Sparingowe derby dla Lechii, która nie oddała strzału

PIŁKA NOŻNA - Przeciwnik nie oddał strzału, wygrał z nami mecz. Szkoda, bo wynik zawsze jest ważny - komentował porażkę swoich pierwszoligowców z drugoligowcami trener GKP Gorzów Krzysztof Pawlak.
- Jeśli w lidze mam słyszeć, że nie oddając strzału, wygraliśmy, to proszę bardzo. Biorę taką wersję. Bo mam już dość poklepywania nas i pochwał, jak świetnie gramy, tylko punkty wszyscy nam zabierają - odrzekł Mirosław Zelisko, szkoleniowiec Lechii Zielona Góra.

W środę Lechia pokonała u siebie GKP 2:1 (1:1). Gospodarze zaczęli po dwakroć niefortunnie. Testowany napastnik Dominik Płaza, jakby na potwierdzenie pogłosek o tym, że jest podatny na kontuzje, złapał kontuzję. Naciągnął mięsień dwugłowy na początku spotkania. Kibice, którzy przyszli przekonać się, jaki z niego snajper, i spóźnili się nieco, nie zobaczyli w tym względzie nic. Co dalej z tym "fantem"? - Poczekamy, na ile poważny to uraz. Wtedy zobaczymy - odpowiedział Krzysztof Stacewicz, wiceprezes zarządu Lechii.

Do straconego napastnika doszedł też stracony gol. Lechia zaczęła w swoim złym zwyczaju - ze strachem. I obrońcy nie uszanowali dobrej interwencji bramkarza Dawida Dłonika, pozwolili gorzowianom dobić piłkę do siatki.

Ale nie było też tak, jak komentował Pawlak. Lechia jakieś strzały oddawała. I w 30. min Artur Małecki wykorzystał błąd bramkarza GKP - Jacka Skrzyńskiego.

Po zmianie stron trenerzy, jak to w sparingach, szarżowali ze zmianami. I boisko nie oddawało obrazu, że drużyna z dołu tabeli drugiej ligi mierzy się z drużyną z prawie środka tabeli pierwszej ligi. Goście z Gorzowa byli wprawdzie bardzo blisko, by pokonać Krystiana Kalinowskiego, lecz rezerwowy bramkarz Lechii błysnął kocią zwinnością i uratował się w groźnej sytuacji. Za to gorzowianie nie uratowali się przed rzutem karnym, którego wypracował Rafał Duchnowski, i wbił gola z szelmowską zmyłką.

W składzie GKP zabrakło dwóch spośród trzech graczy, których Zielona Góra straciła na rzecz Gorzowa. - Emil Drozdowicz i Paweł Wojciechowski leczą drobne kontuzje - wyjaśnił Pawlak. Za to ten trzeci Adrian Łuszkiewicz grał i robił sporo wiatru.

- Na drugą połowę wyszliśmy z sześcioma nowymi zawodnikami w jedenastce. Ale powoli kończymy takie szeroko zakrojone testy i większość będziemy żegnać - zapowiedział Pawlak.

- Dla nas każdy kolejny test to materiał do pracy i krok do rozwoju. Zaczęło się źle, ale później obrona wykazywała się organizacją. Wypracowaliśmy też kilka akcji ofensywnych, a Gorzów to mocna ekipa. Następny mecz też zagramy z mocną ekipą - Pogonią Szczecin - poinformował Zelisko.

LECHIA ZIELONA GÓRA - GKP GORZÓW 2:1 (1:1)

BRAMKI: Małecki, Duchnowski (z karnego) - Łudziński.

LECHIA (skład wyjściowy): Dłoniak - Topolski, Brzykcy, Tyktor, Górski, Głowania, Figiel, Małecki, Kojder, Pytlarz, Płaza.

GKP (skład wyjściowy): Skrzyński - Latuszek, Markowski, Grocholski, Jasiński, Ciach, Łuszkiewicz, Mikołajczak, Kaczmarczyk, Stąporski, Łudziński.