Krótka wyprawa stilonowców na piłkarską wojnę do Szczecina

Na stadionie w Szczecinie gorzowskiego pierwszoligowca będzie wspierać w sobotę blisko pół tysiąca kibiców. Dla nich to najważniejszy mecz w tym roku. Piłkarze z Gorzowa w starciu z niewyraźną w tym sezonie Pogonią też nie zamierzają odstawiać nogi. Piłkarskie święto gwarantowane!
Szczecińska Pogoń z dwucyfrowym budżetem miała w tym sezonie rządzić na pierwszoligowych boiskach. Plany bardzo szybko zweryfikowało boisko. Po 10 meczach nasi rywale są dopiero na 11. miejscu w tabeli. Szczecinianie zdobyli do tej pory 13 pkt (gorzowianie mają trzy oczka więcej) i tracą do lidera z Bielska aż 13 pkt. Połowę z rozegranych do tej pory pojedynków przegrali.

Pogoń liczy na przełamanie właśnie w prestiżowym dla fanów meczu z Gorzowem. - Nie widzę innego rozwiązania, jak nasze zwycięstwo. Choć na boisku na razie tego nie pokazaliśmy, mamy kadrowo najsilniejszą drużynę w lidze. Kiedyś musimy zacząć iść do góry. Oby od soboty - mówi "Gazecie" Radosław Janukiewicz, bramkarz Pogoni. On akurat ma wiele do udowodnienia gorzowskim działaczom i kibicom. - Dalej mi zalegają pieniądze. Pokażę w sobotę, że w Gorzowie zaliczyłem tylko wpadkę przy pracy - przyznaje były piłkarz GKP.

W gorzowskim obozie też mamy człowieka, który do pojedynku z Pogonią (początek o godz. 17) podejdzie wyjątkowo ambicjonalnie. - Dla mnie to najważniejszy mecz sezonu - nie ukrywa czeski obrońca gorzowian Josef Petrik, w poprzednim sezonie piłkarz Pogoni. Czy stilonowców stać na zwycięstwo w Szczecinie? - Spotkają się dwie wyrównane drużyny. Mam nadzieję, że to my, po klęsce z Flotą Świnoujście, odbudujemy się na Pogoni, a nie oni na nas - mówi Petrik.

Trener stilonowców Krzysztof Pawlak w jednym zdaniu pojedynek z Pogonią nazywa derbami, w drugim zaznacza, że do meczu w Szczecinie drużyna przygotowuje się standardowo. Narzeka: - Przygotowujemy się w trudnych warunkach do tego meczu. Mamy problemy z urazami i do Szczecina pojedziemy tylko w szesnastu. Do końca rundy wypadł nam lewy obrońca Radosław Jasiński. Nie wyleczył się Ziemniak, Wan dopiero wznowił treningi.

Pawlak zapowiada zmiany w wyjściowym składzie. - Zostawię w spokoju tylko linię ataku, choć tam też będziemy musieli odpokutować nieobecność Macieja Górskiego, który z Flotą dostał czerwona kartkę - mówi. Najprawdopodobniej do bramki gorzowian wróci Sławomir Janicki, trener stilonowców nie wyklucza przesunięcia Daniela Ciacha z pomocy na środek obrony (do składu wraca Adrian Łuszkiewicz, który ostatnio pauzował za żółte kartki). Pawlak zastanawia się też nad wystawieniem nominalnego napastnika Michała Ilków-Gołąba na boku... obrony.

Z jakimi nadziejami gorzowianie pojadą do Szczecina? - Przede wszystkim chcemy zostawić dobre wrażenie. Chciałbym też, abyśmy przestali w końcu być zespołem, który przegrywa z najmocniejszymi ekipami ligi. I to przegrywali po niewymuszonych błędach. Musimy być skoncentrowani, nie możemy sobie pozwolić na rozluźnienie. Szczecinianie są mocni i od razu to wykorzystają. Przegrali, co prawda, w Kluczborku, ale dostali tam 10 kartek. To świadczy, że walczą, że nie przeszli obok meczu. Ludzie mówią, że Pogoń gra kaszanę? Chciałbym, żebyśmy my zagrali dobrze. Bo jeśli oni zagrają kaszanę, to wtedy wygramy - podkreśla Pawlak.