Charakterni piłkarze Stilonu upadają, ale wstają [WIDEO]

Jeszcze miesiąc temu piłkarze w Gorzowie nie wiedzieli, czy przystąpią do rozgrywek, a działacze dumali, czy zabawa w piłkę ma w ogóle sens. Po remisie w Nowym Sączu jest impuls: Ta praca ma sens! Walczymy! Warto naszych charakternych piłkarzy wspierać!
Do Nowego Sącza gorzowianie - choć w klubie bieda - pojechali w piątek rano. Na miejsce dotarli na "Dobranockę", treningu nie było. Noc spędzili w motelu na obrzeżach miasta, bo o dobrych hotelach z powodu finansowej zapaści trzeba na wiosnę zapomnieć. Rano był spacer, w samo południe - na trzy godziny przed ligową inauguracją - obiad.

Atmosfera w drużynie bojowa. I duży dystans do nienajlepszej sytuacji klubu: - Jesteśmy jak Małysz. Tak, jak dla niego ważny był tylko najbliższy skok, dla nas - zbliżający się mecz. I myśl, aby ten skok na mecz oddać jak najdłuższy. A później będziemy się zastanawiać, co dalej - podkreślał Ryszard Kaczorek, kierownik drużyny. Tak naprawdę nie wiadomo bowiem, co czeka gorzowian w przyszłym tygodniu. Nie wiedzą, czy pojadą na mecz do Radzionkowa. Szukają sponsora, który opłaci eskapadę na Górny Śląsk...

W problemy z kasą mocno wplotły się też problemy ze zdrowiem. Do gorzowskiego autobusu wsiadło ledwie 15 piłkarzy. To efekt zimowych roszad, po których kadrę okrojono do ledwie 20 zawodników. Trzech z nich - Janicki, Wan i Ziemniak - pewnie wiosną nawet nie usiądzie na ławce rezerwowych, bo leczą ciężkie kontuzje. A na dokładkę na mecz z Sandecją nie pojechali też Paweł Wojciechowski (naciągnął więzadła w kolanie) i Radosław Mikołajczak (problemy ze stawem skokowym).

Mimo tych wszystkich przeciwności, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że pierwszą jedenastkę mamy nawet mocniejszą niż jesienią. W sobotę zobaczyliśmy w niej trzech nowych piłkarzy. Napastnik Przemysław Łudziński, który trafił do nas z wrocławskiego Śląska, szarpał, starał się, ale bramkarza rywali nie nastraszył. Grający na środku obrony Michał Markowski w ligowym debiucie zagrał solidnie, większych błędów nie popełnił. Do nowego bramkarza gorzowian Kamila Ulmana też nie można się zbytnio przyczepić, nawet za utratę gola.

To był przypadek. W 4. min serbski obrońca gospodarzy Petar Borovićanin próbę dośrodkowania z prawej strony - "dzięki" naszym defensorom - przemianował na strzał. Piłka minęła wszystkich naszych obrońców, a na końcu też i zaskoczonego Ulmana.

Gorzowianie się podnieśli. Solidnie i mądrze się bronili. Zza podwójnej gardy wyprowadzali też kąśliwe ciosy. - Na tym trudnym boisku tworzyliśmy nawet groźniejsze okazje niż gospodarze - przyznał w rozmowie z "Gazetą" trener naszych piłkarzy Krzysztof Pawlak.

Z 30 m huknął Michał Ilków-Gołąb i przestrzelił nieznacznie. Uderzał z daleka, bo w sobotę trener Pawlak ustawił go nie w ataku, tylko na prawej obronie. Swoje szanse mieli też pomocnicy Adrian Łuszkiewicz i Adam Banasiak.

Wyrównującego gola, na którego gorzowianie w pełni zasłużyli, zdobył jednak nie kto inny, jak najlepszy strzelec GKP Stilonu Emil Drozdowicz. Była 61. min. Z prawej strony zerwał się kapitan gorzowian Krzysztof Kaczmarczyk, dokładnie zagrał na pierwszy słupek, gdzie wbiegał Drozdowicz i pięknym strzałem głową pokonał bramkarza rywali.

