GKP: trudny chłopak Dawid Dłoniak musi odejść

- Jestem trudny. Lubię mówić prawdę w oczy. A prawda często boli - nie ukrywa Dawid Dłoniak. W GKP we wtorek ogłosili, że w wigilię rozwiązali umowę z gorzowskim bramkarzem. Oficjalny powód: - Zrobiliśmy to dla jego dobra - mówi prezes Komisarek.
Dawid Dłoniak wrócił do Gorzowa trzy lata temu, gdy tylko GKP znów wrócił na trzecioligowe boiska. Wcześniej szukał szczęścia w Słubicach i Świebodzinie. Ale... - Chciałem wreszcie osiągnąć coś z ukochanym Stilonem. Marzyłem o awansie choćby na zaplecze ekstraklasy - wspomina Dłoniak.

To udało się w czerwcu 2008 r. Dłoniak jednak na początku w pierwszej lidze grał niewiele. Więcej szczęścia miał na wiosnę. Postawił na niego trener Adam Topolski i gorzowianin był jednym z bohaterów klubu, który utrzymał się w pierwszej lidze.

Miał być pierwszym bramkarzem w drugim sezonie GKP na zapleczu elity. Ale tuż przed jego rozpoczęciem doznał poważnej kontuzji kolana. Szansę wykorzystał Sławomir Janicki, który miał fantastyczną jesień.

Dłoniakowi pozostała rola rezerwowego. Nawet się z nią pogodził. - Ale klub bardzo nalegał na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Z żalem zgodziłem się na to. Rozeszliśmy się w wigilię. Zacząłem już szukać nowego klubu - mówi "Gazecie" 29-letni bramkarz.

- Zrobiliśmy to dla dobra Dawida. Tu grać nie będzie, nie wygryzie Janickiego z bramki. A rolę rezerwowego ma pełnić młody Jacek Skrzyński. Z tym chłopakiem wiążemy nadzieje na przyszłość - mówi prezes GKP Sylwester Komisarek.