłopak z Krzyża z wielkim entuzjazmem podpisywał kontrakt ze Stalą. Blisko domu, dobra drużyna w ekstralidze - Tomek Gapiński liczył, że zakotwiczy w Gorzowie na dłużej. Fazę zasadniczą w 2010 roku przejechał przyzwoicie, a w ćwierćfinale play-off pokazał ostry pazur. Był jednym z tych, którzy w Zielonej Górze nie zawiedli, w siedmiu wyścigach zdobył 11+1 pkt w siedmiu startach. Zasłużył na gorące uściski prezesa. Rewanż tydzień później? Tylko 3 pkt i rola pierwszego winnego dla "Gapy". Za to, że dzień wcześniej wystartował w Grand Prix Challenge, zamiast przygotowywać się do meczu w Polsce. - Przed wyjazdem do Vojens dzwoniłem do niego i pytałem, czy chce jeździć u mnie w Gorzowie, czy w Grand Prix? Po cholerę on tam jechał? Tak naprawdę pohandlować, bo myślał, że jak zajmie miejsce w czołowej trójce to będzie mógł je sprzedać. Smarkata postawa. Wrócił zmęczony nad ranem i nic nie pokazał tylko wielki wstyd - prezes Komarnicki był strasznie surowy, a Gapińskiego w Stali już nie oglądamy.

AUA kopie tunel na żużlowe trybuny

- Chcemy podkreślić kilka spraw. Po pierwsze: sektory na zielonogórskim stadionie dla kibiców gości, zwane potoczne "klatką" okazały się dla gorzowian bardzo niebezpieczne. Pokazał to ostatni mecz derbowy w 2009 r. w Zielonej Górze. Dlatego zakładamy, że siedzenie poza "klatką" będzie dla gorzowian bardziej bezpieczne. Po drugie siedzenie w "klatce" jest dla ludzi i zwierząt bardzo frustrujące. Może powodować nieprzewidywalne reakcje. Często agresywne, czyli niebezpieczne dla tych w środku "klatki", jak i dla tych na zewnątrz "klatki". Dlatego kibice gości powinni mieć do wyboru, gdzie chcą siedzieć. Po trzecie, kibice lubuscy to bardzo często rodziny z Zielonej i z Gorzowa. Może chcieliby siedzieć obok siebie i kibicować swoim drużynom. I po czwarte, przekopanie tunelu z Gorzowa prosto na sektory wyłącznie dla zielonogórzan to sposób na niesiedzenie w klatce, ominięcie policji i ochrony klubu, niepłacenie za bilety na mecz i przede wszystkim integrację z zielonogórzanami. W tym dusznym klimacie nie da się żyć, mamy dość bezsensownej wojny północy z południem - tłumaczył Daniel Adamski, koordynator projektu Akcja Utylizacji Animozji. Tunel połączył Gorzów z Zieloną Górą, akcja się udała, ale jak pokazują kolejne lata, animozje niestety pozostały. Żyjemy jednak nadzieją, że kiedyś żużlowe derby przestaną być imprezą maksymalnego ryzyka...

Mógł wciąż jeździć, ale wybrał rozsądek

Majowe derby w sezonie 2011 w Gorzowie były dla Falubazu najbardziej dramatycznym meczem ostatnich lat. Szósty wyścig, Rafał Dobrucki walczy o jak najlepszą pozycję. Ostro szarżuje... zbyt ostro. Tylne koło jego motocykla zahacza o bandę, zawodnik przewraca się. - Po wypadku mówił, że ma trudności z oddychaniem. Bardzo bolała go klatka piersiowa, był przekonany, że ma połamane żebra, które utrudniają mu swobodny oddech - relacjonowali ci, którzy byli przy Rafale tuż po wypadku. Żużlowiec mocno się bronił, by karetka nie odwoziła go do szpitala. Prawda o jego urazie była jednak bardziej okrutna - pęknięcie dwóch kręgów w odcinku piersiowym. - Zawodnik dojdzie do zdrowia, a to, czy wsiądzie na motocykl, zależy już wyłącznie od niego - mówił nam w gorzowskim szpitalu lekarz Jerzy Burlaga z oddziału chirurgii ortopedycznej. Rafał, który miewał już poważne kłopoty z kręgosłupem powiedział: dość. Z bólem w sercu rozstał się z motocyklem, teraz jest trenerem Falubazu. Wyniki fazy zasadniczej sezonu 2011: Stal - Falubaz 56:33, Falubaz - Stal 50:40.

Burza na żużlu zmienia losy półfinału

Tego meczu play-off z 2011 roku z Zieloną Górą w Gorzowie żałują najbardziej. Stalowcy byli lepsi na torze, ale siły wyższe nie pozwoliły im tego do końca udowodnić. To była walka o wielki finał, a burza miała przyjść nad stadion im. Edwarda Jancarza - według zapowiedzi meteorologów - dopiero w nocy, już po meczu. Aura postanowiła jednak inaczej, strasznie zlała fanów żużla i wymusiła zakończenie pojedynku już po 8. wyścigach, przy wyniku 27:19 dla Stali. W obozie gospodarzy przeważało jedno stwierdzenie: mamy wielkiego pecha, zaliczka mogła być znacznie większa. A goście? Tym razem z wdzięcznością spoglądali w oświetlone piorunami niebo, bo i kilkanaście punktów różnicy po 15. wyścigu, gdyby zawody można było rozegrać do końca, to pewnie byłby dla Falubazu i tak najmniejszy wymiar kary. Po tym spotkaniu mieliśmy mieć zmianę przepisów w żużlowej ekstralidze, aby w play-off zaliczać tylko pełne spotkania, ale ostatecznie wszystko pozostało po staremu.

