Sport.pl

Spokój GKP leży na boisku w Płocku

Na trzy, najpóźniej dwie kolejki przed końcem rywalizacji w pierwszej lidze zespół GKP Gorzów, który w sobotę zagra z Wisłą w Płocku, chce być pewnym utrzymania. - W najbliższych pojedynkach jesteśmy w stanie sobie to załatwić - twierdzi trener Adam Topolski.
Zwycięstwo 3:2 z Wartą w Poznaniu, remis 1:1 z KSZO Ostrowiec - te wyniki dodały gorzowianom pewności siebie. Przecież wcześniej nie graliśmy źle tylko punktów trochę brakowało. - No i goli napastników, w każdym pojedynku mamy tyle okazji, a wykorzystujemy ich niestety niewiele - przyznał szkoleniowiec naszej drużyny. - I potem kończy się tak jak z KSZO, gdzie zamiast pewnego kompletu, mamy jeden punkt. Też ważny, ale zapracowaliśmy sobie na więcej.

W sobotę o godz. 17 zagramy z zażarcie walczącą o utrzymanie i ostatnio wygrywającą nawet na wyjazdach Wisłą w Płocku. - Ciągle walczymy o życie i super, że nazbieraliśmy sporo cennych punktów - powiedział trener rywali Jan Złomańczuk. - To jednak wciąż za mało. Liczę, że w spotkaniu z GKP następny raz znacznie podreperujemy swój dorobek.

W Gorzowie pechowo zremisowaliśmy z Wisłą 1:1. W rewanżu na pewno nie zagrają kapitan Artur Andruszczak, który od meczu z Widzewem Łódź leczy kontuzję nogi oraz Adam Czerkas - właśnie z powodów osobistych rozwiązał kontrakt z GKP. - Kadrę mamy jednak szeroką i korzystaliśmy z tego, walcząc co trzy dni - stwierdził Topolski. - Wychodzą na boisko, ci aktualnie w najlepszej kondycji fizycznej i taka zasada będzie obowiązywała już do końca. W Płocku czeka na nas gorący teren, na którym chcemy podtrzymać naszą dobrą passę. Potem na trzy mecze wracamy do domu. Życzyłbym sobie, abyśmy jak najszybciej poszukali czterech, pięciu brakujących do utrzymania punktów, a najlepiej jeszcze więcej i na ostatnie pojedynki ruszali już zupełnie spokojni o nasze dalsze losy - zakończył opiekun GKP.