GKP bez trenera i licencji. Na razie

Krzysztof Pawlak nie jest trenerem GKP. Jeszcze. Zostanie nim, gdy gorzowianie poukładają wszystkie sprawy finansowe. - Albo zagramy wysoko w pierwszej lidze, albo wcale - zapowiada prezes Sylwester Komisarek.
O zainteresowaniu Pawlakiem, który miałby zastąpić Adama Topolskiego - po zajęciu z naszym zespołem dziewiątej pozycji, nie przedłużono z nim umowy - pisaliśmy we wczorajszej "Gazecie". 52-letni trener, który ostatnio pracował w trzecioligowej Arce Nowa Sól, a w przeszłości nawet raz poprowadził reprezentację Polski (kadra pod jego wodzą ograła Gruzję 4:1), był w czwartek w Gorzowie, spotkał się z prezesem GKP Sylwestrem Komisarkiem. I choć szef naszego pierwszoligowca mówi, że rozważa jeszcze inne propozycje, to według naszych informacji, ta Pawlaka jest zdecydowanie najpoważniejsza. Umowa z nowym szkoleniowcem musi być podpisana najpóźniej w najbliższą środę, bo dzień później gorzowianie zaczynają przygotowania do nowego sezonu.

Dlaczego kontraktu obie strony nie parafowały w czwartek? Z prostej przyczyny - tak naprawdę gorzowianie jeszcze nie wiedzą, czy w pierwszej lidze zagrają. Nie dostali licencji na dalsze występy na zapleczu ekstraklasy oraz - to najpoważniejsza przeszkoda - nie wiedzą jaki zgromadzą budżet. Kolejna transza z miasta powinna pokryć długi, które sięgają już nie kilkudziesięciu, a kilkuset tysięcy złotych. Cały czas trwają jednak rozmowy co do dodatkowego wsparcia dla GKP z miejskiej kasy. Do ostatecznych decyzji ma dojść w przyszłym tygodniu. Niezbędne jest jak najszybsze wypracowanie strategii: co dalej z gorzowską piłką. Prezes, jego współpracownicy, także bardzo zainteresowani futbolem radni Gorzowa mówią jednym głosem, że finansowanie drużyny, której celem maksimum będzie utrzymanie w okolicach dziesiątego miejsca, jest za drogie. Dlatego, albo GKP zrobi krok naprzód i powalczy o awans, albo zapewne, prędzej czy później, w ogóle nie przystąpi do rozgrywek na tym poziomie. - Tutaj trener nie jest problemem, bo ofert do klubu spłynęło już kilkanaście - mówił prezes Komisarek. - Pan Pawlak zrobił na mnie fajne wrażenie, zresztą o interesujących nas osobach sami zdążyliśmy zrobić porządny wywiad. Chciałbym przed nim postawić wysoko poprzeczkę, walczyć w pierwszej lidze o najwyższe cele. Do tego potrzeba jednak porządku w finansach. Czekają nas zaraz sądne dni. Dowiemy się na czym stoimy. Może być tak, że zagramy o czołowe miejsca, albo wcale - przyznał szef GKP.

Część pierwszoligowców ma już w ręku licencje na sezon 2010/11. Gorzowianie na takie wyróżnienie muszą jeszcze poczekać. Są jednak pewni, że spokojnie sobie poradzą. W pierwszym terminie nie udało się, bo trzeba uzupełnić, według wskazówek związku, kilka dokumentów. - Damy jednak radę i dostaniemy pozwolenie na dalszą grę na tym poziomie, idziemy podobnym tropem, co w ubiegłym roku, wykorzystujemy tamte doświadczenia, a więc nie ma żadnego niebezpieczeństwa - zapewnił dyrektor GKP Mariusz Niewiadomski.

Za stadion przy Olimpijskiej odpowiada gorzowski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Właśnie oglądał go wysłannik Polskiego Związku Piłki Nożnej i był zadowolony. - Czekamy na protokół, ale do poprawki mamy tylko drobne szczegóły - usłyszeliśmy wczoraj w OSiR. Tak naprawdę zarządca obiektu czeka na 1 lipca. Wtedy ma wejść w życie kolejna uchwała licencyjna, która na nowo będzie dokładnie określała jak mają wyglądać pierwszoligowe stadiony. Ma być m.in. zadaszonych 500 miejsc. W Gorzowie trzeba będzie zmodernizować co najmniej jeden sektor. OSiR jednak uspokaja: na takie prace już w tej chwili jesteśmy zabezpieczeni. Przez najbliższy miesiąc będzie też poddane renowacji główne boisko.

Druga część licencyjna to porządek w finansach. Długi wobec zawodników w GKP chcą spłacić najlepiej do 24 czerwca, a więc do pierwszego dnia nowych przygotowań. Dyrektor Niewiadomski pracuje też nad ugodą z ZUS, aby zaległości wobec tej instytucji rozłożyć na raty. - Uzupełnimy wszystkie formalności i znajdziemy się ponownie w gronie pierwszoligowców - powiedział. - Ważne jednak jak zakończą się rozmowy z miastem, bo od nich zależy nasz byt w najbliższej rundzie i sezonie. Wierzę, że wkrótce obejrzymy szczęśliwy dla naszej piłki finał.

29 czerwca GKP ma zagrać w Grodzisku Wielkopolskim z Legią Warszawa, w lipcu z innym ekstraligowcem - GKS Bełchatów. Jednocześnie na poniedziałek 28 czerwca zarząd naszego klubu zwołał nadzwyczajne walne zgromadzenie (Biblioteka Herberta przy ul. Sikorskiego, godz. 17), aby dyskutować o sytuacji finansowej i perspektywach rozwoju. Działacze liczą, że w tym spotkaniu weźmie również udział prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak. Jeszcze kilka dni i już będziemy wiedzieli w jaką piłkę będą dalej kopać nasi futboliści. Oby w tą pierwszoligową.