Oby Frederico przypominał Emila trafieniami

- Musimy sklonować Emila Drozdowicza - powiedział przed rozpoczęciem transferowych łowów trener GKP Adam Topolski. Klona najlepszego strzelca szukał długo. Ale chyba znalazł. I to - jak przystało na naukowe eksperymenty - w Ameryce!
Emil Drozdowicz - szybki, dynamiczny, potrafi zabrać się piłką sprzed pola karnego, ale umie odnaleźć się także w "szesnastce". W poprzednim, pierwszym pierwszoligowym sezonie zdobył dla GKP aż 14 goli (dwa już w barażach). Wcześniej - w barwach zielonogórskiej Lechii - był królem strzelców trzeciej ligi. Jego odejście do ekstraklasowej Arki Gdynia ogłaszaliśmy ze smutkiem.

Trener Adam Topolski nie ukrywał. - Z drużyny, która utrzymała ligę dla GKP, najchętniej sklonowałbym właśnie Drozdowicza - mówił. Szkoleniowiec gorzowian zapowiadał poszukiwania zastępców, jak najbardziej podobnych do poprzedników. - Najlepiej jakby następca Emila miał krótkie, czarne włosy i był bardzo szybki, dynamiczny - uśmiechał się Adam Topolski. Uśmiechał się, ale działał. Szukał wśród pierwszoligowców, obserwował kilkunastu piłkarzy. W Polsce nie znalazł następcy.

Jego syn David (ostatnio grał w Stanach Zjednoczonych) podpowiedział mu, że w tamtejszej lidze uniwersyteckiej szczególnie wyróżnia się Brazylijczyk Frederico Augusto Pieruccini Moojen. Na serwisie You Tube można było znaleźć kilka filmików z wyczynami Moojena. W pierwszym sparingu GKP nowy zawodnik nie zrobił jednak na nas wrażenia. W meczu z Pogonią był powolny, nie mógł dokładnie przyjąć piłki. Pisaliśmy, że futbolowy wirtuoz nam się nie trafił. I obawialiśmy się, że chodzi o zupełnie innego Moojena.

Zagraniczny napastnik po przylocie z Ameryki po prostu długo się aklimatyzował. Z każdym treningiem prezentował się coraz lepiej. Przyjrzeliśmy mu się dłużej. I coraz bardziej zaczął nam przypominać Emila Drozdowicza. - Szukaliśmy i znaleźliśmy. Jestem zadowolony, bo mam to co chciałem - przyznał trener Topolski. - Freddie [to ksywka Moojena - przyp.red.] podobnie porusza się na boisku. Nawet podobnie wygląda. Umie przytrzymać piłkę. Ma strzał z prawej i z lewej nogi. Jest przebojowy i dynamiczny, potrafi z miejsca zagrać jeden na jednego. Trochę się na początku obawialiśmy, że nie wkomponuje się w nasz pomysł na grę. Ale wszystkie testy wychodzą świetnie. Myślę, że będzie godnym następcą Emila - zachwalał szkoleniowiec gorzowian.

Dużym atutem jest to, że Brazylijczyk nie jest drogi. - Wie, że w polskiej pierwszej lidze się wielkich pieniędzy nie zarabia. Traktuje nasz klub jak trampolinę. Chce się tu wypromować. Podpisał z nami umowę na rok. A jak się sprawdzi, to pójdzie w Europę lub do naszej ekstraklasy. Tak jak zrobił Emil Drozdowicz. Moojen już w spotkaniach sparingowych wyróżnia się na tle innych piłkarzy. Choć na razie strzela tylko w słupki i poprzeczki, a nie gole - ocenił menedżer GKP Mariusz Niewiadomski.

Gorzowianie obawiają się jednak, że nie uda się go zgłosić przed startem ligi. - Czekamy jeszcze na jego certyfikat. Sprawę załatwia amerykańska ambasada. Dopiero jak przyślą papiery, Frederico będzie mógł się starać o wizę. A gdy ją dostanie, musimy mu załatwić pozwolenie na pracę w Polsce. Czas nam ucieka. Ale mam nadzieję, że zdążymy z zatwierdzeniem zawodnika choćby na drugą kolejkę, gdy 8 sierpnia u siebie zagramy z Pogonią Szczecin - powiedział Niewiadomski.

Do Gorzowa brazylijski napastnik trafił po siedmioletniej przygodzie w USA. Ostatnio grał w Chicago Storm Professional. 26-letni Moojen zabłysnął w amerykańskiej lidze uniwersyteckiej. Tam przez dwa sezony z rzędu był królem strzelców. Zdobył także MVP całej ligi. Najbliższa okazja, aby zobaczyć go w akcji nadarzy się w najbliższą sobotę. O godz. 11 - w zamian za opóźniony start ligi - gorzowska drużyna podejmie przy Olimpijskiej trzecioligowy Dąb Dębno.