Kto weźmie niewykorzystaną dotację dla GKP? Trafi na konkurs?

Po likwidowanym Gorzowskim Klubie Piłkarskim zostanie 500 tys. zł miejskiej dotacji. Co z nimi? - Pewnie ogłosimy dodatkowy konkurs - zapowiedział dyrektor wydziału kultury fizycznej Stanisław Woźniak.
O sportowej mizerii finansowej w Gorzowie piszemy w "Gazecie" od kilku miesięcy. W planie budżetowym, zaproponowanym przez prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka, miało być jeszcze gorzej - wsparcie z miasta dla gorzowskich klubów obcięte nawet o 90 proc. w porównaniu z rokiem 2010. Takie założenia to był wielki szok. Częściowo ten błąd naprawili radni, dodając w styczniu sportowi młodzieżowemu i wyczynowemu kilka milionów złotych. Ostatecznie młodzież musiała zacząć gospodarować budżetami o ok. 20 proc. niższymi niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej, a wyczynowcom w jednej chwili ubyło aż 60 proc. wsparcia z miasta.

Tylko żużel dostał szansę na uzupełnienie swojego budżetu wpływami z biletów, których może sprzedawać więcej, dzięki nowoczesnej bazie, zafundowanej w całości z pieniędzy miasta, czy dochodami z imprez światowych, również zakupionych przez miasto. Na to znalazły się ogromne, liczone w dziesiątki milionów złotych pieniądze nawet w budżecie przetrwania - tak nazywa go prezydent. Takie decyzje - trudno się temu dziwić - bardzo mocno poróżniły środowisko sportowe.

Po konkursowym podziale miejskich środków, Gorzowskiemu Klubowi Piłkarskiemu zostało zapisane pół miliona złotych na udział w centralnych rozgrywkach ligowych. Zawodnicy i działacze długo liczyli, że właśnie te pieniądze uratują pierwszoligową drużynę, pozwolą jej dograć sezon. Wszyscy wiemy jak to się skończyło - mamy wielki wstyd, zespół już nie gra, został tylko klub z wielomilionowym długiem, który nie miał szans na skonsumowanie miejskiej dotacji, bo jest poważnie zadłużony w ZUS i Urzędzie Skarbowym. Rządzący w tej chwili gorzowską piłką kurator Janusz Szczepanowski na 20 maja zwołał kolejne, walne zebranie klubu, gdzie zapewne zostanie podjęta decyzja o likwidacji GKP.

A co stanie się z 500 tys. zł? Kto ma szansę je dostać? Dyrektor wydziału kultury fizycznej Stanisław Woźniak nie chce jeszcze "dzielić skóry na niedźwiedziu". Mówi, że trzeba poczekać na ostatecznie słowo w sprawie GKP. - Dalsze wytyczne są w gestii prezydenta - powiedział Woźniak "Gazecie". - Zapewne zostanie ogłoszony dodatkowy konkurs. Kiedy? Trudno mi w tej chwili to dokładnie określić. Do wszystkich zainteresowanych dotrze stosowna informacja.

Dodatkowy pomysł ma Jerzy Sobolewski, szef komisji kultury, sportu i promocji: - Będę wnioskował na najbliższej komisji, aby część tych środków, tak jak już proponował radny Jurek Synowiec, została przeznaczona na nagrody dla medalistów mistrzostw Polski, czyli koszykarek i tenisistów stołowych, a także dla koszykarzy za awans do drugiej ligi. Także trzeba się dokładnie przyjrzeć jak sobie radzi sport młodzieżowy. Czy faktycznie jakoś godzi wszystkie potrzeby. Sporo z tej sumy powinno pójść właśnie tam.

Woźniak jest sceptyczny do takiego rozwiązania, z prostego powodu. W mieście w tej chwili fizycznie nie ma pieniędzy, a więc tych nagród nie będzie jak teraz wypłacić - nawet transze środków przyznanych klubom sportowym wcześniej są obecnie dzielone i sukcesywnie wysyłane na konta w mniejszych ratach. Wersja dyrektora: w kryzysie medalistów wynagradza okolicznościowymi paterami, a 500 tys. zł jest dzielone w konkursie, gdzie kluby z podium też mogą przedstawić swoje oferty. Podobnie jak Sobolewski, widzi potrzebę pomocy koszykarzom. - Bez wsparcia miasta sumą ok. 100 tys. zł trudno będzie nam poradzić sobie z drugoligowym wyzwaniem - przyznał prezes GKK Gorzów Andrzej Stefanowicz. W tej chwili klub ma zapisane na 2011 r. tylko 39 tys. - Ten awans to zupełnie nowa sytuacja, a więc nie wolno tej drużyny zostawić samej sobie - powiedział Sobolewski. Za to Woźniak zwraca też koszykarzom uwagę, aby nie skupiali się tylko na pierwszym zespole, a mocniej zaangażowali w sprawy szkolenia, związali się umowami z zespołami młodzieżowymi. To może być szansa na większą dotację w następnych latach.

A co z futbolem? Jak mówił trener GKP Krzysztof Pawlak: Gorzów popełnił grzech bezpiłkarstwa i zbyt pochopnie odpuścił sobie grę na zapleczu ekstraklasy. Na stadionie przy ul. Olimpijskiej nie ma być jednak całkiem smutno i pusto. Praca z młodymi, mimo kiepskiej bazy treningowej, nie zanikła, a od jesieni ma pojawić się drużyna seniorów Stilonu, tworzona od nowa przez kibiców na zdrowych zasadach, prawdopodobnie rywalizująca w klasie okręgowej. - Miasto koniecznie powinno interesować się i wspierać piłkę, na początek choćby bazą i pomocą w organizacji, na obojętnie jakim poziomie - stwierdził Sobolewski. - Przecież to będzie nasza, gorzowska drużyna, w jednej z najpopularniejszych dyscyplin sportowych na świecie, tak jak koszykówka. A w następnych latach, jeśli inicjatywa wypali, w żadnym wypadku nie wolno pomijać piłkarzy przy podziale pieniędzy.