Taka męcząca wyprawa GKP nie może pójść na marne

W sobotę GKP Gorzów, podrażniony podziałem punktów w meczu z Płockiem, będzie walczył ze zdesperowanym Motorem w Lublinie. - Przykro byłoby przejechać tyle kilometrów i wracać z niczym - mówił nasz trener Adam Topolski.
Po środowym remisie 1:1 z Wisłą Płock, mocno dostało się sędziemu Piotrowi Wasilewskiemu, który w ostatniej minucie podyktował rzut karny dla naszych rywali. To był koszmarny błąd arbitra. - Kosztowało nas to wszystko kupę nerwów, ale chyba trudno się dziwić, gdy ktoś jednym gwizdkiem wypacza wynik spotkania i zabiera nam dwa punkty - mówił trener gorzowian Adam Topolski. - Szkoda, że nie skończyliśmy tego meczu wcześniej, bo okazji na kolejne gole było co najmniej kilka. Teraz musimy szybko się pozbierać i powalczyć na drugim końcu Polski. Mam nadzieję, że tam już nikt nie odbierze nam tego, co wypracujemy sobie na boisku.

Nasz szkoleniowiec bardzo obawia się dalekiego wyjazdu do Lublina. To ponad 600 km, a jego zespół ostatnio gra co trzy dni. Po meczu z Wisłą praktycznie nie było ani chwili na oddech, bo w piątek rano trzeba znów wsiadać do autobusu i gnać na kolejne spotkanie - pojedynek z Motorem w sobotę już o godz. 15. - Widać po zawodnikach skutki jesiennej walki - przyznał Topolski. - Cały czas przyglądam się drużynie i wyślę do gry tych, którzy fizycznie będą najlepiej dysponowani. Mam nadzieję, że zminimalizujemy skutki podróży i w niedzielę nad ranem przywieziemy do Gorzowa korzystny rezultat.

Do obrony GKP wraca Maciej Truszczyński. W kadrze meczowej powinien również być Paweł Grocholski, który w feralnej akcji w meczu z Wisłą obejrzał czerwoną kartkę, ale ta kara, w związku z brakiem przewinienia, zostanie anulowana - tak obiecał obserwator PZPN, który śledził spotkanie z Płockiem. A jakim zespołem jest Motor? Na pewno mocno zdołowanym, bo już zapomniał jak się wygrywa. Do tego dochodzą problemy organizacyjne (przed meczem z GKP Motor otrzymał pieniądze z miasta), które z całą pewnością mają swoje odbicie w jesiennych wynikach. Na swoim boisku wywalczył trzy z zaledwie siedmiu dotychczas zdobytych punktów (lubelska ekipa jest w pierwszej lidze przedostatnia) - remisy z Dolcanem Ząbki, Widzewem Łódź oraz KSZO Ostrowiec. W ostatniej kolejce nasz najbliższy rywal przegrał z Górnikiem w Łęcznej 0:3. W tabeli GKP i Motor dzieli przepaść, ale to przeciwnicy tym razem mieli na przygotowania cały tydzień. - Rozmawiałem z kilkoma trenerami i usłyszałem od nich dobre słowo na temat Motoru - powiedział opiekun gorzowian. - W każdym ze spotkań piłkarze z Lublina stwarzali sobie okazje, mogli wygrać, ale szwankowała u nich skuteczność. Zdajemy sobie sprawę, że muszą desperacko szukać punktów i zrobią wszystko, aby właśnie nas pokonać. Głupio jednak z tak dalekiej wyprawy wracać z niczym. Dobry wynik byłby fajną nagrodą za te niedogodności.