Remis piłkarzy GKP z dołem

Zero emocji do przerwy, nieco lepsza gra gorzowian w drugiej połowie i bezbramkowy remis, który nikogo w GKP nie cieszy, bo Stalowa Wola na pewno była drużyną do ogrania.
Przed środowym starciem w Gorzowie (szósty mecz ligowy GKP w tym sezonie oglądało ok. 2,5 tys. widzów) w obu zespołach panowały zupełnie inne nastroje. Nasi w czubie tabeli z trzema zwycięstwami. Stal Stalowa Wola z zaledwie punktem, druga od końca i postawiona pod ścianą. Trener Przemysław Cecherz miał stracić pracę już w sobotę (przegrał z GKS Katowice 1:2), ale dostał jeszcze jedną szansę. - Zagrałem z zawodnikami w otwarte karty i dowiedziałem się, że nie grają przeciwko mnie - mówił szkoleniowiec gości. - Przegrywamy przez głupie błędy w obronie. W Gorzowie mieliśmy się ich wreszcie wystrzegać.

Gospodarze niby wiedzieli, że Stal trzeba przede wszystkim nacisnąć, aby w ten sposób wykorzystać jej kryzys i sięgnąć po kolejny komplet punktów, ale do przerwy ich plany pozostawały tylko teorią. Przez pierwsze 5 min piłkarze praktycznie nie schodzili z połowy GKP - to efekt chwilowego naporu zdesperowanej Stalowej Woli. Bez groźnej sytuacji. Dalej? Wiało nudą. Oba bloki defensywne bez problemów radziły sobie z pojedynczymi atakami (do naszej obrony wrócił Grzegorz Jakosz, który za czerwoną kartkę w Kluczborku ostatecznie dostał karę dwóch spotkań w Pucharze Polski). Nikt nie chciał się odkryć, nie było też jakiejś zażartej walki o przejęcie dominacji na boisku. Po sprzedaży Mouhamadou Traore do Zagłębia Lubin w napadzie GKP, tak jak w niedzielę w Łęcznej (zremisowaliśmy 2:2), pojawili się Mateusz Piątkowski i Łukasz Maliszewski. Przez długi czas obaj tylko robili kilometry pod bramką Stali, a żadnego poważnego piłkarskiego zagrożenia z ich strony tym razem nie mogliśmy się doczekać.

W 57. min Maliszewski został ustawiony za dwójką napastników - trener Adam Topolski zdecydował, że od tego momentu w przedniej formacji GKP partnerem Piątkowskiego będzie Michał Ilków-Gołąb. Inne ustawienie, nowy zawodnik i pewnie trochę cienia na boisku już tradycyjnie w drugiej połowie nieco rozruszało nasz zespół - goście myśleli praktycznie tylko o obronie. W 77. min po strzale Ilkowa-Gołąba (najlepsza nasza okazja) piłkę nad bramką Stali w ostatniej chwili przerzucił Jacek Maciorowski. - Też chciałbym trzy punkty, ale jak widać nie jesteśmy jeszcze zespołem, który każdego przełamie, a goście dobrze bronili się w środku pola - podsumował trener Topolski. - Jak nie umiesz wygrać to choć weź pewnie remis i my to dziś zrobiliśmy.



GKP GORZÓW - STAL STALOWA WOLA 0:0

GKP: Janicki - Truszczyński, Jakosz, Wojciechowski, Topolski - Andruszczak, Obem, Łuszkiewicz (57. min Ilków-Gołąb), Kaczorowski (76. min Kaczmarczyk) - Piątkowski, Maliszewski (83. min Janusiński).

Stal: Wietecha - Wieprzęć, Maciorowski, Piszczek, Lebioda - Szymiczek (49. min Michalczuk), Uwakwe, Krawiec Ż, Trela - Migalewskij (46. min Stachowiak Ż), Wasilewski (80. min Czpak).