Piłkarski apel z Gorzowa: prosimy o wybaczenie!

W GKP Gorzów mają nadzieję, że mimo wyroku, jeszcze tym razem uchronią się od meczu w domu bez publiczności. - Odwołujemy się i poprosimy o łagodniejszą karę - powiedział Tadeusz Babij, wiceprezes naszego klubu.

Prezes GKP do kibiców: Już nie rzucajcie racami, proszę



Pierwszoligowa drużyna GKP Gorzów ma zaplanowanych na jesień jeszcze pięć spotkań o punkty. Trzy z nich rozegra w domu - 17 października z Podbeskidziem Bielsko-Biała, 31 października z Sandecją Nowy Sącz i 7 listopada z MKS Kluczbork. Czy podczas jednego z nich odcierpimy za wybryki z niedalekiej przeszłości? Przypomnijmy: 19 września walczyliśmy u siebie z Widzewem Łódź. Na boisku padł remis 0:0. Za to z trybun poszły na całą Polskę wstydliwe obrazki - mecz na żywo pokazywała telewizja. Na murawie lądowały rozpalone race. Spotkanie zostało nawet na chwilę przerwane. Gorzowianom groził walkower, ale jak mówili później przedstawiciele władz piłkarskich, obserwujący wszystkie naganne wydarzenia, pojedynek dokończono ze względu właśnie na bezpośrednią transmisję i dużą frekwencję na widowni. Wydział Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej nie czekał długo z wnioskami: już w kilka dni po spotkaniu z Widzewem zamknął stadion w Gorzowie na jeden z kolejnych meczów. Który? - Po wysłaniu do klubu pisemnego uzasadnienia orzeczenia, GKP ma 14 dni na odwołanie. Dopiero po jego rozpatrzeniu kara się uprawomocni - wyjaśnił Arkadiusz Karasiński z wydziału dyscypliny PZPN.

Patrząc na wszystkie procedury i ich rozciągnięcie w czasie, jeżeli faktycznie doczekamy się pierwszoligowego spotkania w Gorzowie przy pustych trybunach to raczej już nie tej jesieni. W GKP zdecydowali, że od kary będą się odwoływać. Mają na to dwa najbliższe tygodnie. Nasze wyjaśnienia trafią do Związkowego Trybunału Piłkarskiego. Wpłacimy też kaucję - 2 tys. zł. - Trybunał też nie zbiera się co chwilę, dopiero jak nazbiera się spraw - opowiadał Tadeusz Babij, wiceprezes gorzowskiego klubu do spraw sportowych. - Do sprawy zamknięcia stadionu wrócimy więc raczej dopiero wiosną. Choć cały czas mamy nadzieję, że ten wyrok zostanie złagodzony. Zamieniony na przykład na zawieszenie na kilka miesięcy.

Na jakiej podstawie nasi piłkarscy działacze sądzą, że centrala jeszcze tym razem, przynajmniej częściowo, im wybaczy? Mieliśmy już takie przypadki. Widzew - naszych rywal z feralnego spotkania - dostał taką samą karę jak GKP za spotkanie z ŁKS Łódź, a potem zamieniono ją na zawieszenie na pół roku. - Kolejny pojedynek z Legią Warszawa na szczęście udowodnił, że wszystko idzie ku lepszemu - mówił Babij. - Wierzę, że dogadamy się z kibicami, bo przecież nam w klubie zależy na jak najlepszym, ale kulturalnym dopingu - dodał prezes GKP Sylwester Komisarek. - A taki mecz przy pustych trybunach to niestety dla nas duże koszty.

Do gorzowskiej kasy nie wpłynie ani złotówka, a na organizację GKP będzie musiał wydać ok. 30 tys. zł. - Pokażemy pozytywne przykłady, opowiemy co już w tej sprawie udało się poprawić - zakończył Babij. - I jeszcze tym razem liczymy na zrozumienie. Na mniejszy wymiar kary. Na naszym stadionie każde spotkanie pierwszej ligi jest świętem, kilkutysięczna widownia to normalność. Zamknięcie przed nimi trybun, nawet choćby ten jeden raz, to bardzo przykra sprawa. Dlatego ze wszystkich sił poprosimy o mniej drastyczne środki, jednocześnie obiecując porządną poprawę.