Dziesięciu dzielnych z GKP kończy serię KSZO! Bilety na Legię

Złotą bramkę gracze GKP strzelili w Ostrowcu niedługo po tym jak sędzia wyrzucił z boiska Pawła Kaczorowskiego. Gorzowianie zabierają do domu jeden z najcenniejszych kompletów punktów tej jesieni.
Zespół KSZO Ostrowiec był u siebie niepokonany od ponad 500 dni. To prawda, że większość z tej serii nasi sobotni rywale zaliczyli jeszcze w drugiej lidze, ale i tak robili na GKP wrażenie. - To jest beniaminek tylko z nazwy - opowiadał gorzowski pomocnik Paweł Kaczorowski. - KSZO ma niezły skład i chce nawiązać do niedawnej przeszłości, gdy walczyło przecież w ekstraklasie.

Dla "Kaczora" wyjazd do Ostrowca to była podróż sentymentalna. Tam w 1998 r. debiutował w polskiej piłce na najwyższym poziomie. Teraz bardzo na niego liczył trener Adam Topolski. Ze składu GKP wypadł z powodu kontuzji Adrian Łuszkiewicz, ale po pauzie za kartki do drugiej linii wracał właśnie Kaczorowski. Od początku szalał i szarpał na lewej stronie boiska, pewnie dodatkowo zmotywowany przez znajomych, oglądających go z trybun. Przy tym jednak za dużo gadał. Już do 34. min zdążył skompletować dwa kolejne żółte kartoniki. Oba za krytykowanie decyzji sędziego. Czy Rafał Greń gwizdał dobrze, czy źle to już w tej chwili nie ma znaczenia. - Poziom sędziowania przez młodych ludzi w pierwszej lidze może każdego zdenerwować, ale to prawa, że dałem arbitrowi jakieś powody, aby w końcu wyciągnął czerwień, mogłem się nie odzywać - przyznał pomocnik GKP. - Teraz, po meczu, koledzy żartują, że taki, a nie inny obrót sprawy był potrzebny, abyśmy wygrali i skończyli piękną serię gospodarzy. Kartek mam już sześć i nadzieję, że do końca jesieni będę już tylko kojarzony z dobrą grą w piłkę, a nie z problemami z arbitrami. Tym bardziej, że ostatnio moja forma rosła.

Dziesięciu powinno przede wszystkim pomyśleć o obronie. Najpierw jednak, po odesłaniu Kaczorowskiego do szatni, piłkarze GKP postanowili wyładować swoją złość na niesprawiedliwość losu. Nasi desperacko zaatakowali i... strzelili jedynego gola meczu! - To po faulu na mnie Paweł interweniował u arbitra i przez to przedwcześnie opuścił boisko - opowiadał Łukasz Maliszewski. - Czuliśmy, że natychmiast musimy coś zrobić, bo za chwilę gospodarze nas nacisną i pozostanie nam desperacka obrona bezbramkowego remisu. Poszedł atak, kilka dokładnych podań, wypatrzył mnie Mateusz Piątkowski. Uderzyłem trochę szczęśliwie, piłka po rykoszecie zmyliła bramkarza. Te trzy punkty to świetna sprawa, bo ostatnio na wyjazdach nie wiodło nam się najlepiej.

