Pierwszoligowi piłkarze z Gorzowa nie pojadą do Radzionkowa?

- Na wyjazd na mecz z Ruchem Radzionków potrzebujemy 7 tys. zł. Nie mamy nawet tyle - zdradził na dzisiejszej konferencji prasowej dyrektor GKP Stilonu Mariusz Niewiadomski. Trwa intensywne poszukiwanie sponsora wyjazdu.
Mecz Ruch Radzionków - GKP Gorzów zaplanowano na sobotę na godz. 14. Gorzowianie - nawet w obliczu wielkiej biedy - chcą działać profesjonalnie i jechać na to spotkanie już w piątek rano. Wyliczyli, że najtańsza opcja podróży na pierwszoligowy mecz kosztować będzie 7 tys. zł. Za nocleg z trzema posiłkami klub ma zapłacić ok. 3 tys. zł. Kolejne 4 tys. ma pochłonąć transport i obiad w czasie podróży.

- Nie mamy tych pieniędzy - powiedział dziś rano dyrektor gorzowskiego klubu Mariusz Niewiadomski. - Dziś po godz. 14 mam spotkanie ostatniej szansy z szefem jednej z gorzowskich firm. Bardzo liczę, że nam pomoże.

Jak się dowiedzieliśmy przed godz. 17, spotkanie przełożono na piątkowy poranek.

Czy w grę wchodzi wyjazd w dniu meczu? Jak ustaliliśmy, taka eskapada wcale nie byłaby wiele tańsza. Na przejazd i trzy posiłki po drodze trzeba by wydać ok. 5 tys. zł. - A trzeba się jeszcze zerwać przed piątą rano. Do tego dochodzi ta długa podróż. To wyjazd po pewne 0:5... - mówi jeden z członków gorzowskiej ekipy.

Gorzowski klub z problemami finansowymi boryka się od kilkunastu miesięcy. Sprawa skomplikowała się w lutym, gdy klub z ponadmilionowym długiem zostawił wieloletni prezes i sponsor Sylwester Komisarek. Zadeklarował, że spłaci jedynie zaległości wobec ZUS-u i Urzędu Skarbowego (445 tys. zł).

Chętnych do przejęcia rządów w klubie nie było. Wszystkim kieruje więc dyrektor Niewiadomski. Czeka na kuratora dla stowarzyszenia, którego ma ustanowić zielonogórski oddział KRS. Bez nadzorcy GKP nie dostanie nawet złotówki dotacji od miasta (magistrat obiecał 500 tys. zł).

Niewiadomski przyznaje, że tak może wyglądać każdy przedmeczowy tydzień. - Dopóki na nasze konto nie wpłynie miejskie wsparcie, o nasz byt musimy walczyć z dnia na dzień - mówi dyrektor.

Krzysztof Pawlak, trener pierwszoligowca z Gorzowa: - Piłkarze są gotowi. Czekają tylko na sygnał. W Radzionkowie, gdy tylko tam pojedziemy, naprawdę nie będziemy na straconej pozycji.