Dużo hałasu, mało konkretów w sprawie transferu Traore

Gdzie odejdzie Senegalczyk Mouhamadou Traore? - Media szukające sensacji już odliczają dni. Ale my pracujemy spokojnie. Nad nową umową dla niego - opowiada menedżer GKP Mariusz Niewiadomski.
Mouhamadou Traore to jeden z najbardziej łakomych pierwszoligowych kąsków. "Przegląd Sportowy", który jeszcze w poprzednim sezonie nie zauważał bardzo pożytecznego napastnika z Senegalu, teraz wychwala go pod niebiosa, typuje do jedenastki kolejki i spekuluje na temat transferu i wielkich pieniędzy dla GKP.

Wiemy, że czarnoskórym zawodnikiem w letniej przerwie interesowały się Polonia Bytom, Górnik Łęczna, Zagłębie Lubin i Lech Poznań. Interesowały, bo w części przypadków pomysł na Traore to już przeszłość. - Rezygnujemy z walki o niego - przyznaje Marek Pogorzelczyk, dyrektor sportowy Lecha. - Jest słabszy od Prejuce Nakoulmy z Łęcznej, o którego się staraliśmy. Wolimy, by więcej szans gry dostawali Krzysztof Chrapek czy Tomasz Mikołajczak - mówi.

Senegalczyk droższy z każdym dniem

Wg nieoficjalnych szacunków Traore mógłby kosztować od 600 tys. do mln zł. Menedżer gorzowskiego klubu Mariusz Niewiadomski, gdy słyszy te kwoty, tylko się uśmiecha. - Bliżej jest na pewno do tej mniejszej. Ale za chwilę może być wart dwa miliony. Może wygra nam mecz w Pruszkowie, może strzeli dwa gole Górnikowi Zabrze. I wtedy jego rynkowa wartość jeszcze wzrośnie - podkreśla menedżer. Jeśli gorzowianie chcą na nim zarobić, muszą go sprzedać przed końcem sierpnia. O ewentualnym transferze decyduje klub z Gorzowa, ale pieniędzmi po połowie dzieli się z trzecioligowym klubem z Gorlic (stamtąd Traore jest wypożyczony).

Niewiadomski przyznaje, że te spekulacje już go męczą. - W tej sprawie nie ma żadnych konkretów. Ciągle gdzieś słyszę, że ktoś o niego podpytuje. Ale z nami od kilku dni nikt się nie kontaktował. Szumi tak naprawdę tylko w mediach, bo sprawa jest w zawieszeniu. Wszyscy odliczają dni do jego odejścia z GKP - opowiada Niewiadomski.

GKP rozmawia po cichu

Gorzowianie też - bez medialnego szumu - prowadzą rozmowy z Traore. W sprawie przedłużenia kontraktu. Na jaki okres, menedżer Niewiadomski nie chce zdradzić. Wypożyczenie z Glinika Gorlice jest ważne do grudnia. Działacze naszego pierwszoligowca chcieliby się jednak dogadać jak najszybciej.

Co, jeśli się nie uda, a w ciągu 19 dni znajdzie się chętny i wyłoży pieniądze na Senegalczyka? W klubie uspokajają, że równie intensywnie szukają zastępcy. - Rozglądamy się na rynku. Jest kilku piłkarzy, którzy mogliby spróbować zastąpić Traore - mówi menedżer klubu.

Mógłby to być Anderson Cueto z Lecha Poznań. - Myśleliśmy o nim już zimą. Na tę chwilę jeszcze tego tematu nie poruszyliśmy. Problem w tym, że ma bardzo wysoki kontrakt i nie byłoby nas stać na utrzymanie tego gracza. W rachubę wchodzi wypożyczenie go z Lecha, ale poznański klub musiałby partycypować w kosztach. W zamian po roku dostałby ogranego w pierwszej lidze gracza - mówi Niewiadomski.

Szybki powrót Emila?

Jest też piłkarz, który do Gorzowa mógłby trafić niezależnie od transferu napastnika z Senegalu. Jak się dowiedzieliśmy, gorzowianie nie zapomnieli o Emilu Drozdowiczu. - Widzimy, jakie problemy ma z Arką. Jesteśmy w kontakcie z jego menedżerem, będziemy śledzić walkę Emila w PZPN. Gdy sprawa zostanie wyjaśniona, moglibyśmy przystąpić do rozmów z zielonogórską Lechią. Myślę, że dogadalibyśmy się z władzami klubu w sprawie definitywnego transferu - przyznaje menedżer Niewiadomski. Dodaje, że cała akcja pod kryptonimem "szybki powrót Emila" (w poprzednim sezonie był najlepszym strzelcem GKP) jest prowadzona niezależnie od walki o Traore. - Czekam z niecierpliwością. Gdyby wszystko skończyło się pomyślnie, to mielibyśmy superatak, który mógłby rozstrzelać każdego w tej lidze. Na pewno przeszedłbym wtedy na trzech napastników - uśmiecha się trener GKP Adam Topolski.

Moojena kierunek: Kurytyba

Szkoleniowiec gorzowian podkreśla jednak, że nie byłoby też wielkiego zmartwienia, gdybyśmy pod koniec sierpnia musieli ogłosić fiasko transferowych zakusów (drużyna bez Traore i Drozdowicza). Jego zdaniem Michał Ilków-Gołąb i Mateusz Piątkowski mają duży potencjał. Wciąż czeka na Brazylijczyka Frederico Moojena. To może być dobra alternatywa, a co ważne, papierkowe sprawy wreszcie nabrały rozpędu. Napastnik wyleciał właśnie do Brazylii, gdzie z polskiej ambasady w Kurytybie odbierze wizę umożliwiającą pracę w Polsce. - Wziął ze sobą kontrakt. W poniedziałek ma wrócić. Jestem przekonany, że z Górnikiem Zabrze trener Topolski będzie mógł już z niego skorzystać - kończy Niewiadomski.