Piłkarskie szachy bez bramek? Dla gorzowian to dobry wynik [ZDJĘCIA]

Stilonowcy zremisowali w Szczecinie 0:0. Jeśli na ten mecz patrzymy przez pryzmat boiskowej klęski z Flotą, punkt wyszarpany Pogoni musi cieszyć. Ale... - Gdybyśmy zagrali bardziej do przodu, mogliśmy nawet ten pojedynek wygrać - żałował trener gorzowian Krzysztof Pawlak.
Piłkarze z Gorzowa wybrali jednak w sobotę opcję żelaznej defensywy, poważnej asekuracji i stonowanego wyjścia do ataku. Bardziej liczyło się to, aby bramki nie stracić. Mecz mógł się podobać miłośnikom piłkarskich... szachów.



Stilonowcy osiągnęli swój cel. - Pokazaliśmy, że umiemy grać na trudnym terenie. Mamy remis, myślę, że nie zawiedliśmy kibiców [mecz oglądało blisko pół tysiąca gorzowskich fanów - przyp. red.] i możemy jechać do domu z podniesioną głową. Każdy punkt przywieziony z wyjazdu jest cenny. Nie ma co wybrzydzać - mówił "Gazecie" po meczu w Szczecinie bramkarz Sławomir Janicki.

Powiedzieć, że z Pogonią miał dzień konia, to chyba za dużo. Ale pochwalić naszego bramkarza bezsprzecznie trzeba. Złapał piłkę po groźnej akcji Olgierda Moskalewicza z pierwszej połowy. Po kilku minutach zatrzymał strzał z najbliższej odległości Macieja Mysiaka. W końcówce odbił kąśliwe uderzenie Maksymiliana Rogalskiego z rzutu wolnego. Co ważne, królował na przedpolu. Każde dośrodkowanie Pogoni znalazło się w jego rękach. A z tym w poprzednich meczach bywało różnie.

- Z okazjami strzeleckimi było fifty-fifty - komentował trener stilonowców Krzysztof Pawlak. Jak wyglądało gorzowskie "fifty"? Zagraliśmy dwie groźne kontry przed przerwą, dwa razy podawał Krzysztof Kaczmarczyk: w 19. min do Emila Drozdowicza, w 31. do Adama Banasiaka. Obaj uderzali jednak niezbyt soczyście i w środek bramki.

Ta druga akcja mówi wiele o gorzowskim pomyśle na Pogoń. Nasi powalczyli w środku, piłkę przejął Adrian Łuszkiewicz i dobrze podał dalej. Stilonowcy czyhali na prestiżowego rywala właśnie w okolicach środka boiska, wychodzili do niego ostro, często podwajali. Defensywni pomocnicy - Łuszkiewicz i Krystian Feciuch - nie przebierali w środkach.

- Trener postawił na nas, a my potrafimy ostrzej grać. Trzeba było się trochę rozpychać, nie dać się zdominować Pogoni. Łokcie poszły w ruch. Dostał w twarz Radek Mikołajczak, ale sędzia tego nie widział. W końcówce się trochę pogubił, człowiek z Pogoni nie zobaczył kartki, ja dostałem i nawet nie wiem za co - uśmiechał się Łuszkiewicz, który wrócił do składu po jednym meczu banicji za kartki i jakość gry gorzowian wzrosła niewątpliwie.

W drugiej połowie po boisku hasał nasz czeski obrońca Josef Petrik. Dla niego był to najważniejszy mecz sezonu, bo w poprzednim sezonie grał w Pogoni. Chciał się pokazać. Trzy razy po jego szarżach zrobiło się groźnie pod bramką Janukiewicza. - Raz uciekłem z boku, chciałem dograć do Emila, piła mi zeszła i chyba trafiłem kogoś na trybunie - żartował Czech.

Groźniej było w 71. min. Petrik wbiegał ze środka pola i... - Chciałem oddać piłkę Radkowi, żeby strzelił do pustaka. I nie wyszedł mi ani strzał, ani podanie - wzdychał.

Najgroźniej w 90. min. Petrik zbiegł z lewego skrzydła, w polu karnym położył obrońcę. - I mnie skurcz złapał - zaklinał Petrik. Z remisu był zadowolony, bo "Szczecin to trudny teren, nawet gdy Pogoń w kryzysie".

Piłkę meczową miał jednak Marcin Nowak, obrońca Pogoni. Była 68. min. Stoper rywali okazję miał stuprocentową. Stał sam, 6 m od bramki i uderzył obok słupka. Tłumaczył się: - Żałuję, że nikt z kolegów mi nie krzyknął. Byłem przekonany, że mam na plecach "Józka", piłka była za mną, zagarnąłem ją i uderzałem szybko, z nieprzygotowanej pozycji. Gdybym wiedział, że jest czas, to byłby gol - zarzekał się Nowak w rozmowie z "Gazetą".

Dla Pogoni, która w porównaniu z ostatnim meczem wymieniła aż siedmiu piłkarzy w podstawowej jedenastce, ten remis to porażka? - Nie przesadzajmy. Bardzo chcieliśmy wygrać. Ostatnio dwa razy boleśnie przegrywaliśmy. Mecz z Gorzowem to jednak zawsze trudna przeprawa. Nie obrażajmy się więc na ten jeden punkt - podkreślał obrońca ze Szczecina.

POGOŃ SZCZECIN - GKP STILON GORZÓW 0:0

Pogoń: Janukiewicz - Mysiak, Nowak, Hrymowicz, Matuszczyk Ż - Gwaze (57. min Rogalski), Pietruszka Ż, Zawadzki (19. min Bojarski), Moskalewicz, Kolendowicz Ż - Lebedyński (82. min Klatt Ż).

GKP Stilon: Janicki Ż - Andruszczak, Ciach, Wojciechowski, Petrik Ż - Feciuch Ż, Łuszkiewicz Ż - Mikołajczak Ż, Banasiak (87. min Ilków-Gołąb), Kaczmarczyk - Drozdowicz.

WYNIKI Z 11. KOLEJKI: Pogoń Szczecin - GKP Stilon Gorzów 0:0, Odra Wodzisław - Sandecja Nowy Sącz 0:0, GKS Katowice - Bruk-Bet Nieciecza 0:0, ŁKS Łódź - Górnik Polkowice 1:0, KSZO Ostrowiec - Kolejarz Stróże 3:1, Flota Świnoujście - Ruch Radzionków 4:2, Dolcan Ząbki - MKS Kluczbork 2:0, Warta Poznań - Górnik Łęczna 1:1, Piast Gliwice - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1.

I LIGA PIŁKARSKA

1. ŁKS Łódź112618:11
2. Podbeskidzie Bielsko-Biała112626:8
3. Flota Świnoujście112323:12
4. Piast Gliwice102116:6
5. Sandecja Nowy Sącz112113:9
6. GKP Stilon Gorzów111715:14
7. Górnik Polkowice111510:10
8. Ruch Radzionków111511:12
9. Pogoń Szczecin111415:15
10. Odra Wodzisław11149:13
11. Górnik Łęczna111411:15
12. MKS Kluczbork111313:13
13. Warta Poznań111114:18
14. GKS Katowice111110:17
15. Kolejarz Stróże1198:15
16. KSZO Ostrowiec1187:12
17. Bruk-Bet Nieciecza1187:14
18. Dolcan Ząbki855:17
Pierwsza i druga drużyna awansują do ekstraklasy, a cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi.