Sport.pl

Trenerzy o meczu GKP - Górnik (1:0)

- Wierzyłem, że możemy wygrać z Górnikiem. Ale musimy zrealizować założenia taktyczne. Pięknie wyszło. Pokonaliśmy 14-krotnego mistrza Polski. To coś wielkiego! - cieszył się trener gorzowian. Szkoleniowiec Górnika Zabrze przyznał, że jego zespół przegrał zasłużenie.
Adam Topolski, trener GKP Gorzów:

- Wierzyłem, że możemy wygrać z Górnikiem. Warunek był jeden: piłkarze muszą realizować założenia taktyczne. Zrealizowali je świetnie. Wznieśli się na wyżyny swoich możliwości. Pokonaliśmy 14-krotnego mistrza Polski. To coś wielkiego! A jeszcze byliśmy krzywdzeni przez arbitra, karnych nie gwizdał, mecz przedłużył o dziewięć minut. W obliczu tak wielkiego zamieszania nie powinien przeciągać spotkania w nieskończoność. Tam wystarczyła jedna iskra, a byłaby wojna. Wiedziałem, że Górnik dobrze wychodzi kontrą. Widzieliśmy wszystkie mecze. I w pierwszej połowie zagraliśmy tak, aby nie stracić bramki. Liczyłem na błysk. Z przodu oczekiwanego błysku nie było. Dlatego w przerwie zdecydowałem się na zmianę. Maliszewski wiedział, że dostanie szansę. Wiedział, że musi rozstrzygnąć mecz. Powiedziałem chłopakom w szatni: "Zagrajmy o całą pulę. Ten Górnik naprawdę jest do ogrania". I rzeczywiście w końcówce Zabrze błagało nas o jeden punkt. Ale podkreślmy, że rywal nie grał słabo. Po prostu zabraliśmy mu wszystkie atuty. Nie chcę się przechwalać, ale mam w Gorzowie dojrzały zespół, są też zawodnicy rozwijający się. To nie jest ten Gorzów z poprzedniego sezonu. To nie jest bojaźliwy zespół, dziś GKP może prowadzić równorzędną walkę z każdym przeciwnikiem. Dowody na to mieliśmy w sobotę. Nie ma czasu na radość. Teraz przed nami pierwsza runda Pucharu Polski. We wtorek jedziemy do Kluczborka wygrać, nie odpuszczamy pucharu, ale dam odpocząć najbardziej doświadczonym zawodnikom.

Ryszard Komornicki, trener Górnika Zabrze:

- Gorzów wygrał zasłużenie. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale musiałem przez kontuzje ustawić zespół trochę inaczej. Nie zmienia to faktu, że graliśmy za wolno, niedokładnie. Oczekiwałem więcej gry na wolne pole. Tego nie robiliśmy. A rywale bronili się bardzo mądrze, zagęścili pole gry w środku. W drugiej połowie graliśmy niekonsekwentnie w obronie, przez to Gorzów był coraz groźniejszy. Sami prosiliśmy się o gola prostymi stratami. I dostaliśmy go.

Zmieniłem ustawienie, ale to wszystko było za mało, aby jakiś punkt wywieźć. Nie róbcie z nas faworytów, Górnik nie będzie w tej lidze spacerował. Jeżeli nie będziemy grali swojej gry, to będziemy mieli problemy z każdym. Rywale zauważyli, że nie jesteśmy w stanie wygrać tego spotkania. I to wykorzystali.

Jeśli chodzi o sytuacje, w których trener Topolski widział karne: w pierwszej z nich stałem za daleko, nie widziałem ręki w polu karnym, w drugiej nasz bramkarz nie powinien wychodzić tak daleko, to było niepotrzebne, mógł spokojnie zostać na linii.