Nasi piłkarze mają charakter i komplet punktów! [WIDEO, ZDJĘCIA]

Zwycięstwo gorzowian z cyklu wielkie powroty! Nasza drużyna przegrywała wczoraj z Wartą w Poznaniu 1:2 i... - Powiedziałem w szatni: tego meczu nie przegramy - opowiadał Maciej Truszczyński, który najpierw sam doprowadził do wyrównania, a w doliczonym czasie gry zwycięstwo GKP zapewnił Michał Ilków-Gołąb.
Gorzowianie mają magiczny patent na poznańską Wartę. W ostatnich dwóch sezonach grali z "Zielonymi" cztery razy. Wygrali wszystkie mecze! W środę wygrali praktycznie spisany już na straty pojedynek. - To nasz sukces, pięknie to odwróciliśmy - promieniał po meczu kapitan Truszczyński.

GKP ograł byłego trenera. Marek Czerniawski, który razem z Dariuszem Borowym prowadził gorzowską drużynę jeszcze w trzeciej lidze, spotkał w środowe popołudnie wielu starych znajomych. Przed meczem był w świetnym humorze. Do dziennikarzy z Gorzowa rzucił krótko, że "będzie dobrze". - Dla Warty. Mam na boisku Błażeja Jankowskiego i Piotra Reissa [przed spotkaniem z GKP zdążyli wyleczyć urazy - przyp. red.]. Brakuje tylko Artura Marciniaka. Ale z tym się liczyłem - uśmiechał się Czerniawski.

Adam Topolski na kilka minut przed gwizdkiem spokojnie przechadzał się wokół boiska w ciemnych okularach. Ale nie był tak zrelaksowany, jak wyglądał. Sporo pozmieniał w pierwszej jedenastce. - Gramy co trzy dni i siły oszczędzać trzeba - tłumaczył Topolski. Szansę od początku dostali Grzegorz Wan i Łukasz Białożyt. Ten drugi zastąpił kontuzjowanego Artura Andruszczaka (ma zbity mięsień czworogłowy uda). Szkoleniowiec GKP całkowicie wymienił atak. W środę mecz zaczęli Mateusz Piątkowski (z Widzewem grał w środku pomocy) i Emil Drozdowicz.

Na początku spotkania to gorzowianie tworzyli groźniejsze okazje. W 9. min przeprowadzili prawie wzorową kontrę. Prawie, bo Łukasz Białożyt strzelił obok bramki. Minęło 20 minut i pomocnik GKP miał kolejną okazję. Tym razem uderzał po długim słupku, znów nie trafił. - Już wtedy powinniśmy prowadzić - zaznaczał na pomeczowej konferencji trener Topolski.

Później do głosu doszli gospodarze. Niesamowitą okazję, sam na sam ze Sławomirem Janickim zmarnował Paweł Iwanicki. Chwilę później z metra w słupek uderzył Błażej Jankowski.

Nie mogli trafić "Zieloni", to piłkarze GKP im pomogli. Z prawej strony dogrywał Iwanicki, na 7. m spokojnie stał Krzysztof Ziemniak. Chciał, ile tylko sił w nogach, wybić piłkę przed siebie. Trafił w nią jednak tak niefortunnie, że atomowym uderzeniem pokonał... bezradnego Janickiego.

To długo nie było porywające spotkanie. Słaba Warta nie miała ochoty na huraganowy atak. A piłkarze z Gorzowa nie za bardzo wiedzieli, jak taki atak przeprowadzić.

Aż do 72. min. Wtedy dopiero zaczął się mecz! Białożyt odegrał piętą na prawą stronę do Ziemniaka, a ten zrehabilitował się za grzech z pierwszej połowy. Wbiegł w pole karne i zagrał do Piątkowskiego. Ten nie mógł nie wyrównać! Radość gorzowian trwała nieco ponad minutę. Kapitalną bramkę zdobył Damian Pawlak.

Piłkarze GKP nie odpuścili. Po zamieszaniu w polu karnym gola na 2:2 z woleja zdobył Maciej Truszczyński. W doliczonym czasie zwycięską bramkę strzelił Michał Ilków-Gołąb. - W końcówce byliśmy zdecydowanie lepsi i zasłużyliśmy na wygraną - cieszył się bohater gorzowian.

Innego zdania był sfrustrowany trener Warty. - Trzy razy zapomnieliśmy o kryciu i dostaliśmy trzy bramki! Dramat! I wszystkie te gole, jak w piłce halowej. Rozklepali nas jak juniorów - powiedział Marek Czerniawski.

Trener GKP Adam Topolski: - Wygraliśmy dość szczęśliwie. Nie byłoby tego zwycięstwa, gdyby nie charakter. Mamy 35 punktów. Wyliczyłem sobie, że do utrzymania brakuje nam jeszcze pięciu.

Zobacz, jak gorzowianie wygrali w Poznaniu!





WARTA POZNAŃ - GKP GORZÓW 2:3 (1:0)

BRAMKI: Ziemniak (43. samobójcza), Pawlak (73.) - Piątkowski (72.), Truszczyński (80.), Ilków-Gołąb (90.)

Warta: Radliński - Ignasiński, Jankowski, Strugarek, Otuszewski - Magdziarz, Bekas, Ngamayama (60. min Loliga Ż), Iwanicki Ż (85. min Kaźmierowski) - Reiss, Seweryn (70. min Pawlak).

GKP: Janicki - Ziemniak (80. min Kaczmarczyk), Truszczyński, Wojciechowski, Topolski - Białożyt, Łuszkiewicz Ż, Machaj (54. min Ilków-Gołąb), Wan Ż - Piątkowski, Drozdowicz (68. min Kaczorowski).



WYNIKI Z 25. KOLEJKI:

Warta Poznań - GKP Gorzów 2:3, KSZO Ostrowiec - Motor Lublin 1:0, Dolcan Ząbki - GKS Katowice 3:2, ŁKS Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2, Stal Stalowa Wola - Flota Świnoujście 2:0, Górnik Łęczna - Sandecja Nowy Sącz 0:1, Górnik Zabrze - MKS Kluczbork 3:2, Znicz Pruszków - Pogoń Szczecin 0:0, Wisła Płock - Widzew Łódź 0:1.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Widzew Łódź266043:10
2. Sandecja Nowy Sącz264743:28
3. Górnik Zabrze264531:22
4. ŁKS Łódź264442:36
5. Pogoń Szczecin264135:24
6. GKS Katowice263939:30
7. Warta Poznań263840:30
8. KSZO Ostrowiec263625:35
9. Dolcan Ząbki263532:34
10. GKP Gorzów263524:26
11. Flota Świnoujście263226:29
12. Górnik Łęczna263129:39
13. Podbeskidzie Bielsko-Biała263136:35
14. MKS Kluczbork263128:31
15. Wisła Płock263034:38
16. Znicz Pruszków262620:38
17. Motor Lublin262024:47
18. Stal Stalowa Wola261624:43


Pierwsza i druga drużyna awansują do ekstraklasy, a cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi.