Na trawie w Santoku dla GKP strzela rezerwa

Dobry występ GKP na koniec przygotowań. Rywalowi z trzeciej ligi strzeliliśmy cztery gole. Jest nadzieja, że za tydzień, już w lidze, poprzeczkę zawieszoną znacznie wyżej też pięknie przeskoczymy.
W ostatniej chwili mecz gorzowian z Ilanką Rzepin został przeniesiony ze sztucznej murawy w Międzyrzeczu na trawę w Santoku. - Po stopniowym odśnieżaniu naszego boiska wykorzystujemy każdy skrawek murawy choćby na małe gierki, staramy się jak najszybciej, po ciężkiej zimie, adoptować do normalnych warunków- opowiadał trener GKP Adam Topolski. - Dlatego tak zależało mi, aby ten ostatni sparing zagrać na trawie. Miała być Pogoń w Szczecinie, ale ostatecznie ta gra nie wypaliła. Starcie z Ilanką też było pożyteczne i przede wszystkim dało nam wszystkim zastrzyk optymizmu.

W pierwszej połowie, po gorzowskiej stronie wyszła na boisko jedenastka, wstępnie przymierzana na pierwszy w 2010 r. ligowy mecz ze Zniczem Pruszków (sobota 6 marca, godz. 15). Po spotkaniu ostateczny kształt wyjściowego składu już nie jest taki pewny. - W tej chwili nie wiem kogo zobaczymy w linii ataku, bo wszyscy zawodnicy wykorzystali swoją szansę. Ci tym razem wpuszczani z rezerwy pokazali, że za nic na świecie nie chcą być zmiennikami - przyznał trener Topolski.

Do przerwy GKP miał dużą przewagę, ale nic nie strzelił. Dopiero, gdy na boisko weszli Łukasz Białożyt, Adam Czerkas oraz Sebastian Janusiński, posypały się gole dla pierwszoligowca. Pierwszy z wymienionych zaliczył dwie ładne asysty. Czerkas, podrażniony tym, że po zimie częściej widzimy go na ławce rezerwowych niż w grze, pokazał się z naprawdę dobrej strony - walczył, otworzył wynik sobotniego pojedynku. No i wreszcie Janusiński. 24-latek w krótkim czasie zrobił kolosalne postępy. W meczu z Ilanką udowodnił, że nie boi się rywalizacji ze starszymi kolegami i zrobi wszystko, aby wkrótce to od niego zaczynało się ustalanie wyjściowego składu GKP. Na koniec przygotowań popisał się hat-trickiem. Gol na 4:0 - cudne uderzenie z linii pola karnego. Gorzowski szkoleniowiec do ostatniego dnia przed spotkaniem ze Zniczem będzie się zastanawiał jak zestawić ofensywę swojej drużyny, aby następne bramki dla nas padły również w poważnej grze o punkty. Oby do końca piłkarskiej wiosny miał tylko takie problemy.

GKP GORZÓW - ILANKA RZEPIN 4:0 (0:0)

BRAMKI: Czerkas (64.), Janusiński (67., 75., 89.)

GKP: Janicki - Ziemniak, Truszczyński (46. min Wojciechowski), Grocholski, Topolski - Łuszkiewicz (56. min Białożyt), Obem, Piątkowski (75. min Sing), Andruszczak (61. min Wan) - Ilków-Gołąb (56. min Janusiński), Drozdowicz (56. min Czerkas).