Sport.pl

Piłkarska pierwsza liga zasypana

Start zaplecza ekstraklasy nie 6, a dopiero 20 marca? Ostateczna decyzja w tym tygodniu, ale tylko cztery kluby nie chcą przekładać spotkań. - Jak będzie trzeba to przygotujemy boisko i niestety zniszczymy płytę, na logikę to nie ma żadnego sensu - powiedział szef gorzowskiego OSiR Włodzimierz Rój.
Pracownicy gorzowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji - zarządza stadionem przy ul. Olimpijskiej, gdzie swoje spotkania rozgrywa pierwszoligowy GKP - właśnie rozpoczęli prace na boisku. Na płytę wjechał ciężki sprzęt i zgarnia, a potem wywozi śnieg. To nie jest jednak proste zadanie, bo temperatury wciąż są minusowe, a białego puchu nasypało ok. 70 cm. Pod spodem znajduje się ok. 45 cm zupełnie zmrożonej warstwy. - Jak trzeba będzie to oczywiście zrobimy wszystko co w naszej mocy i na 6 marca przygotujemy piłkarzom znośne warunki do gry - powiedział szef OSiR Włodzimierz Rój. - Z nadzieją czekam jednak na decyzję o odwołaniu pierwszych kolejek. Nie ukrywam, że takie rozwiązanie przyjmę z radością, bo na logikę to gra przy takiej pogodzie jaka jest obecnie nie ma żadnego sensu. Wysiłek będzie nadludzki, a konsekwencje poważne, bo niestety zniszczymy płytę boiska.

O stanie boisk radzili szefowie pierwszej ligi. W tym tygodniu wszystkie kluby mają wypowiedzieć się w tej sprawie na prośbę Polskiego Związku Piłki Nożnej. Na spotkaniu w Warszawie tylko cztery ośrodki chciały grać - posiadające podgrzewane płyty. Gorzów reprezentował Andrzej Drzewiński. - Razem z prezesem Floty Świnoujście dokładnie przedstawiliśmy złą sytuację w naszym regionie - opowiadał kierownik GKP ds. bezpieczeństwa, oddelegowany do stolicy przez prezesa Sylwestra Komisarka. - Nie mogłem podejmować tam wiążących decyzji, bo ostateczny głos należy do prezesa, trenera i właściciela stadionu. Powoli przygotowuję się do pierwszych spotkań od strony zabezpieczenia, właśnie oglądam prognozę długoterminową i jakoś ten nagłej poprawy, o której mówili najwięksi optymiści, nie widzę. Rozumiem, że niektórzy mają lepsze boiska, ale co z trybunami? Wszyscy przyznali, że leży na nich kupa śniegu, a przecież nadal ma padać, w innych regionach o wiele mocniej niż w okolicach Gorzowa.

Prezes Komisarek widzi tylko jedno rozwiązanie: - Przekładamy dwie kolejki i tyle, nie ma dyskusji. Uszanujmy kibiców, w końcu gramy dla nich. Będzie pan siedział w śniegu?

Przekładanie meczów, ze zrozumiałych względów, najmniej uśmiecha się trenerowi GKP Adamowi Topolskiemu. On przygotowuje zespół tak, aby mógł skutecznie walczyć już od 6 marca, późniejszy start i odrabianie zaległości w środy to zdecydowanie większy i mniej przewidywalny wysiłek. Nasz szkoleniowiec na najbliższą środę ma zaplanowany sparing z Czarnymi Żagań, w sobotę jego podopieczni zagrają z Lechią Zielona Góra (oba pojedynki na sztucznej murawie w Międzyrzeczu), a próbą generalną dla GKP miałoby być starcie z wiceliderem pierwszej ligi Pogonią w Szczecinie 27 lutego. Gdyby udało się odpowiednio przygotować boisko to we wtorek 2 marca gorzowianie chcieliby zagrać jeszcze jedną grę towarzyską, wreszcie na swoim stadionie. Topolski liczy się jednak z tym, że starcie ze Zniczem Pruszków o ligowe punkty może być pierwszym meczem piłkarskim w 2010 r. przy Olimpijskiej. - Poczekajmy jeszcze. Słyszałem, że zaraz zrobi się cieplej i wtedy spokojnie da się przygotować boiska - powiedział trener naszego pierwszoligowca. - Rzeczywiście jeśli na dworze ma być minusowa temperatura i śnieg to wznowienie rozgrywek nie ma sensu. Liczę jednak, że 6 marca już będzie na plusie, a kibice będą mogli oklaskiwać udane akcje gorzowskich piłkarzy.

Szkoleniowiec musi być optymistą z urzędu, ale niestety meteorolodzy nie chcą mu pomóc. Też zajrzeliśmy do długoterminowej prognozy pogody dla Gorzowa. Pod koniec tego tygodnia faktycznie czeka nas odwilż i zobaczymy termometry na minimalnym plusie. Dalej jednak znów zima - śnieg, mróz. Od 25 lutego do 6 marca cały czas minus i to kilka stopni. Pierwszoligowcy raczej jednak będą musieli ze swoimi popisami chwilę się wstrzymać