Jak leniwe, spasione koty

W trakcie burzowego meczu w Gorzowie ucierpiał lider Falubazu Greg Hancock. Amerykanin miał kłopoty z kolanem, nie przyjechał na rewanż do Zielonej Góry. Uznał, że ważniejsza jest dla niego walka o tytuł indywidualnego mistrza świata. Nie chciał ryzykować, postanowił wyleczyć się do końca. "Bądźcie szybcy!" - napisał Hancock na Twitterze. - Postaram się wykrzesać z naszych zawodników dodatkowe siły, odpowiednio ich zmobilizować, żeby w trudnej sytuacji, w której się znaleźliśmy nie poddali się, nie bali się nikogo - mówił prezes Falubazu Robert Dowhan. Mobilizacja powiodła się, zielonogórzanie nokautowali rywala na początku spotkania. Po czterech wyścigach było już 19:5, Falubaz już wtedy z nawiązką odrobił straty poniesione w Gorzowie. Po zwycięstwie 54:36 wjechał do finału. - Nasi żużlowcy byli jak leniwe, spasione koty - podsumował porażkę Władysław Komarnicki.

Derby 2012. Śmierć Lee Richardsona

Majowy mecz Stal - Falubaz w Gorzowie znów został przerwany. Tym razem jednak pogoda była bardzo dobra, ale popołudnie mieliśmy bardzo smutne. W trakcie pojedynku na stadion dotarła informacja, że w czasie spotkania we Wrocławiu miał wypadek i w konsekwencji stracił życie Anglik Lee Richardson. Nikt nie wiedział jak zareagować. Jechać, nie jechać? Słuchać sędziego, zawodników? Kontrowersji wokół tych wydarzeń narosło bardzo wiele. To właśnie po tym spotkaniu klub z Zielonej Góry ma zakaz organizowania wyjazdów kibiców na mecze. Za race, obraźliwą, prymitywną sektorówkę, szargającą pamięć Edwarda Jancarza i bójkę z policją. Ekstraliga zaliczyła wynik z toru po 11. wyścigach - 44:21. Wielki niesmak jednak pozostał, bo przede wszystkim będziemy pamiętać to, co działo się wokół toru, a nie walkę żużlowców.

Było blisko po dziesięciu latach

W rewanżu Stal była bardzo bliska zwycięstwa, pierwszego od dziesięciu lat w Zielonej Górze. Znów się nie udało, ale remis 45:45 pokazał, że gorzowianie od lat nie byli tak mocni. Choć mecz nie stał na wyjątkowo wysokim poziomie, to emocje związane z wynikiem w poszczególnych fazach spotkania były ogromne. Częściej prowadzili gospodarze, ale przed wyścigami nominowanymi Stal wygrywała dwoma punktami. Falubaz odrobił je w przedostatniej gonitwie. Ale w ostatniej nie dał rady dopaść szybkiego Tomasza Golloba. Zielonogórzanom udało się jednak przywieźć za plecami kapitalnego w tym sezonie Nielsa Iversena.

Wychowanek na trybunach

Potrzebował niewiele czasu, aby stać się ulubieńcem gorzowskich kibiców. Stal ma nareszcie wychowanka na miarę największych mistrzów! Koledzy z drużyny podkreślają duże umiejętności 17-latka i ambicję z jaką walczy na torze, podrywając w ten sposób innych. W derbowym starciu w domu Bartek Zmarzlik zdobywa 5 pkt, w remisowym rewanżu w Zielonej Górze jest jednym z najlepszych na torze - 8+2 pkt. Później na tym samym stadionie jest czwarty w finale indywidualnych mistrzostw Polski seniorów. Ma być wielkim atutem Stali w derbowej walce w półfinale play-off! Fatalna sobota, finał mistrzostw świata juniorów w Gnieźnie. Polacy ze Zmarzlikiem zdobywają złoto, ale gorzowianin groźnie upada nie ze swojej winy i kończy imprezę w szpitalu. Uraz jest poważny - złamana kość udowa. Koniec sezonu. - Liczę na chłopaków z drużyny. Wierzę, że uda nam się przejść do finału ligi - powiedział młodzian, który z trybun obejrzy rewanż z Falubazem w Gorzowie.

Jak zareaguje zranione zwierzę?

Do trzech razy sztuka, a czwarty prawdziwy? Gorzowscy kibice liczą na to, że fatum ciążące nad Stalą w pojedynkach z Falubazem wreszcie sięgnie kresu. Jeszcze parę dni temu gorzowianie byli zdecydowanym faworytem półfinałowego starcia z zielonogórzanami. Ale fatum nie chce odczepić się od Stali. Po kontuzji świetnego juniora Bartka Zmarzlika siły obu ekip wyrównały się. - Teraz faworytem jest Falubaz - twierdzi prezes Stali Ireneusz Maciej Zmora. Czy w istocie? Stal wciąż jest mocna, a zranione zwierzę potrafi być nieprzewidywalne. Przekonamy się o tym w dwie najbliższe niedziele. 9 września mecz w Zielonej Górze rozpocznie się o godz. 17, a rewanż na gorzowskim torze 16 września o 19.30.

Więcej o: