Piłkarze GKP mogli ograć Pogoń, ale trener nie miał ławki

W Szczecinie zobaczyliśmy w sobotę dwa oblicza gorzowskiej drużyny. W pierwszej połowie GKP potrafił zdominować gospodarzy, po przerwie i kilku zmianach zupełnie oddał Pogoni pole i przegrał 0:3.
Do inauguracji pierwszej ligi został tydzień, ale gorzowianie wystartują cztery dni później niż wszyscy, bo spotkanie z Sandecją Nowy Sącz (4 sierpnia, godz. 17) zostało przełożone na prośbę świętujących 100-lecie klubu gości. W gorzowskim obozie na alarm bić nie trzeba, ale jest kilka spraw, które w grze GKP trener Krzysztof Pawlak poprawić musi koniecznie.

W pierwszej połowie, gdy na boisku biegała nominalna pierwsza jedenastka GKP (trener Pawlak zapewnia, że już zdecydował), gra nie wyglądała najgorzej. A już na pewno nie wyglądała tak, jak wskazywać mógłby wynik - 3:0 dla Pogoni...

Gorzowianie serią dwóch, trzech podań rozbijali defensywę gospodarzy. Okazji stworzyli kilka, ale w każdym przypadku brakowało wykończenia. Złe decyzje przed bramką, niedokładne ostatnie podanie... Nieźle to wyglądało do linii 16 m przed bramką sądzącego się z GKP o zaległe pieniądze Radosława Janukiewicza. - Mamy jeszcze trochę czasu, aby to poprawić. W ostatnich dniach treningów nastawimy się właśnie na wykończenie akcji, poćwiczymy skuteczność. Będzie dużo zajęć strzeleckich - zaznacza Pawlak.

Do poprawienia jest jeszcze gra środkowych obrońców. W sobotę momentami stoperzy grali za szeroko i przez to rywale śmigali po boisku jak po nowobudowanej trasie S3 z Gorzowa do Szczecina.

Sen z powiek muszą spędzać też trenerowi gorzowian sobotnie błędy jego piłkarzy. Przy bramce Marcina Bojarskiego po rzucie rożnym przysnęli wszyscy nasi zawodnicy. Dzikamai Andre Gwaze strzelił gola po kontrze czterech (Pogoń) na dwóch (GKP), po stracie w środku pola. - Tak grać nie możemy, to nie był poziom pierwszoligowy. Gramy dobrze, jakoś się gra klei, a tracimy bramki jak juniorzy. Musimy sobie przeanalizować wszystko i porozmawiać o koncentracji - mówił nam tuż po meczu w Szczecinie trener Pawlak.

Po stronie plusów trzeba z kolei zapisać grę gorzowian w środku pola. Ściągany z Polonii Warszawa Krystian Feciuch prezentuje się tak dobrze, że szybko w Gorzowie zapomnimy o Brainie Obemie (odszedł do ŁKS Łódź). Razem z Adrianem Łuszkiewiczem stanowią dobraną piłkarsko parę. To jednak nie wystarczyło na Pogoń.

Przegraliśmy wyraźnie, bo... - Gorzowa nie stać na kadrę 22 równorzędnych zawodników. I stąd takie problemy. Pogoń zmieniała zawodników i poprawiała jakość swojej gry. Bramki strzelali ci, których trener wprowadził po przerwie - wzdychał Josef Petrik, który wrócił do GKP po rocznej przerwie na grę w Szczecinie. - A my z każdą zmianą prezentowaliśmy się coraz gorzej - dodał.

Szkoleniowiec gorzowian nie był zadowolony z postawy wprowadzonych w drugiej połowie Damiana Jaronia i Radosława Mikołajczaka. Ale zaznaczał, że chciałby ich mieć w składzie na rundę jesienną. Jak powiedział "Gazecie" dyrektor GKP Mariusz Niewiadomski, są "w trakcie załatwiania". Wszystko jednak wskazuje na to, że piłkarze, którzy wsiedli do gorzowskiego autobusu do Szczecina zagrają w nowym sezonie dla GKP. Z kontuzją wracał Grzegorz Wan, który zszedł z boiska już w 20. min, bo naciągnął mięsień przywodziciela.

Do autobusu nie wsiadł za to Kamil Witkowski. Z piłkarzem, który kiedyś grał w Cracovii i kiedyś zauroczył swoją postawą trenera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera, w Gorzowie szybko się pożegnali. - Kiedyś podobno też byłem dobrym piłkarzem - uśmiecha się trener Pawlak. - Nie liczy się jednak "kiedyś". Przyjechał człowiek do nas na dwa dni. Jeśli nie potrafi znaleźć w sobie minimum motywacji, aby przyłożyć się do dwóch treningów, to nie będzie u nas grał - komentował szkoleniowiec.

POGOŃ SZCZECIN - GKP GORZÓW 3:0 (0:0)

BRAMKI: Bojarski (65.), Gwaze (75.), Mandrysz (84.)

Pogoń: Janukiewicz - Mysiak, Hrymowicz (70. min Nowak), Dymkowski, Matuszczyk (46. min Petasz) - Prędota (46. min Gwaze), Zawadzki (46. min Mandrysz), Ława (66. min Rogalski), Kolendowicz (46. min Pietruszka) - Moskalewicz (60. min Lebedyński), Ropiejko (46. min Bojarski).

GKP: Janicki - Andruszczak, Wojciechowski, Ciach, Petrik (63. min Mikołajczak) - Janusiński (55. min Jaroń), Feciuch (75. min Ziemniak), Łuszkiewicz, Kaczmarczyk, Wan (20. min Jasiński) - Drozdowicz (46. min Ilków-Gołąb).