GW: W GKP zdecydowali - zwolnią Adama Topolskiego

Gazeta Wyborcza dowiedziała się, że szefowie GKP zwolnią trenera Adama Topolskiego, gdy w piątek zbiorą się na posiedzeniu zarządu. Wiemy też, dlaczego: - Bo słabsze drużyny wyniki, tłumaczył złą organizacją klubu - mówi nam prezes Sylwester Komisarek. Od stycznia gorzowian poprowadzi nowy trener. I to z zagranicy!
Adam Topolski - nie bez racji - opowiadał o problemach organizacyjnych w lubuskich klubach. Podkreślał, że nie widzi zapału działaczy, że można na naszej ziemi (sam pochodzi z Wielkopolski) zrobić coś z niczego. Sugerował, że do zarządów klubów - także grającego najwyżej GKP - powinni wchodzić młodzi ludzie. Powiew świeżości potrzebny jest też na niższych szczeblach w klubach. Jego zdaniem działacze piłkarscy tylko czekają aż sponsor sam zapuka do klubu, a tak można wypatrywać darczyńcy przez lata. Gdy gorzowski zespół zaczął dołować (w ostatnich pięciu tegorocznych meczach zdobył ledwie 2 pkt), pojawiły się zarzuty, że Topolski źle przygotował drużynę. Trener się bronił. Opowiadał o tym, że w klubie nie ma lekarza i masażysty, że piłkarze sami muszą się masować. I nie ma pieniędzy na odżywki.

Te słowa mocno zabolały prezesa Sylwestra Komisarka. - Trener ze mną nie rozmawiał o żadnych sprawach. Nie zgłaszał problemów. Gdzieś słyszałem, że nie ma w klubie pieniędzy na kompleksowe badania specjalistyczne. A nawet nie było pytania, czy się kasa znajdzie. Pewnie, że by się znalazła! Tak się nie robi. Powinien poszukać przyczyn słabszej gry także po swojej stronie. A nie uderzać w klub - denerwuje się szef GKP.

Topolski podkreśla, że miał na myśli dobro gorzowskiego klubu. Nie chciał nikomu dopiec. - Całe środowisko powinno pracować na dobro futbolu w Gorzowie i całym województwie. Miałem swoje przemyślenia, które wypowiedziałem. Wszystko to zrobiłem w trosce o GKP - przekonuje Adam Topolski.

Komisarka te tłumaczenia nie przekonują. Czy to, że prezes jest zły oznacza, że dni trenera Topolskiego są w Gorzowie policzone? - Zarząd podejmie decyzję w piątek. Nie będzie mnie na spotkaniu, bo lekarz kazał mi do niedzieli leżeć w łóżku [prezes Komisarek ma zapalenie płuc - red.]. Ale są telefony, będziemy się konsultować na bieżąco. Nie będziemy się spotykać z trenerem. Zadzwonimy po spotkaniu - podkreśla Komisarek.

Czy trener nie boi się, że zostanie zwolniony? - zapytaliśmy wprost.

- Mamy dziesiąte miejsce, tak jak obiecałem. Ta końcówka trochę zamazuje obraz. Ale wynik mamy na poziomie możliwości. Chciałbym tu zostać. Mam umowę do czerwca. Stworzyliśmy klimat wokół piłki, stworzyliśmy widowiska z Pogonią, Górnikiem, Legią... Sam mocno związałem się z Gorzowem. Ale to nie zależy ode mnie. Czekam w piątek na odpowiedź, czy zarząd jest zadowolony. Ale niezależnie od tego, jaka będzie decyzja, uważam, że wyrzucenie trenera na tym etapie to nie jest dobry pomysł. Mamy tylko siedem punktów przewagi nad strefą spadkową - nie ukrywa szkoleniowiec gorzowian.

Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że w piątek zarząd GKP jednak trenera Topolskiego zwolni. Być może już wtedy poznamy też nazwisko nowego szkoleniowca. Według informacji "Gazety" od stycznia GKP prowadzić ma trener z zagranicy. Może to być Słowak Duszan Radolsky, który na początku listopada został zwolniony z ekstraklasowej Polonii Warszawa. Mówi się też, że do Gorzowa mógłby przejść Czech Petr Nemec, który w ub. sezonie poprowadził Flotę Świnoujście do 7. miejsca w pierwszej lidze. Nowy człowiek na ławce trenerskiej GKP będzie piątym selekcjonerem odkąd drużyna z Gorzowa awansowała na zaplecze ekstraklasy. Zacznie przygotowania z drużyną 4 stycznia.