Spór u piłkarzy - w Gorzowie będą płacić, rozmawiać i generalnie ma być miodzio

- Cała sprawa wyszła do mediów? Trudno, nie będziemy już tego roztrząsać. Do pierwszego meczu ze Zniczem Pruszków [6 marca] zapłacimy zaległe pensje i naprawimy zakłócenia na linii klub - zawodnicy. Jestem do ich dyspozycji o każdej porze - zapowiedział nowy dyrektor GKP Mariusz Niewiadomski.
O konflikcie piłkarzy GKP z działaczami oraz o ich zarzutach wobec funkcjonowania klubu pisaliśmy we wtorek. Wczoraj sprawa miała ciąg dalszy. Tym razem swoje oświadczenie napisał prezes klubu Sylwester Komisarek, w którym odnosi się głównie nie do oficjalnego głosu zawodników, a do bolączek, które piłkarze woleli przedstawić anonimowo, w tekście w "Gazecie".

Oświadczenie odczytał już nie menadżer sportowy, a nowy dyrektor klubu Mariusz Niewiadomski, były znakomity zawodnik m.in. Stilonu i Lecha Poznań, mistrz Polski. - Cóż, piłkarze trochę się pospieszyli, ale co się stało już się nie odstanie - powiedział. - Na niektóre sprawy mamy trochę inny punkt widzenia. Nie płacimy, bo nie mamy. Nie z innych powodów. Najważniejsze problemy wzięliśmy sobie jednak mocno do serca i niech nikt nie odniesie wrażenia, że się na kogoś obraziliśmy. Musimy zacząć rozmawiać i będziemy rozmawiać. Wielu z tych zawodników sam sprowadziłem do klubu, odpowiadam za nich. Chcę być jak starszy kolega, dzielić się doświadczeniem. Nie wyobrażam sobie, aby taka sytuacja i niedomówienia mogły się kiedyś powtórzyć.

Co Niewiadomski konkretnie obiecał? Wypłatę zaległych pensji dla piłkarzy (od połowy grudnia) do pierwszego meczu ligowego - ok. 100 tys. zł - natychmiast, gdy przyjdzie rata wsparcia z miasta - ok. 300 tys. Zawodnicy czekają też na rozliczenie premii za poprzedni sezon. Choć, jak twierdzą działacze, tych zobowiązań nie ma na papierze, prezes Komisarek kazał przekazać, że też zostaną wypłacone, choć nie od razu.

Najpierw ostatnie pensje i przede wszystkim wierzyciele klubu - były masażysta Tomasz Zajkowski, wobec którego GKP też ma zaległości, nawet pojawił się na wczorajszym spotkaniu. Chodzi tu m.in. o płatności za transport, innych masażystów, konsultacje lekarskie, definitywny transfer Emila Drozdowicza czy wypłatę zaległości byłemu naszemu bramkarzowi Radosławowi Janukiewiczowi (wygrał sprawę w PZPN). Niewiadomski postawił sobie za punkt honoru jak najszybsze wyczyszczenie długów i budowanie budżetu na resztę obecnego sezonu.

Kapitan GKP Artur Andruszczak razem z kolegami z drużyny przyszedł na spotkanie Niewiadomskiego z dziennikarzami: - Wierzę, że nie były to puste słowa. Obietnicę wypłacenia pieniędzy słyszeliśmy już wcześniej. Ale wypłat nie było. Nie byłoby tej całej burzy, gdyby terminy były dotrzymane. Słowa dyrektora Niewiadomskiego dają nadzieję na spokojny dialog. Nam chodzi przecież nie tylko o pieniądze, ale też o zdrowe relacje - powiedział "Gazecie".

Nowy dyrektor GKP ma świadomość, że pierwszoligową drużynę piłkarską, przyzwoitą markę sportową, można sprzedawać w znacznie bardziej skuteczny sposób, a nie tylko biadolić, że wszystkie pieniądze zabiera żużel. Zrobił już dobry początek. Pochwalił się wczoraj, że po kilku dniach urzędowania namówił do współpracy trzech sponsorów, którzy mają wspomóc zespół kwotą 50 tys. zł. - Zgodziłem się wejść w klubie w nową rolę, bo wierzę, że mamy szansę funkcjonować lepiej, skuteczniej - powiedział Niewiadomowski. - I ze świadomością, że z drużyną tworzymy jedno, wspólnie mamy ochotę coś fajnego osiągnąć, a nie wybraliśmy Gorzów jako przytulny przystanek do czegoś innego. Nie mogę zagwarantować, że od teraz każda złotówka będzie wypłacana na czas, choć oczywiście o takim modelu funkcjonowania marzę i mam zamiar do tego dążyć - zakończył dyrektor.