Pogoń niech się nas boi! Gramy w sobotę o 18!

Szczecin głosi rychły powrót do ekstraklasy, a na Olimpijską jedzie po trzy punkty. - Nie ma mowy! Nie będziemy się czaić, zagramy o zwycięstwo. Wiemy, jak ważny dla naszych kibiców jest ten mecz - mówi trener GKP Adam Topolski. Na to wielkie wydarzenie piłkarskie w Gorzowie zostało 2 tys. biletów.
Gorzów - w sobotę o 18 - zagra ze Szczecinem po 12 latach przerwy! - Zainteresowanie meczem jest bardzo duże - mówi Liwiusz Sieradzki z GKP. Warto się pospieszyć. Pozostało ledwie dwa tysiące biletów.

W piątek wejściówki będą sprzedawane w kasie nr 1 stadionu przy Olimpijskiej od 12 do 18, w sklepie kolekcjonerskim "Konik" przy placu Grunwaldzkim od 11 do 17, w punkcie Kolportera w Galerii Askana od 10 do 21. Uwaga kibice! Przed meczem w stadionowych kasach wejściówek już nie kupimy! Ale w pozostałych punktach będą sprzedawane także w sobotę do 14. Bilety normalne kosztują 15 zł, a ulgowe 10 zł.

W sobotę ze względów bezpieczeństwa zamknięta zostanie ul. Olimpijska (wzdłuż stadionu). Do bram wejściowych będzie można dojść od strony ul. Sportowej i ul. Myśliborskiej (brama przy markecie). - Dlatego prosimy kibiców o wyrozumiałość - dodaje Sieradzki.

Sparingów gorzowsko-szczecińskich mieliśmy w ostatnich latach co niemiara. Ale na barwny, pełen emocji i zgrzytów pojedynek Gorzowa ze Szczecinem na ligowych boiskach czekaliśmy aż 12 lat. Szczecinianie marzą o awansie do ekstraklasy, a po zwycięstwie 3:0 z "Gieksą" na inaugurację rozgrywek te marzenia obudowała jeszcze wiara w możliwość promocji już w tym roku. Entuzjazm po rokrocznych awansach z czwartej do pierwszej ligi, rewolucja kadrowa poparta piłkarską jakością (do Pogoni trafiło 13 nowych piłkarzy - wrócił Olgierd Moskalewicz, przyszli Piotr Dziuba z Floty Świnoujście, Piotr Petasz z Piasta Gliwice, Krzysztof Przytuła z Arki Gdynia czy dwaj eks-gorzowianie Josef Petrik i Radosław Janukiewicz), wreszcie budżet na poziomie ok. 10 mln zł - to pozwala Pogoni na takie marzenia. - Wiemy, że mają ambitny plan na ligę. Ale mogą sobie krzyczeć o tym, jak najgłośniej. I tak się nie zlękniemy mocarstwowych zaciągów. Gorzów też ma w tej lidze swoją robotę do wykonania. A do tego potrzebne są zwycięstwa, przede wszystkim na swoim boisku - uważa Adrian Łuszkiewicz, któremu bardzo zależy, aby przed gorzowską publiką zrehabilitować się za słabszy występ w Kluczborku. - Graliśmy z nimi sparing przed sezonem, przegraliśmy. Wierzę, że już w lidze będzie zupełnie odwrotnie - przekonuje.

W zwycięstwo z mocną Pogonią gorzowianie naprawdę mocno wierzą. - Stać nas na zwycięstwo. Nie mamy słabszej drużyny od bogatego Szczecina. Za cel stawiamy sobie zdobycie dwóch goli. Tak na mecz u siebie trzeba się nastawiać - przekonuje trener GKP Adam Topolski. - W Kluczborku nie pokazaliśmy szczytu swoich możliwości. Wymagam od kolegów wielkiego zaangażowania. Każdy niech dołoży 5, 10 może 15 procent lepszej gry i jestem spokojny o wynik - mówi kapitan GKP Artur Andruszczak, wychowanek gorzowskiego Stilonu, który przed pięcioma laty wywalczył z Pogonią awans do ekstraklasy.

- Czujemy presję, ale jesteśmy gotowi. Wszyscy są zdrowi, nie mogę skorzystać tylko z Dawida Dłoniaka, ale w tej chwili o obsadę bramki się nie martwię. Sławek Janicki przed tygodniem dobrze się wprowadził. Wygrana w Kluczborku na otwarcie była nam bardzo potrzebna. Super na nas podziałała. Przez tydzień chłopcy trenowali z luzem, z uśmiechem, ale także z wielką motywacją. Od soboty chcemy już liczyć serię. Bo dwa zwycięstwa z rzędu to już seria - uśmiecha się trener gorzowian.

GKP ma zagrać ofensywnie, ale Topolski nie wie jeszcze, czy wystawi dwóch czy trzech napastników. - Biję się z myślami. W Kluczborku byliśmy skuteczni, ale Mouhamadou Traore z Mateuszem Piątkowskim we dwójkę nie zrobili wielu okazji. Nie błysnął też Michał Ilków-Gołąb. To daje dużo do myślenia. Jak w ubiegłym sezonie mieliśmy trzech ludzi z przodu to nasz atak hulał niesamowicie - opowiada Topolski. Dlatego w sobotę tuż za dwoma napastnikami ma biegać Łukasz Maliszewski lub Paweł Kaczorowski.

Trenerowi GKP wciąż do pełnego rozdania brakuje Brazylijczyka Frederico Moojena. - Czekam na tego chłopaka, chciałbym go ustawić za napastnikami. To dla niego bardzo dobra pozycja. Tam będzie szalenie groźny. Ale na razie nam nie pomoże. Może uda się go zatwierdzić na mecz z Górnikiem Zabrze za dwa tygodnie - mówi szkoleniowiec gorzowian. Na jakim etapie jest zgoda na grę dla Moojena? - Mamy już jego piłkarski certyfikat z Kanady. Ale czekamy na wizę i co się z tym wiąże - na pozwolenie na pracę. Ile tej papierkowej roboty. Aż ręce opadają. A musi go jeszcze prześwietlić ABW - tłumaczy z gorzkim uśmiechem menedżer GKP Mariusz Niewiadomski.