Wierzyciele GKP Legii trzy strzelili

Jak na drużynę, której nie ma, piłkarska jedenastka GKP spisała się całkiem, całkiem. Wielkiej Legii strzeliliśmy trzy gole, a w ten sposób zaczął się okres gier pod wodzą nowego trenera. Oby nie skończyło się na próbach!
Niezły fragment gorzowian do przerwy i dominacja warszawiaków w drugiej połowie - tak wyglądał pierwszy sparing GKP z Legią w Grodzisku Wielkopolskim, przegrany 3:4.

Początkowo pojedynek był planowany na wtorkowe południe, legioniści chcieli zagrać szybciej, aby uniknąć upałów. Ostatecznie wyszedł kompromis - gorzowianie po wyjściu z autokaru dostali czas na porządną rozgrzewką i zaczęli mecz z czołową drużyną ekstraklasy kwadrans przed dwunastą.

Pierwsze starcie w okresie przygotowawczym zawsze wyjaśnia sporo zagadek kadrowych. Tym bardziej w takim klubie jak GKP, gdzie zaległości finansowe wobec zawodników sięgają kilku miesięcy.

Kogo nie było i na pewno w Gorzowie nie zobaczymy? Pawła Kaczorowskiego, Mateusza Machaja, Dawida Topolskiego i Mateusza Piątkowskiego. Nie wiadomo, czy zostaną w GKP Robert Sing (zagrał wczoraj w Grodzisku) i Grzegorz Jakosz. Na meczu z Legią nie było również m.in. Sławomira Janickiego, Pawła Wojciechowskiego, Krzysztofa Ziemniaka, Adriana Łuszkiewicza i Michała Ilkówa-Gołąba. Pierwszy z wymienionych leczył anginę i dziś wznowi treningi z gorzowską drużyną, a pozostali mają drobne problemy z urazami.

- W meczu z Legią lepiej będę znał rywali niż kolegów z zespołu - żartował Artur Andruszczak. Nie było tak źle, bo przynajmniej pierwsza jedenastka GKP mocno przypominała tą, która jeszcze wiosną wywalczyła dziewiątą pozycję w pierwszej lidze. Ważna, optymistyczna informacja: klub jest blisko porozumienia z kapitanem Maciejem Truszczyńskim, ostatnio ostoją naszej defensywy.

Nowości faktycznie były. Aż siedem. Trzy z nich zaraz po meczu trener Krzysztof Pawlak zdecydował się zostawić w GKP na kolejne sprawdziany. O zainteresowaniu 20-letnim lewym obrońcą Radosławem Jasińskim z zespołu Lecha Poznań Młoda Ekstraklasa pisaliśmy już wcześniej. Dobre wrażenie po spotkaniu z Legią zostawili też rówieśnik Jasińskiego - Daniel Ciach (Polonia Warszawa ME), którego próbowaliśmy wypożyczyć już zimą oraz 23-letni Ernest Balicki ze Ślęzy Wrocław.

Sam mecz? Najfajniej będziemy wspominać drugą połowę pierwszej części spotkania. Wtedy to my przycisnęliśmy, dwa gole strzelił Emil Drozdowicz. Przez trenera Pawlaka wystawiony sam na szpicy, w ataku natychmiast wspierany przez szybkie skrzydła. Szczególnie drugie trafienie mogło się podobać, gdy gorzowianie podaniami bez przyjęcia piłki zupełnie rozmontowali obronę Legii. Szkoda straconych bramek, bo niestety do przerwy wyjmowaliśmy piłkę z siatki po własnych, prostych błędach.

Druga część to już o wiele większa dominacja podopiecznych trenera Macieja Skorży. Piłkarskie pokazy zakupów Legii - Portugalczyka Manu i Brazylijczyka Bruno Mezengi. To mogą być w nowym sezonie gwiazdy polskiej ekstraklasy. Zawodnicy ze stolicy ostatecznie dołożyli jeszcze dwa gole. Kilka razy obstrzeliwali słupki i poprzeczkę. Przegraliśmy 3:4 (trzecie trafienie dołożył Mateusz Woźniak z Płomyka Koźminiec), ale wyjeżdżaliśmy do domu podbudowani. Przyszłość GKP, przy sensownym, jak najszybszym poukładaniu finansów, wcale nie będzie taka beznadziejna.

Kolejny sparing gorzowianie zagrają w sobotę, z beniaminkiem pierwszej ligi Górnikiem Polkowice.

LEGIA WARSZAWA - GKP GORZÓW 4:3 (2:2)

BRAMKI: Szałachowski (4.), Dong (44.), Iwański (56. z karnego), Mezenga (72.) - Drozdowicz dwie (27., 29.), Woźniak (81.)

GKP: Skrzyński - Andruszczak (46. min Maksymow), Truszczyński (75. min Sing, 83. min Hajdasz), Grocholski, Jasiński (46. min Protasewicz) - Janusiński (46. min Woźniak), Sing (46. min Romanowicz), Kaczmarczyk, Ciach, Wan (81. min Skórecki) - Drozdowicz (65. min Balicki).