Na gorącym krześle u piłkarzy GKP już siedzi Krzysztof Pawlak

Wczoraj jeden trening, dziś zajęcia rano i wieczorem, w sobotę gierka kontrolna - nowy trener GKP bierze się ostro do pracy. - Pierwsza liga to dla mnie duże wyróżnienie - powiedział Krzysztof Pawlak. - Mocno powalczę, aby zostać tutaj na dłużej.
52-letni Krzysztof Pawlak przyznał, że z prezesem GKP Sylwestrem Komisarkiem nie targował się, bo dla niego przeskok z trzeciej ligi - ostatnio pracował w Arce Nowa Sól - do pierwszej to duża szansa. Co myśli o częstych zmianach szkoleniowców w Gorzowie, którzy w ostatnich sezonach uczynili z tej posady naprawdę gorące krzesło? Ma nadzieję, że jego to nie będzie dotyczyło. Nie przerażają go także duże zaległości finansowe wobec zawodników. - Grunt to uczciwie, porządnie popracować, spokojnie sobie to wszystko z zespołem i działaczami poukładać - stwierdził nowy szkoleniowiec GKP. - Wychodzimy na boisko dobrze zagrać, a nie liczyć pieniądze. Pokazać, że to jest nasza pasja. Gdy jest trudno, dobre wyniki, w sprawach organizacyjnych mogą tylko pomóc. To rola drużyny. Na pewno mi zapału nie zabraknie, a i doświadczeń też już trochę zebrałem. Nie zawsze było przecież różowo.

Poprzedni szkoleniowiec Adam Topolski, mimo trudności finansowych spokojnie utrzymał gorzowski zespół w pierwszej lidze i ostatecznie zajął z nim niezłe, dziewiąte miejsce, a i tak stracił pracę. Jak daleko ma zajść GKP Pawlaka, aby zadowolić prezesa? - O celach sportowych jeszcze nie rozmawialiśmy, zostawiamy to sobie na najbliższe dni - przyznał trener.

Pracę w Gorzowie Pawlak zaczął wczoraj od kilkunastominutowej rozmowy z zawodnikami w szatni i od treningu już także z piłkami na bocznym boisku przy Olimpijskiej. Dziś pierwszoligowiec poćwiczy w Dzierżowie, a także na swoich obiektach. W sobotę naszych piłkarzy czeka gierka we własnym gronie, w poniedziałek znów dwa treningi, a we wtorek poważne starcie z Legią Warszawa w Grodzisku Wielkopolskim. Z kogo nowy szkoleniowiec będzie mógł tam skorzystać? - O dokładne personalia proszę pytać dyrektora - powiedział Pawlak. - Dopiero teraz poznam chłopaków i za chwilę będziemy konkretniej rozmawiać o kadrze na nowe rozgrywki.

Dyrektor Mariusz Niewiadomski zdradził, że na pewno w GKP nie zagrają Paweł Kaczorowski, Mateusz Machaj i Dawid Topolski. Klubu szuka też Brain Obem. Nie wiadomo co z Grzegorzem Jakoszem, Maciejem Truszczyńskim, Robertem Singiem i Mateuszem Piątkowskim. Zespół, który wywalczył utrzymanie, przede wszystkim czeka na jak najszybsze uregulowanie zaległości finansowych, sięgających już kilku miesięcy. - W piątek mamy zarząd, będziemy rozmawiać o sprawach personalnych - powiedział Niewiadomski. - Do końca czerwca wszystko chcielibyśmy mieć jasne. Z obecnej kadry zapewne zostanie 15-16 ludzi, do nich chcemy dokoptować trzy ciekawe wzmocnienia. Trenuje też dziewięciu juniorów, którym trener Pawlak będzie się przyglądał i sprawdzał ich przydatność do seniorskiej drużyny.

W pierwszych zajęciach wzięli też udział 20-letni lewy obrońca Radosław Jasiński z zespołu Lecha Poznań Młoda Ekstraklasa oraz o rok starszy pomocnik Daniel Romanowicz ze szkółki Odry Wodzisław. Czy zostaną w GKP na dłużej? Zobaczymy. Być może szansę na pokazanie się dostaną już we wtorek, w pojedynku z Legią. Tam mają być również testowani dwaj Francuzi senegalskiego pochodzenia. Na razie gorzowianie będą ćwiczyć w domu. 14 lipca wyjadą na ośmiodniowy obóz, prawdopodobnie do Międzychodu. Cały czas trwają też niezwykle istotne prace nad budżetem. Takim, który zagwarantuje spłatę długów i w miarę spokojne występy w pierwszej lidze. Wtedy dopiero przed zespołem i trenerem Pawlakiem tak naprawdę będzie można postawić jakikolwiek, mniej lub bardziej ambitny cel.