Pierwsza liga piłkarska ma grać. W sobotę mecz z Podbeskidziem

W czwartek rano do GKP dotarła wiadomość: 15. kolejka może zostać odwołana! Kilka godzin później PZPN nakazał: pierwsza liga ma grać, trzeba dążyć do terminów aż do grudnia, a nie odwoływać mecze już w październiku.
W Gorzowie padało, pada i ma padać dalej. Temperatura powietrza minimalnie przekracza zero stopni. I tak podobno jesteśmy szczęściarzami, bo w innych częściach Polski sypie śnieg. Czy w takich warunkach można widowiskowo kopać w piłkę i znajdą się chętni do odwiedzenia trybun? W kilku pierwszoligowych klubach w to zwątpili i poprosili Polski Związek Piłki Nożnej o przełożenie najbliższej kolejki. Piłkarska centrala szybko zasięgnęła języka i wczoraj po południu ogłosiła, że nie ma mowy o odwoływaniu spotkań. - Dokładnie sprawdziliśmy ośrodki, które najbardziej krzyczały - opowiadał Wojciech Jugo, przewodniczący Wydziału Gier PZPN. - Wszędzie jest możliwość rozegrania meczów. Dlatego wydajemy jasny komunikat, że gospodarze mają przygotować boiska, pod groźbą kary. Pewnie niektórych wystraszyły warunki na Śląskim podczas pojedynku kadry. Uważam, że musimy dążyć do grania aż do grudnia, a nie odwoływać spotkania już w październiku.

Gorzowianie nie prosili centrali o przełożenie meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Sami odwołali przyjazd delegata, który w piątek rano miał sprawdzić stan naszego boiska. Woleliby jednak walczyć w znacznie bardziej komfortowych warunkach. - Taplanie się w błocie, wiele przypadkowości, czy to się komuś podoba - pytał trener GKP Adam Topolski. - Przecież przy takim zimnie trybuny też będą świeciły pustkami, a w końcu musimy pamiętać, że przede wszystkim gramy i walczymy dla kibiców. Po odpadnięciu reprezentacji Polski z mistrzostw świata tej jesieni powinniśmy dograć 17 kolejek, a te dwie listopadowe, z wiosny, jednak zagrać już w przyszłym roku, gdy będzie cieplej i zdecydowanie bardziej przyjemnie. Inaczej wygląda, że na siłę gramy bez pogody, a gdy świeci słońce, piłkarze są już po sezonie.

Podbeskidzie spisuje się w tym sezonie zdecydowanie słabiej niż się spodziewano. Ten zespół miał być jednym z kandydatów do awansu do ekstraklasy, a zajmuje miejsce tuż nad strefą spadkową. Ostatnio za złe wyniki posypały się kary: do rezerw zostali przesunięci, ściągnięci latem z klubów elity Piotrowie - Rocki i Bagnicki. Bielszczanie najchętniej remisują - na 13 spotkań aż sześć razy. GKP w meczach u siebie z drużynami z dołu tabeli też dzielił się punktami. W sobotę od godz. 14.30 na Olimpijskiej zagramy więc na remis? - W żadnym wypadku, trzeba coś koniecznie wygrać i umocnić miejsce w samej czołówce tabeli - zakończył trener Topolski. - Inna sprawa, że dla mnie klasa Podbeskidzia jest o wiele większa niż aktualna pozycja tego zespołu. Zobaczymy jak rywal zareaguje na to małe, kadrowe trzęsienie ziemi. Na pewno my nabraliśmy dużej pewności siebie. Wierzę, że pokażemy to na swoim boisku i tym razem skończymy z kompletem punktów.



Bilety na Podbeskidzie

W piątek 16 października o godz. 11, dzwoniąc pod nr tel. 95 73 38 900, będzie można zdobyć jeden z pięciu biletów od "Gazety" na mecz pierwszej ligi GKP - Podbeskidzie Bielsko-Biała, który zostanie rozegrany w sobotę o godz. 14.30. Każdy z uczestników konkursu musi podać numer PESEL.