Nowy piłkarz GKP strzeli gola w Łodzi po znajomości?

Adam Czerkas będzie naszą tajną bronią na ŁKS? Niewykluczone. Jest z nami od czwartku, a już w sobotę może w GKP zadebiutować. Na boisku w Łodzi, gdzie spędził ostatni sezon i ma rachunki do wyrównania.
W sobotę GKP gra o 17 na wyjeździe z Łódzkim Klubem Sportowym. Z drużyną, która jeszcze w poprzednim sezonie grała w ekstraklasie. Teraz walczy na boiskach pierwszej ligi. I to z nienajlepszym skutkiem - po sześciu kolejkach ma ledwie siedem punktów. Czy gorzowskich piłkarzy stać na zdobycie stadionu ŁKS? O to pytamy nowego zawodnika GKP, który zadebiutuje w naszych barwach w meczu z ŁKS.

Kamil Siałkowski: Nie grasz dla Łodzi, jesteś w Gorzowie. Czym przekonał cię gorzowski klub?

Adam Czerkas: Propozycja GKP była najbardziej konkretna. Powstała luka po Mouhamadou Traore, a działacze mówili jasno, że chcą ją załatać Czerkasem. Pojawiały się różne oferty, ale nie było żadnej z ekstraklasy. Tam chcę grać i jeśli taka się w zimie pojawi, to pewnie skorzystam [umowa z GKP jest ważna do czerwca, ale przestanie obowiązywać, gdy Czerkas dostanie propozycję z lepszej ligi - przyp. red.]. Dlaczego nie gram w Łodzi? Po poprzednim sezonie chciałem odejść na Cypr, ale działacze z Łodzi blokowali mi transfer. Uparcie twierdzili, że zagrają w ekstraklasie, a moja umowa z ŁKS była ważna tylko w przypadku gry w tej lidze. Zostali zdegradowani, kontrakt przestał obowiązywać. Gdy wróciłem do Polski, nikt z łódzkiego klubu już ze mną nie rozmawiał.

Co wiesz o gorzowskiej drużynie?

- Niewiele. Widziałem środowy mecz ze Stalową Wolą. Wszyscy dookoła mówili mi, że to była wpadka. Takie mecze się zdarzają, że zupełnie nic nie wychodzi. Mam nadzieję, że w Łodzi będzie wychodziło i powalczymy o punkty. Trudno jednak po jednym meczu na trybunach i jednym treningu ocenić siłę drużyny.

Pewnie więcej wiesz o ŁKS. Co poradziłbyś kolegom ze swojej nowej drużyny przed meczem ze swoją dawną drużyną?

- Grałem tam w poprzednim sezonie, ale to była inna ekipa. W tej lidze jeszcze nie widziałem ŁKS w akcji. Ich dyspozycję znam tylko z opowieści kolegów. Dobrze wiem, że najsłabszym ogniwem jest teraz Bodzio W. Puszcza jakieś przedziwne bramki. Jeśli zagra, to nasze szanse na dobry wynik rosną. Recepty na niego żadnej nie trzeba, bo ponoć teraz to wystarczy tylko pokulać piłkę do bramki, a i tak wpadnie. Musimy dużo strzelać, a Bodzio W. coś pewnie znajdzie w sieci.

Jak wytłumaczyć tak słabą dyspozycję ŁKS? Przecież jeszcze w maju grał w elicie, a teraz ma problemy w pierwszej lidze!

- Trudno powiedzieć, bo nie jestem teraz wewnątrz drużyny. Ale w tym klubie nie jest dobrze. Wszyscy narzekają. Miało być eldorado, były piękne obietnice. Byliśmy przekonani, że zaufaliśmy odpowiednim ludziom, a oszukiwali nas do samego końca. Teraz też ponoć nie ma pieniędzy. I nie ma atmosfery. To nie służy zdobywaniu punktów.

Jakiego przyjęcia się spodziewasz w Łodzi?

- Po tej sytuacji z wyjazdem na Cypr zostałem tam przedstawiony jako wróg publiczny numer jeden. Muszę się liczyć z tym, że z kwiatami mnie w Łodzi nie powitają [śmiech - przyp. red.]. Może nawet coś na mnie zaśpiewają.

Czyli motywacji nie zabraknie.

- Na pewno. Chciałbym tam wygrać. Chciałbym choć raz pokulać piłkę w stronę Bodzia. I żeby wpadło.

* Adam Czerkas - nowy napastnik GKP ma 25 lat, strzelił 10 goli w 55 meczach w ekstraklasie dla Odry Wodzisław i ŁKS Łódź