Gdy się bronisz w osłabieniu musisz mieć trochę szczęścia i takiego dyrygenta z boku jak trener Topolski. Nasz szkoleniowiec, w przeszłości najlepszy obrońca w Polsce, dawał z siebie przy linii tyle, że GKP na dobrą sprawę dalej walczyło w jedenastu. KSZO nie znalazło sposobu na Sławomira Janickiego. Gorzowski bramkarz raz wymodlił, aby piłka po rzucie wolnym spadła na słupek. W innych sytuacjach bronił po prostu wspaniale. - Inna sprawa, że gospodarze tak naprawdę nie mieli idealnych okazji na wyrównanie, zagrożenie powstawało tylko w wyniku zamieszania w okolicach naszego pola karnego - podsumował gorzowski szkoleniowiec. - Jestem dumny z naszej destrukcji. Z takim spokojem i pewnością siebie można dojść bardzo daleko. Tak to już jest w piłce, że czasami w dziesięciu grasz lepiej niż w pełnym składzie. Rywal też nie potrafi poradzić sobie z taką sytuacją. Samo powinno coś wpaść, a tu nic. Zdobywamy ostrowiecką twierdzę. Teraz jest chwila na ogromną radość, ale myślimy już tylko o szybkiej regeneracji, bo to zwycięstwo kosztowało nas niesamowitą ilość sił i ambicji. Musimy być gotowi na wtorek, bo przecież Legia jest już w drodze. Na ten mecz czeka cały sportowy Gorzów - zakończył Topolski.

12. kolejka pierwszej ligi zaplanowana jest na najbliższą środę, ale zespół GKP w niej nie zagra. We wtorek od godz. 10 będziemy walczyć przy Olimpijskiej we frapująco zapowiadającym się spotkaniu Pucharu Polski z Legią Warszawa. Zaległości z Wisłą Płock odrobimy 7 października.



KSZO OSTROWIEC - GKP GORZÓW 0:1 (0:1)

BRAMKI: Maliszewski (42.)

KSZO: Wróbel - Szymoniak (74. min Sobczyński), Kardas, Stachurski, Matuszczyk - Frańczak, Wtorek, Dziewulski (74. min Kajca), Robaszek Ż - Folc (46. min Kanarski), Cieśliński.

GKP: Janicki - Truszczyński, Jakosz, Wojciechowski, Topolski Ż - Andruszczak, Maliszewski, Obem (46. min Kaczmarczyk), Kaczorowski Cz (Ż+Ż) - Czerkas (83. min Janusiński), Piątkowski (60. min Grocholski Ż).



WYNIKI Z 11. KOLEJKI:

KSZO Ostrowiec - GKP Gorzów 0:1, Górnik Zabrze - Motor Lublin 2:1, Stal Stalowa Wola - Pogoń Szczecin 0:0, Warta Poznań - Sandecja Nowy Sącz 1:0, Dolcan Ząbki - Flota Świnoujście 3:0, Wisła Płock - GKS Katowice 3:3, Górnik Łęczna - Znicz Pruszków 2:1, Podbeskidzie Bielsko-Biała - Widzew Łódź 0:1.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Widzew Łódź112413:4
2. Górnik Zabrze112313:7
3. Dolcan Ząbki111915:9
4. Pogoń Szczecin111918:9
5. Flota Świnoujście111913:8
6. GKP Gorzów111811:9
7. Warta Poznań111621:12
8. Podbeskidzie Bielsko-Biała111418:16
9. Sandecja Nowy Sącz111416:16
10. Górnik Łęczna111413:17
11. GKS Katowice101315:15
12. KSZO Ostrowiec101310:15
13. Znicz Pruszków111210:12
14. ŁKS Łódź10119:15
15. Wisła Płock111113:16
16. Motor Lublin1177:17
17. MKS Kluczbork1078:16
18. Stal Stalowa Wola1167:17


Pierwsza i druga drużyna awansują do ekstraklasy, a cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi.





Rozdajemy bilety na Legię

W poniedziałek 28 września o godz. 12, pod numerem tel. 095 720 10 20, będzie można zdobyć jeden z 10 biletów od "Gazety" na mecz Pucharu Polski GKP Gorzów - Legia Warszawa (wtorek 29 września, godz. 15). Wejściówki będą do odebrania w kasie nr 1 przy stadionie, od godz. 12.30. Każdy z uczestników konkursu musi podać numer PESEL. Wejściówki po 20 i 15 zł można nabywać w sklepie kolekcjonerskim Konik przy ul. Słowackiego 5, w Panoramie przy ul. Górczyńskiej, w punkcie prasowym na parterze oraz w kasie przy stadionie.