- Fajnie, że zdołaliśmy się po stracie gola podnieść i jeszcze odstrzelić. Ekstra akcję chłopaki zagrali - cieszył się trener Pawlak. A Emil Drozdowicz jak zwykle przesadzał ze skromnością. - 80 procent gola po stronie Krzyśka Kaczmarczyka. Ja tylko dołożyłem głowę. To "Jogi" skręcił rywali na skrzydle, jak chciał - chwali kolegę nasz superstrzelec.



Co ciekawe, w czasie zimowej przerwy Sandecja widziała u siebie naszego napastnika, ale chciała go pozyskać za darmo. Na takie rozwiązanie - co oczywiste - gorzowski klub się nie zgodził. Nasi działacze liczą bowiem, że latem Drozdowicza uda się dobrze sprzedać. Niech klub z Nowego Sącza żałuje, że poskąpił grosza na lidera GKP. Ten, w sobotę, pokonał bramkarza Sandecji już trzeci raz w tym sezonie!

- Dalej go chcemy, kontrakty kiedyś się kończą. Widać, że Emil lubi Sandecję. Trochę mnie to już denerwuje, bo znów zabiera nam punkty - komentował z uśmiechem trener ekipy z Nowego Sącza Mariusz Kuras, niegdyś szkoleniowiec GKP. - Po przerwie Gorzów miał jedną akcję i Emila. To wystarczyło.

W końcówce podopieczni Kurasa próbowali jeszcze raz wyjść na prowadzenie, ale naszym sprzyjało szczęście. Najbliżej zdobycia gola był Wojciech Trochim, ale najpierw - w 66. min - trafił w poprzeczkę, a po 10 min jego strzał z linii bramkowej wybił... nasz napastnik Emil Drozdowicz, gorzowski Bohater z wielkiej litery.

- Nie tylko wynik cieszy, ale przede wszystkim nasza postawa, nasza gra. To co zobaczyłem w Nowym Sączu, było naprawdę budujące - zakończył trener gorzowian Krzysztof Pawlak.



SANDECJA NOWY SĄCZ - GKP STILON GORZÓW 1:1 (1:0)

BRAMKI: Borovićanin (4.) - Drozdowicz (61.)

Sandecja: Kozioł - Borovićanin, Fröhlich, Zbozień, Woźniak Ż - Kowalczyk Ż, Berliński (71. min Aleksander), Gawęcki, Cebula (12. min Trochim), Eismann (79. min Janie) - Chmiest Ż.

GKP Stilon: Ulman - Ilków-Gołąb, Markowski, Grocholski, Jasiński (62. min Małkowski) - Kaczmarczyk, Ciach, Łuszkiewicz, Banasiak - Drozdowicz, Łudziński (81. min Górski).

WYNIKI 18 KOLEJKI: Sandecja Nowy Sącz - GKP Stilon Gorzów 1:1, Podbeskidzie Bielsko-Biała - Kolejarz Stróże 2:0, Bogdanka Łęczna - Górnik Polkowice 1:0, Piast Gliwice - Odra Wodzisław 2:0, Pogoń Szczecin - ŁKS Łódź 1:1, Flota Świnoujście - KSZO Ostrowiec 2:1, Bruk-Bet Nieciecza - Warta Poznań 0:1, Dolcan Ząbki - GKS Katowice 0:1, MKS Kluczbork - Ruch Radzionków - przełożony.





I LIGA PIŁKARSKA

1. Podbeskidzie Bielsko-Biała184235:11
2. ŁKS Łódź184131:17
3. Piast Gliwice183933:12
4. Flota Świnoujście183233:23
5. Sandecja Nowy Sącz183020:16
6. Ruch Radzionków172725:19
7. Bogdanka Łęczna182516:21
8. Górnik Polkowice182518:18
9. Odra Wodzisław182416:20
10. GKS Katowice182325:31
11. MKS Kluczbork172121:18
12. GKP Stilon Gorzów182020:28
13. Pogoń Szczecin181823:28
14. Bruk-Bet Nieciecza181716:25
15. Warta Poznań181718:30
16. Kolejarz Stróże181711:23
17. KSZO Ostrowiec181312:20
18. Dolcan Ząbki181312:25
Pierwsza i druga drużyna awansują do ekstraklasy, a cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi.