Remis piłkarze GKP uratowali strzałem wyjątkowej urody

Gorzowscy piłkarze mieli w sobotę szansę, aby wyprzedzić KSZO w pierwszoligowej tabeli. Nie wyprzedzili, bo z ekipą z Ostrowca tylko zremisowali.
Ale i tak mogą być spokojni. Utrzymanie jest coraz bliżej. Na siedem kolejek przed końcem ligi gorzowianie mają 5 pkt przewagi nad 15. w tabeli Górnikiem Łęczna (sami zajmują 9. miejsce z 36 pkt). Sprzymierzeńcem naszych piłkarzy jest też terminarz - w planach nie mają bowiem praktycznie żadnych meczów z zespołami z ligowej czołówki. W ostatniej kolejce pojadą do Nowego Sącza, ale z Widzewem, ŁKS, Górnikiem i Pogonią już grali.

Mogło być jeszcze spokojniej, gdyby gorzowianie wygrali w sobotę z KSZO. Mieli ku temu okazję. W sobotę byli lepszym zespołem, ale zabrakło skuteczności i zimnej głowy.

W 11. min gola mógł zdobyć Michał Ilków-Gołąb. Po dobrym dograniu Krzysztofa Ziemniaka strzelał głową tuż obok słupka. 10 minut później znów miał szansę, znów uderzał głową. Także tym razem zabrakło centymetrów. Ewidentnie gorzowski napastnik miał pecha. Gdy po kolejnych 10 minutach piłka w końcu wpadła do siatki, gola nie uznał sędzia, który dopatrzył się spalonego... - Jakbyśmy coś wtedy strzelili, to zrobiłby się inny mecz. KSZO by zagrało bardziej otwarty futbol. A tak, to nie było widowisko, które mogło zachwycić - mówił Adam Topolski, trener GKP.

Goście śmielej zaatakowali dopiero w końcówce pierwszej połowy. Ale tylko raz. Świetnie strzelał Jarosław Wieczorek, ale powstrzymał go równie świetną interwencją Sławomir Janicki.

Od 56. min mogliśmy liczyć tak naprawdę jedyne 300 s, które rozgrzały Olimpijską. Najpierw superokazję zmarnował Mateusz Piątkowski. Niecelny strzał z 5 m w tej sytuacji aż trudno sobie wyobrazić... Ale stało się.

Najgorsze było to, że ta wyborna sytuacja się niestety koszmarnie zemściła. Minutę później gorzowianie przysnęli w obronie. Najpierw Krzysztof Ziemniak w spokoju pozwolił na dośrodkowanie z lewej strony. Piłka bezpańsko przeleciała przez pole karne, gdzie dopadł do niej Marcin Folc. Pilnujący go kapitan GKP Maciej Truszczyński mógł ze sobą na murawę wziąć kamerę. Był w najlepszym miejscu, aby tę akcję oglądać. Tylko czemu ją oglądał, a nie interweniował... - Nie winię obrońców. Oni też czekają kiedy zdobędziemy bramkę. I ta bramka powinna wpaść wcześniej. Nie możemy mieć pretensji do "Truchy". Grał z gorączką, z bólami brzucha, w połowie z ubikacji nie wychodził. Ale chciał dotrwać do końca - tłumaczył kapitana trener Topolski.

Piłkarzom GKP na ten cios udało się szybko odpowiedzieć. Była 61. min. Z lewej strony zbiegł Piątkowski, odegrał do Mateusza Machaja (wszedł na boisko zaraz po przerwie), a ten zza pola karnego strzelił swojego pierwszego gola w barwach GKP. Gola wyjątkowej urody. - Bez zastanowienia uderzyłem. Ile Bozia dała. Mocny strzał. I dzięki Bogu weszło - opowiadał Machaj o bramce dającej remis. - Nie mieliśmy pomysłu, aby sforsować zagęszczony przez rywali środek pola. Trzeba było więcej strzelać z dystansu i uruchamiać skrzydła. Szkoda, że nie wygraliśmy, byliśmy lepsi - wzdychał pomocnik GKP.

Innego zdania był trener Topolski. - To sprawiedliwy remis. Założyliśmy sobie, że z Wartą i KSZO chcemy zdobyć minimum 4 pkt. I to udało się osiągnąć - opowiadał Topolski.

Czesław Jakołcewicz, trener gości: - Zasłużony podział punktów. Zrozumcie, to był trzeci mecz w tygodniu i zmęczenie było widać. A do tego podróż. Jechaliśmy w piątek 14 godzin! Kierowca pomylił trasę, kolację jedliśmy po północy. To musiało się odbić nieco na naszej dyspozycji. Cieszę się z punktu na gorącym terenie, brałem go w ciemno przed meczem - opowiadał szkoleniowiec KSZO, który w poprzednim sezonie był jednym z czterech trenerów prowadzących GKP

GKP GORZÓW - KSZO OSTROWIEC 1:1 (0:0)

BRAMKI: Machaj (61.) - Folc (57.)

GKP: Janicki - Ziemniak, Truszczyński, Jakosz, Wojciechowski - Kaczmarczyk (67. min Białożyt), Obem (46. min Machaj), Łuszkiewicz, Wan - Piątkowski, Ilków-Gołąb (80. min Drozdowicz).

KSZO: Wróbel - Kardas, Matuszczyk, Ciesielski, Cieśliński, Białek, Skórnicki (76. min Kapsa), Wieczorek Ż, Folc (90. min Dybiec), Cieciura, Szymoniak (60. min Stachurski).



WYNIKI Z 28. KOLEJKI:

GKP Gorzów - KSZO Ostrowiec 1:1, Motor Lublin - Górnik Zabrze 0:3, Pogoń Szczecin - Stal Stalowa Wola 2:0, MKS Kluczbork - ŁKS Łódź 0:0, Sandecja Nowy Sącz - Warta Poznań 1:1, Flota Świnoujście - Dolcan Ząbki 1:0, GKS Katowice - Wisła Płock 0:0, Widzew Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2, Znicz Pruszków - Górnik Łęczna 2:0.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Widzew Łódź276145:12
2. Górnik Zabrze274834:22
3. Sandecja Nowy Sącz274844:29
4. ŁKS Łódź274542:36
5. Pogoń Szczecin274437:24
6. GKS Katowice274039:30
7. Warta Poznań273941:31
8. KSZO Ostrowiec273726:36
9. GKP Gorzów273625:27
10. Dolcan Ząbki273532:35
11. Flota Świnoujście273527:29
12. Podbeskidzie Bielsko-Biała273238:37
13. MKS Kluczbork273228:31
14. Wisła Płock273134:38
15. Górnik Łęczna273129:41
16. Znicz Pruszków272922:38
17. Motor Lublin272024:50
18. Stal Stalowa Wola271624:45


Pierwsza i druga drużyna awansują do ekstraklasy, a cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi.