Piłka nożna: Jesień bez strzelców

Tylko dzięki dobrej obronie GKP Gorzów kończy rundę w połowie pierwszoligowej stawki, bo do przodu graliśmy jak spadkowicz. - Zimą musimy koniecznie znaleźć trzech ofensywnych graczy - zapowiada trener gorzowian Adam Topolski. Jeden już się znalazł - wiosną do składu ma wrócić Emil Drozdowicz.


Nasz szkoleniowiec szybko zatęsknił za końcówką rundy wiosennej i meczami, w których stawiał nawet na trzech napastników. - Po stratach kadrowych przed i w trakcie sezonu musieliśmy zmienić styl - grać na zero z tyłu, przy tym liczyć, że coś wpadnie - opowiadał trener GKP Adam Topolski. - Obrona, dopóki dopisywało zdrowie, nie zawiodła. W kilku meczach aż prosiło się o jednego gola więcej. Wtedy nasza sytuacja w tabeli byłaby zupełnie inna. Do końca szukalibyśmy gorzowskiej drużyny w samym czubie tabeli. Okazało się jednak, że jeszcze nie jesteśmy aż tak mocni. Zakładaliśmy przed sezonem dziesiąte miejsce i mimo efektownego początku wróciliśmy w te rejony, choć apetyty zostały rozbudzone.

Człowiek Broniszewskiego

Poprzedniej zimy oraz na początku wiosny trener Mieczysław Broniszewski zaliczył w Gorzowie wiele wpadek i szybko się z GKP pożegnał, ale z jednym transferem trafił w dziesiątkę. Namawiał naszych działaczy, aby tego piłkarza nie wypożyczać, a wykupić z Gorlic za jedyne 5 tys. zł. W ten sposób strzelałby dla nas gole aż do dziś albo wzięlibyśmy za niego grube miliony. - Nikt tak jak on nie gra w tej chwili w Polsce tyłem do bramki. Gdy już dostanie piłkę, to możesz być pewny, że jest bezpieczna i zaraz coś groźnego z nią stworzy - zachwycali się w ostatni weekend napastnikiem komentatorzy Canal Plus. Senegalczyk Mouhamadou Traore czaruje dziś na boiskach ekstraklasy w barwach Zagłębia Lubin. Choć kolegów z Gorzowa ciągle odwiedza i ciągle dobrze się u nas czuje.

O słabości naszej ofensywy w rundzie jesiennej świadczy klubowa tabela strzelców, w której Traore, choć zagrał tylko na początku sezonu i przeniósł się do Zagłębia, wciąż jest wiceliderem. Łukasz Maliszewski zdobył 3 gole, Traore, Paweł Kaczorowski, Adam Czerkas i Grzegorza Wan po 2, Michał Ilków-Gołąb, Mateusz Piątkowski i Brain Obem po 1 (jeden gol był samobójczy). Jak widać reszta napastników (nie licząc Senegalczyka) w 17 kolejkach trafiała do siatki rywali tylko cztery razy. - W napadzie liczę zimą na najpoważniejsze zmiany - przyznał Adam Topolski. - Ponownie trenuje z nami Emil Drozdowicz i liczę, że wiosną znów nas wzmocni. Będziemy też szukać kolejnych graczy, aby jednak zagrażać bramce rywali znacznie częściej i skuteczniej.

Gdzie nam bliżej?

Licząc tylko spotkania wyjazdowe GKP jest po rundzie jesiennej aż na drugiej pozycji! Za to w domu spadamy na 13. lokatę. Średnia daje dziewiąte miejsce (24 zdobyte punkty). 15 straconych bramek to znakomity wynik - dwie drużyny puściły jeszcze mniej goli, a kolejne dwie tyle samo. Wszystkie są w tej chwili na zapleczu ekstraklasy w pierwszej piątce. Zdecydowanie gorzej wypadamy wśród strzelców. 15 trafień to jeden z najgorszych dorobków w lidze. Przez 14 kolejek wydawało się, że GKP dobrze pasuje do firm, które okupują czołówkę tabeli. W ostatnich trzech meczach wywalczyliśmy jednak tylko jeden remis (oczywiście bezbramkowy) i nad zespołami zagrożonymi degradacją mamy już tylko 6 pkt przewagi. Gdzie gorzowianom jest bliżej? - Każdy w tych rozgrywkach miał kryzys, a nas dopadł właśnie teraz - stwierdził trener Topolski. - Jak na dłoni widać, gdzie musimy uzupełnić skład, aby wiosną znów radować i zaskakiwać, a nie tylko martwić się, czy zostaniemy w pierwszej lidze, czy nie.

Wiosna zaczyna się jesienią

Przed nami jeszcze dwie kolejki, rozgrywane awansem z rundy wiosennej. W sobotę o godz. 12 podejmiemy beniaminka MKS Kluczbork (5 pkt mniej, zespół niepokonany od pięciu spotkań), a w przyszłym tygodniu zamkniemy jesień trudnym, telewizyjnym spotkaniem z Pogonią w Szczecinie (wicelider, cztery zwycięstwa w pięciu ostatnich spotkaniach).

U siebie musimy wygrać, w końcu przełamać niemoc, a na koniec pomyślimy o kolejnym zerze z tyłu i cennym remisie. Wtedy uznamy, że mimo przejściowych kłopotów to był diametralnie inny piłkarski czas dla Gorzowa niż ten sprzed roku, gdy debiutowaliśmy w pierwszej lidze - wtedy w 19 spotkaniach uzbieraliśmy 19 pkt i strasznie psioczyliśmy, zmienialiśmy trenerów.

Adam Topolski marzy o obrońcy, pomocniku, dwóch napastnikach... Niech się zimą spełnią jego marzenia, bo sam o posadę drżeć nie musi. Do tej pory o wiele więcej tej jesieni było w GKP dobrego niż złego. Gdyby nie ta szara końcówka... Teraz tylko od niego i piłkarzy, ewidentnie walczących na resztkach sił i motywacji, zależy, jakie ostateczne wspomnienie o gorzowskiej drużynie pozostanie nam na długie miesiące bez piłki.

15

to liczba strzelonych goli przez GKP w rundzie jesiennej, nawet outsider tabeli - Stal Stalowa Wola wbił więcej. Na szczęście gorzowianie stracili także 15 goli, a o tym outsiderzy mogą tylko pomarzyć