Kapitan Szymon Sawala przedstawił się premierowym golem (wideo)

W Bytomiu trenuje dopiero od miesiąca, a już jest bohaterem. Szymon Sawala, który w poprzednim sezonie był kapitanem drużyny GKP, w nowym sezonie strzelił pierwszego gola na boiskach ekstraklasy.
Nie ma chyba w Gorzowie kibica, który o Szymonie Sawali powiedziałby złe słowo. Gdy opuszczał gorzowską drużynę, na oficjalnej stronie klubu żegnały go same pochlebne wpisy. Zaczynał po cichu. Przez rok z jednego z zawodników stał się kluczowym graczem pierwszoligowego GKP. Na wiosnę trener Mieczysław Broniszewski mocno mu zaufał. Sawala został kapitanem drużyny, był pewniakiem w środku pomocy. Po przyjściu Adama Topolskiego został przesunięty do obrony. To był superstrzał, Sawala trzymał defensywną grę gorzowian. Potrafił też strzelać gole. W ostatnim - jak się później okazało - meczu w barwach GKP ze Ślęzą strzelił jedyną bramkę.

Szału nie było też na początku w Bytomiu, gdy w lipcu kapitan GKP zamieniał pierwsza ligę na ekstraklasę. Miał być w Polonii jednym z wielu. Po treningach i serii sparingów przebił się do pierwszego składu. Teraz jest na ustach wszystkich. - Wolę dojść do celu po cichu. Nie składam wielkich deklaracji, nie rzucam słów na wiatr. A jeśli robisz coś dobrze, ludzie cię w końcu docenią. Cieszę się, że w taki sposób, ważnym golem na wagę trzech punktów przedstawiłem się kibicom w Bytomiu. Ale nie obrosnę w piórka. Rywalizacja w zespole jest duża i nawet mimo strzelonego gola, nie mogę być pewny miejsca w pierwszej jedenastce w kolejnym spotkaniu - opowiada "Gazecie" Szymon Sawala.

W 72. min piątkowego, rozpoczynającego ekstraklasowy sezon meczu, gospodarze z Bytomia mieli rzut rożny. Wykonali go niekonwencjonalnie. Piłka trafiła do Szymona Sawali na linii pola karnego. Były kapitan GKP do strzału składał się długo, ale skutecznie. Uderzył po ziemi, a piłka po rykoszecie wpadła do bramki GKS Bełchatów. - Trener Jurij Szatałow uczulał nas, aby jeden z zawodników czyhał na piłki przed polem karnym. Wypadło na mnie. Jestem przeszczęśliwy, że wpadło! Strzeliłem bramkę w debiucie, po raz pierwszy w karierze. Nawet o czymś takim nie śniłem. Chciałem zagrać poprawnie, nie popełnić błędu na newralgicznej pozycji defensywnego pomocnika. A wyszło tak, że od piątku telefon mi się grzeje. Dzwonią przyjaciele, znajomi, dziennikarze. Absolutny tłok na linii - uśmiecha się Sawala. Gola dedykuje żonie Kasi. - Jest w siódmym miesiącu ciąży. Już nie możemy się doczekać synka Milana.

Sawala grał w piątek. W sobotę mecz GKP śledził na żywo na oficjalnej stronie internetowej klubu. - Drżałem o chłopaków. Poczułem ulgę, gdy wygrali. Cieszyłem się, że poradzili sobie beze mnie. Obawiałem się tego spotkania, bo słyszałem dużo pozytywów o ekipie z Kluczborka. Ale gorzowianie pokazali, że są mocni. To zwycięstwo może ich nakręcić. Myślę, że po ubiegłorocznym przetarciu na zapleczu ekstraklasy, ten sezon będzie dla GKP spokojniejszy i na pewno bardziej przyjemny. Będę im kibicował - podkreśla były kapitan GKP.

Przyznaje, że jest ekstraklasowym źródłem informacji o gorzowskiej drużynie. - Pytają mnie o klub z Gorzowa. W Bytomiu byli żywo zainteresowani Mouhamadou Traore i Emilem Drozdowiczem. Trenerzy pytali mnie, czy ci gracze poradzą sobie na boiskach ekstraklasy. Emil trafił do Arki Gdynia, ale tam mu nie idzie. Kto wie, czy nie przejdzie do Polonii. Traore był bliżej, klub z Bytomia bardzo go chciał, ale raczej tu nie trafi, bo za dużo by ich kosztował - opowiada Sawala.