Sport.pl

Stilonowskie być, albo nie być trzy tygodnie później

Dobre lub złe, na pewno bardzo ważne sprawy dla gorzowskiego futbolu zostały przełożone na 11 lutego. Do tego czasu GKP Stilon ma normalnie trenować, z nadzieją na dalszą grę w pierwszej lidze. W środę gorzowianie grali sparing.
"Gorzowski Klub Piłkarski informuje, że po rozmowie prezesa naszego klubu z naczelnikiem wydziału kultury fizyczne urzędu miasta, walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze, zaplanowane na dzień 20 stycznia, zostaje przełożone na 11 lutego, na godz. 17" - czytamy w faksie, który w poniedziałek rozsyłał gorzowski pierwszoligowiec. Wstępnie działacze naszego klubu mieli radzić dziś, dzień po sądnej sesji rady miasta dla całego sportu, na której zjawili się m.in. kibice w barwach Stilonu. Dlaczego zmienili zdanie? - Bo nasz prezes otrzymał informacje, że teraz jeszcze nic z finansami dla sportowców się nie rozjaśni - powiedział dyrektor klubu Mariusz Niewiadomski. - Dlatego spróbujemy, aby przygotowania do sezonu toczyły się dalej normalnym trybem, a kluczowe decyzje zostaną podjęte w lutym.

Jest jednak jeden ważny szczegół. Prezes Sylwester Komisarek umówił się z piłkarzami, którzy zostali w klubie - ubytki są spore, ale na szczęście nie zatrważające, że ci będą pilnie trenować do 20 stycznia. Co dalej? - Myślę, że i do 11 lutego poćwiczymy w niezmienionym składzie - stwierdził Niewiadomski. Mają w tym pomóc wypłaty za jeden z zaległych miesięcy, na które pieniądze wyłożył sam Komisarek. - Nie chcemy doprowadzić do wielkiego wstydu jakim będzie wycofanie Gorzowa z pierwszej ligi - powiedział prezes. - Nie ukrywam jednak, że z wielką nadzieję czekamy na realne dla sportowców wieści z miasta. Minimum 1,3 mln zł na rok to jest kwota, na którą liczę. Gwarantująca, wraz z wpływamy od sponsorów, w miarę spokojną grę i walkę o utrzymanie. Komisarek i paru darczyńców sami na tym poziomie piłki nie uratują. Zresztą wspieranie pierwszoligowych klubów przez miasta to nie jest żadna nowość, a codzienność. Tak samo jak spore kłopoty finansowe większości ośrodków.

O tym, że nikt nie chce w Gorzowie ostatecznie wywiesić białej flagi świadczy choćby wczorajszy sparing. Pojechaliśmy do Niechorza, zremisowaliśmy z ekstraklasową Lechią Gdańsk 2:2 (0:1) po golach Przemysława Łudzińskiego (testowany gracz Śląska Wrocław) i Łukasza Małkowskiego z Polkowic. - Na boisku tych sprawdzanych nowości było zdecydowanie więcej - zakończył dyrektor naszego klubu. - Kto zostanie? W tej chwili nawet nie ma co snuć takich planów. W najbliższych godzinach wyjaśni się, czy w piątek wyjedziemy na obóz do Wisły. Zdecyduje o tym prezes, po wieściach z sesji. Gdyby to się udało to byłoby wspaniale. Piłkarze mieliby okazję w spokoju popracować.