Kibice robili zadymę, klub musi zapłacić karę

- Prowodyrzy zajść niech się zastanowią, czy są fanami swojego ukochanego klubu, czy chcą mu szkodzić - grzmi oficjalna strona internetowa piłkarskiego GKP Gorzów. Pierwszoligowy klub musi zapłacić 5 tys. zł kary za zamieszki podczas meczu z Pogonią Szczecin.


Zarząd gorzowskiego klubu jest zbulwersowany. Ale nie decyzją wydziału dyscypliny PZPN, tylko zachowaniem kibiców. - Powołane do życia zostało stowarzyszenie kibiców i nasza współpraca z fanami miała być poprawna. Już na początku klub dostaje jednak mocny cios od swoich kibiców - mówi wiceprezes GKP Tadeusz Babij, który pracuje w wydziale ds. bezpieczeństwa na obiektach sportowych Polskiego Związku Piłki Nożnej.

W rozmowie z "Gazetą" tydzień po meczu z Pogonią nie miał złudzeń. - Ostatnio w ekstraklasie za podobne zajście jeden z klubów dostał 7 tys. zł kary. Tu pewnie będzie podobnie. Nie stać nas na kary, dlatego będziemy chcieli odzyskać te pieniądze od ludzi, którzy awanturowali się na stadionie - mówił wtedy Babij. Teraz klub chce przede wszystkim zwrócić się do PZPN z prośbą o zmniejszenie kary, bo "wcześniej na naszym stadionie nie dochodziło do podobnych incydentów".

Na prestiżowe spotkanie GKP - Pogoń (8 sierpnia) w lidze fani obu zespołów czekali 12 lat. Minęło ledwie pół godziny meczu, a kilku sympatyków gorzowskiej drużyny podbiegło pod sektor fanów ze Szczecina. Na początku kibice się wyzywali, później rzucali m.in. butelkami. Uspokoili się dopiero po interwencji policji. Gorzowianie wygrali mecz 1:0.

Funkcjonariusze nad rozszyfrowaniem zadymiarzy pracowali trzy tygodnie. - Przeglądaliśmy nagrania z monitoringu stadionowego i naszych kamer - opowiada Marek Waraksa z zespołu prasowego lubuskiej policji. Są już efekty prac policjantów - komenda skierowała pięć wniosków do sądu grodzkiego o ukaranie kibiców zakazami stadionowymi, w tym tygodniu w związku z meczem z Pogonią do sądu trafi kolejne siedem wniosków.