Sport.pl

Panie prezesie, pan się nie boi! GKP musi się utrzymać

Dziś wieczorem gorzowianie grają z Podbeskidziem w Bielsku-Białej. - Kto wie, czy to nie będzie dla nas łatwiejszy mecz niż z Motorem - zapowiada trener GKP Adam Topolski.
Do końca rozgrywek pozostały jeszcze trzy kolejki. GKP Gorzów jest na siódmym (!) miejscu w tabeli. Nad strefą spadkową - od 15. pozycji w dół - mamy 6 pkt przewagi, a w pamięci nawet "oczko" więcej, bo z MKS Kluczbork i Dolcanem Ząbki wywalczyliśmy sobie lepszy bilans bezpośrednich spotkań.

- Trener Topolski wychyla się z odważnymi osądami, a my jeszcze możemy spaść - lamentował wczoraj w "Gazecie" prezes gorzowskiego klubu Sylwester Komisarek.

Panie prezesie! Nie ma co się tak irytować i niepokoić. Pana piłkarze na pewno na finiszu ligi nie dadzą się zepchnąć aż o osiem pozycji i spokojnie się utrzymają. Nasi rywale też grają między sobą...

Trener GKP Adam Topolski nie był zachwycony remisem 2:2 z ostatnim w tabeli Motorem Lublin. Przespaliśmy początek spotkania, szybko dostaliśmy dwa gole. Od dawna tak słabo nie zagrała nasza obrona. - Nie wiem, czy środowy pojedynek z ostro walczącym o utrzymanie Podbeskidziem w Bielsku-Białej nie będzie dla nas łatwiejszy - zastanawiał się szkoleniowiec GKP.

- Rywal musi, my możemy. Do składu ma szansę wrócić nawet pięciu graczy po kartkach i kontuzjach, głodnych zwycięstwa. Znów walka co trzy dni powinna okazać się naszym atutem. Punkcik z Motorem zapewnił nam święty spokój, to nie znaczy, że sezon już się skończył. Z Podbeskidziem, w małych derbach z Flotą Świnoujście we wtorek i na koniec w Nowym Sączu postaramy się o następne zdobycze, aby aż do ostatecznego finiszu utrzymać się w tej lepszej części pierwszoligowej tabeli.