Żądła schowaliśmy przed mrozem. Dobrze, że Sandecja też

Temperatura powietrza w sobotę w samo południe: ledwie 4 st. Celsjusza. Temperatura pojedynku GKP z Sandecją - niewiele wyższa. Oba zespoły schowały swoje żądła przed zimnem i przeczekały 90 min przy wyniku 0:0.
Napisać, że piłkarzy z Gorzowa i Nowego Sącza taki wynik urządzał, nie wypada. Bo przecież gorzowianie grali u siebie, a rywale w drodze na Olimpijską wygrali trzy mecze z rzędu. Trenerzy jednak nie smucili się zbytnio, że podzielili się punktami. - Mamy już jedno zwycięstwo na wyjeździe, ale oprócz tego poza domem tylko przegrywaliśmy. To nasz pierwszy wyjazdowy remis. Musimy się cieszyć, bo zagraliśmy dobrze tylko jedną połowę. Nie mogłem skorzystać z Macieja Bębenka, który robi nam grę do przodu. Szybko z urazem opuścił boisko Dariusz Gawęcki - argumentował Dariusz Wójtowicz, trener Sandecji Nowy Sącz. - Ostatnio dwa razy przegraliśmy. Ten punkt był potrzebny. Pewnie, że chciałoby się wygrywać. Ale gdy nie możesz strzelić, to chociaż nie zrób błędu w obronie. Zabierz punkt za bezbramkowy remis - wtórował mu szkoleniowiec GKP Adam Topolski.

Właśnie defensywnych błędów obawialiśmy się najbardziej. Gdy trener Topolski w tym sezonie jest zmuszony do majstrowania przy żelaznej obronie (tym razem kontuzja Dawida Topolskiego), zazwyczaj tracimy głupie bramki po indywidualnych błędach. W sobotę udało się tego uniknąć. Inna sprawa, że goście wcale nie kwapili się do tego, aby gorzowian do pomyłek zmusić. Pięć razy uderzali zza pola karnego, ale były to tylko strzały ostrzegawcze. - To nie była ta Sandecja, którą oglądałem na kasetach - przyznał trener GKP.

Gorzowianie byli groźniejsi. Mieli jakby więcej werwy, ale niewiele z tego wynikało - żądła schowali przed mrozem. Udało im się wypracować po jednej dobrej okazji na połowę. Przed przerwą na drodze do szczęśliwego finiszu stanął gospodarzom nienajlepiej dysponowany sędzia sobotniego spotkania. Była 26. min. W swoim stylu na dalekie wybicie zdecydował się bramkarz GKP Sławomir Janicki. Piłka odbiła się przed polem karnym. W pojedynku główkowym w "szesnastce" po męsku z jednym z obrońców gości powalczył Adam Czerkas, zgrał piłkę do tyłu. Na 11 m był Mateusz Piątkowski, nie pomylił się, trafił do siatki rywali. Ale... - Sędzia podjął koszmarną decyzję - denerwował się Piątkowski. - Najpierw gwizdnął spalonego, o którym nie mogło być mowy, bo Adam dostał piłkę od bramkarza i jeszcze grał do tyłu. A gdy już sędzia sam zorientował się, że spalony to bujda, zaczął wmawiać nam, że był faul. Dziwnie się zachował. Gola zdobyliśmy jak najbardziej prawidłowo - opowiadał napastnik gorzowian.

Na drugą kapitalną szansę przyszło przemarzniętym kibicom czekać do 93. min. Gola powinien zdobyć wprowadzony na ostatnie 20 min Paweł Kaczorowski. Był sam w polu karnym, ale z 9 m strzelił zbyt lekko, aby zaskoczyć bramkarza gości Mariusza Różalskiego. - Nie trafiłem dobrze w piłkę. Mogłem to lepiej zrobić, miałem dużo czasu - żałował chwilę później Kaczorowski. - Nie cieszymy się z remisu, ale dobrze, że udało nam się chociaż nie stracić bramki. Nasza gra nie wygląda najlepiej - przyznał pomocnik gorzowian. - My nie gramy w piłkę, my ją teraz kopiemy. Te dwie porażki wybiły nas z rytmu, straciliśmy pewność - dodał kapitan GKP Artur Andruszczak.

Za tydzień gorzowianie znów zagrają z pierwszoligowym nowicjuszem. Tym razem do Gorzowa przyjedzie MKS Kluczbork. Rywale - podobnie jak Sandecja przed sobotnim pojedynkiem - są na fali wznoszącej. Ale trzeba głośno powiedzieć: na drugi remis z beniaminkiem nas po prostu nie stać.



GKP GORZÓW - SANDECJA NOWY SĄCZ 0:0

GKP: Janicki - Truszczyński, Wojciechowski, Jakosz, Ziemniak - Andruszczak, Obem Ż (46. min Kaczmarczyk), Maliszewski, Wan (69. min Kaczorowski) - Piątkowski, Czerkas (81. min Ilków-Gołąb).

Sandecja: Różalski - Makuch, Frohlich, Cios Cz (Ż+Ż), Choruzi - Jonczyk, Berliński, Zawadzki, Gawęcki (43. min Fabianowski), Piegzik (90. min Jędrszczyk) - Aleksander (74. min Niane).



WYNIKI Z 17. KOLEJKI:

GKP Gorzów - Sandecja Nowy Sącz 0:0, ŁKS Łódź - Motor Lublin 5:2, Warta Poznań - Stal Stalowa Wola 0:0, Dolcan Ząbki - Górnik Łęczna 4:0, KSZO Ostrowiec - Znicz Pruszków 1:0, Wisła Płock - Pogoń Szczecin 0:1, GKS Katowice - MKS Kluczbork 0:1, Podbeskidzie Bielsko-Biała - Flota Świnoujście 1:2, Górnik Zabrze - Widzew Łódź 0:1.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Widzew Łódź173725:8
2. Pogoń Szczecin173126:15
3. Dolcan Ząbki173026:16
4. Górnik Zabrze173020:14
5. Flota Świnoujście172922:15
6. ŁKS Łódź172827:22
7. Warta Poznań172628:18
8. Sandecja Nowy Sącz172526:21
9. GKP Gorzów172415:15
10. GKS Katowice162324:20
11. KSZO Ostrowiec172216:26
12. MKS Kluczbork171915:19
13. Podbeskidzie Bielsko161923:22
14. Górnik Łęczna171821:30
15. Znicz Pruszków171814:26
16. Wisła Płock171418:26
17. Motor Lublin17913:32
18. Stal Stalowa Wola17916:30


Pierwsza i druga drużyna awansują do ekstraklasy, a cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi.