Sport.pl

GKP Gorzów gra z Wartą Poznań. To może być piękny mecz

- Jeśli nie zrobimy frajerskich błędów to w sobotę Wartę wybronimy, a z przodu na pewno coś wpadnie. Tylko w ten sposób obronimy miejsce w górze tabeli, na które zasługujemy - zapowiada obrońca GKP Grzegorz Jakosz.
Poznaniaków podejmujemy na stadionie przy Olimpijskiej w sobotę o godz. 17. Rywala z o wiele większymi aspiracjami niż aktualna pozycja Warty w tabeli (11. miejsce - 9 pkt, o dwa mniej od gorzowian). - Zapowiada się bardzo ciekawy mecz, bo rywale grają do przodu, a po wzmocnieniach chcieliby na stałe rządzić w czołówce - powiedział trener GKP Adam Topolski. - My też już trochę zapomnieliśmy jak się wygrywa. Były dwa remisy, a ostatnio minimalna porażka w Łodzi, choć stworzyliśmy aż pięć "setek", najwięcej w sezonie i nie byliśmy gorszym zespołem. W domu nie zwykliśmy przegrywać i tą passę za wszelką cenę chcemy kontynuować. W ten sposób nie damy się wypchnąć z czołowej dziesiątki.

Warta strzeliła do tej pory aż 15 goli, zdecydowanie najwięcej w lidze. Sześć z nich padło łupem Marcina Klatta, trzy raz trafiał do siatki rywali Piotr Reiss. Klatt pełnię swoich możliwości prezentuje na boisku, a jakie są jego słabości? O to zapytaliśmy byłego poznańskiego piłkarza Grzegorza Wana. - Marcin to silny fizycznie zawodnik, dobrze grający głową - opowiadał pomocnik GKP, który ćwiczy z zespołem, ale jego występ w pojedynku z Wartą stoi pod dużym znakiem zapytania. - Nie wolno pozwalać mu dochodzić do prostopadłych podań od jego partnerów. Widać, że jest w gazie, ale sobie poradzimy. Szkoda, że pewnie nie zagram przeciwko moim kolegom, choć z drugiej strony może to i dobrze. Już mam za sobą takie mecze, gdzie stawałem oko w oko z byłymi zespołami i za każdym razem przegrywałem. Nie przyniosę więc pecha - dodał Wan, leczący złamanie ręki. Trener Topolski chciałby mieć go w sobotę do swojej dyspozycji, ale będzie to możliwe wyłącznie, gdy twardy opatrunek uda się lekarzom zastąpić miękkim zabezpieczeniem - wtedy sędziowie powinni dać zgodę na jego występ.

Nie sprawdził się na testach Senegalczyk Mustapha Nadione (już wyjechał z Gorzowa), wiadomo już także, że jesienią GKP ostatecznie nie pozyska Emila Drozdowicza. Trener Topolski uważa jednak, że ofensywne problemy GKP są przeszłością. Sprawdził się sprowadzony w ostatniej chwili Adam Czerkas, po kontuzji wraca również Brazylijczyk Frederico Moojen. - Nasza siła ognia poważnie wzrośnie i już nie będziemy szukać kolejnych uzupełnień - stwierdził nasz szkoleniowiec. - Jeśli Adam wykorzysta którąś z własnych akcji i czasami jeszcze w porę odegra piłkę kolegom, a Moojen pokaże ten błysk co w grach przedsezonowych to będzie dobrze.

Najpierw jednak niesamowicie groźną z przodu Wartę trzeba wybronić, a do głównie zadanie naszych defensorów i defensywnych pomocników. - Sami czujemy, że w obronie idzie nam nieźle, choć czasami pozytywny obraz zaciemniają te głupio stracone bramki - powiedział środkowy obrońca GKP Grzegorz Jakosz. - Cały czas rozmawiamy o tym, analizujemy, wszystko po to, aby na przyszłość już tych szkolnych błędów wystrzegać się. Jeśli poznaniacy nie wbiją nam gola ze stałego fragmentu gry to damy sobie radę. A grając na zero z tyłu, w napadzie zawsze coś wpadnie. Innego scenariusza na sobotę nie przewiduję. Tym bardziej, że nabraliśmy pewności siebie, rośnie poczucie wartości. Jeśli kibice jeszcze chwilę będą cierpliwi to nasza gra w tyłach zacznie wyglądać naprawdę dobrze, bo zgranie z każdym meczem jest coraz lepsze. Chcemy być zespołem z górnej części tabeli, takimi zawodnikami i drużyną czujemy się. Walka o utrzymanie na dziś to już nie dla nas. Udowodnimy to w spotkaniu z silną Wartą - zakończył nasz piłkarz.