Zobaczysz cztery bramki, gdy obrońcy śpią [WIDEO]

Piłkarze z Gorzowa zagrali na remis z piłkarzami z Lublina. Goście prowadzili już 2:0... - I wtedy wyszedł cały Motor. Dwa nasze błędy i już był remis - wzdychał trener lublinian Bogusław Baniak.
Po sobotnim remisie gorzowianie mają 43 pkt. Nad strefą spadkową utrzymują przewagę bezpieczną - najbardziej zagrożone obecnie MKS Kluczbork i Dolcan Ząbki uzbierały po 37 pkt. Matematyka - choć zajmujemy siódme miejsce! - jeszcze naszym sprzymierzeńcem nie jest, do końca ligi zostały trzy kolejki. Ale sprzymierzeńcem jest terminarz - zespoły, które mogłyby nam zagrozić, albo grają między sobą i ktoś punkty straci, albo jadą do czołowych drużyn pierwszej ligi.

Zobacz: Nasze zdjęcia z meczu



Lepszym i pewniejszym wynikiem na pewno byłoby zwycięstwo z Motorem. Gorzowianie mocno jednak pracowali, aby spotkania ze zdegradowanym już zespołem z Lublina nie wygrać.

Nasi zaczęli mecz tak sennie, że już w 4. min do siatki Sławomira Janickiego trafił z bliskiej odległości Rafał Król. Pomocnik Motoru na spokojnie przyjął piłkę na klatkę piersiową, poczekał na fotoreporterów, aby każdy miał dobre ujęcie. I uderzył z powietrza. Obrońcy z Gorzowa to wszystko tylko oglądali... - No nie wiem, jak to się stało. Stoi facet na długim słupku sam, jeszcze przyjmuje piłkę. To jakaś paranoja - mówił Maciej Truszczyński, kapitan i... filar obrony GKP.

Ale nawet to nie rozjuszyło gorzowian. Dalej byli rozkojarzeni, a goście grali w piłkę. Mieli przewagę, mieli sytuacje. W 28. min strzelili drugiego gola, po kontrze. Marek Fundakowski z narożnika pola karnego zagrał płaską piłkę do Marcina Popławskiego. Na drodze tego podania był wracający Paweł Grocholski (już na początku meczu wszedł na boisko za kontuzjowanego Krzysztofa Ziemniaka), ale nie zdecydował się na interwencję. W obliczu tego złego wyboru Popławski nie miał już wyboru. Stanął oko w oko z Janickim i musiał go pokonać.

Powiedzieć, że ten drugi cios sprawił, że gorzowianie zaczęli grać lepiej, to zdecydowanie za dużo. Zaczęli jednak strzelać i trochę biegać. To wystarczyło, aby szybko doprowadzić do remisu.

Najpierw z rzutu wolnego zza pola karnego strzelał Adrian Łuszkiewicz. Uderzył prawą nogą, nie nad murem, nie pod murem. Piłka przeleciała między zawodnikami Motoru, otarła się jeszcze od jednego z nich i wpadła do bramki. Dawid Dłoniak, były bramkarz GKP, tylko odprowadził ją wzrokiem. - Piłka leciała na mnie, ale po rykoszecie nie miałem szans na reakcję - opowiadał gorzowianin w barwach Motoru.

Niewiele mógł zrobić także przy drugiej bramce dla gospodarzy. Z wolnego dośrodkował z prawej strony Grzegorz Wan. Podał wprost na głowę Emila Drozdowicza. Ten sytuacji nie zmarnował. Tym razem obrońcy z Lublina biernie obserwowali poczynania rywali. - Znowu tracimy takie bramki, że szkoda gadać. Znowu stałe fragmenty gry. Przeciwnik z akcji nie miał klarownych sytuacji. Uważam, że to my byliśmy lepsi. A pamiętajcie, że my nie jesteśmy w pierwszej lidze. My jesteśmy amatorami, bo za grę nie dostajemy żadnych pieniędzy - podkreślał Dawid Ptaszyński.

Polecamy: Jak padły cztery bramki w sobotę [WIDEO]



Gorzowianie mieli jeszcze dwie okazje, aby spotkanie wygrać. Najpierw - tuż przed przerwą - groźnie pod poprzeczkę głową z 5 metrów uderzał Michał Ilków-Gołąb. Swoich kolegów z Lublina kapitalną interwencją uratował Dłoniak. Na drodze do bramki gorzowianin na wygnaniu stanął także w 86. min. Łuszkiewicz huknął z dystansu, Dłoniak obronił, choć z problemami.

Adam Topolski, szkoleniowiec gorzowian: - Oddaliśmy dwie bramki na talerzu i obawiałem się, że nie podniesiemy się. To nie był ten zespół, który spokojnie ogrywał Dolcan i Gieksę. Ciężko nam szło. Nie graliśmy tak skrzydłami, jak umiemy. Ale na szczęście wpadł nam gol z wolnego i szybko mecz odwróciliśmy. Doceniam postawę Motoru, ale ten remis jest dla mnie trochę jak porażka.

Bogusław Baniak, trener Motoru: - Przecierałem oczy ze zdumienia w pierwszej połowie. Graliśmy jak z nut. Ale później dwie bramki i wyszedł cały Motor. Boją się chłopaki wygrywać. Tracimy gole z wolnych. Dobrze, że zremisowaliśmy, bo to jest ważne dla psychiki chłopaków. Pokazali, że są godni, aby przez te kilka tygodni jeszcze ich nazywać pierwszoligowcami.

GKP GORZÓW - MOTOR LUBLIN 2:2 (2;2)

BRAMKI: Łuszkiewicz (30.), Drozdowicz (37.) - Król (4.), Popławski (28.)

GKP: Janicki - Ziemniak (19. min Grocholski), Wojciechowski, Truszczyński, Jakosz (46. min Kaczmarczyk) - Andruszczak, Machaj, Łuszkiewicz, Wan Ż (77. min Białożyt) - Drozdowicz, Ilków-Gołąb.

Motor: Dłoniak - Falisiewicz Ż, Joao Carlos (66. min Kursa), Ptaszyński, Lenart (83. min Krystosiak) - Adamiec, Król, Niemczyk (62. min Divo), Żmuda Ż, Popławski - Fundakowski.



WYNIKI Z 31. KOLEJKI:

GKP Gorzów - Motor Lublin 2:2, GKS Katowice - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1, Wisła Płock - Flota Świnoujście 2:1, KSZO Ostrowiec - Sandecja Nowy Sącz 3:1, Widzew Łódź - MKS Kluczbork 3:2, Warta Poznań - Znicz Pruszków 2:3, ŁKS Łódź - Górnik Zabrze 1:4, Stal Stalowa Wola - Górnik Łęczna 1:3. Spotkanie Dolcan Ząbki - Pogoń Szczecin zostało przełożone na 29 maja.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Widzew Łódź317157:15
2. Górnik Zabrze315844:24
3. Sandecja Nowy Sącz315250:39
4. ŁKS Łódź314946:43
5. Pogoń Szczecin304640:29
6. KSZO Ostrowiec314634:40
7. GKP Gorzów314332:30
8. GKS Katowice314341:36
9. Flota Świnoujście314231:32
10. Warta Poznań314045:41
11. Górnik Łęczna313935:43
12. Podbeskidzie Bielsko-Biała313942:38
13. Wisła Płock313838:42
14. MKS Kluczbork313734:36
15. Dolcan Ząbki303734:40
16. Znicz Pruszków313328:45
17. Motor Lublin312227:57
18. Stal Stalowa Wola311928:56


Pierwsza i druga drużyna awansują do ekstraklasy, a cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi.