Dla piłkarzy GKP Baczyna latem ciekawsza niż zimą

Gorzowski pierwszoligowiec pokonał drugoligową Zawiszę Bydgoszcz 3:2. Spotkanie w ostatniej chwili zostało przeniesione do Baczyny.
W nocy z piątku na sobotę nad Gorzowem przeszła burza z potężną ulewą, boisko przy Olimpijskiej zostało całkowicie zalane. - O szóstej rano poproszono nas, aby sparing z Bydgoszczą przenieść do Baczyny - opowiadał prezes miejscowego Tor Bud-u Stanisław Owsianik. - Natychmiast ruszyliśmy do pracy. To już kolejna wizyta GKP u nas i znów nie musieliśmy się niczego wstydzić.

Na tak samo dobrze przygotowanej murawie gorzowianie walczyli przed rundą wiosenną. Wtedy zespół prowadzony przez Mieczysława Broniszewskiego zagrał bardzo przeciętnie. Po nudnym meczu przegrał 0:1 z Lechią Zielona Górą. Tym razem piłkarze dostarczyli ok. 200 kibicom o wiele większych emocji. GKP pokazał olbrzymi potencjał w ofensywie. Atak i druga linia naprawdę robią wrażenie i nie widać tutaj żadnych ubytków kadrowych, a wręcz przeciwnie. Na każdej pozycji widzimy ogromną rywalizację, a to może wyjść tylko naszej drużynie na korzyść - w drugiej połowie zagrała z bydgoszczanami praktycznie druga jedenastka potencjalnych zmienników i to ona zdobyła dwa gole. Obok Mouhamadou Traore (wywalczył rzut karny, ostatecznie ma zostać w Gorzowie) na szpicy dużymi umiejętnościami błysnął Frederico Moojen (właśnie załatwiane są formalności z jego przejściem do GKP), a przecież są jeszcze Mateusz Piątkowski, Michał Ilków-Gołąb i Moses Molongo (najsłabszy z napastników w sobotnim sparingu). Po przyjściu Artura Andruszczaka i przy rosnącej formie Pawła Kaczorowskiego, nie musimy się martwić o waleczną i kreatywną drugą linię (w Baczynie świetnie pokazali się w ten formacji nasi pewniacy Adrian Łuszkiewicz i Łukasz Maliszewski). - Brakowało jeszcze skuteczności, bo już do przerwy mieliśmy z pięć okazji na gole - stwierdził trener GKP Adam Topolski. - Jednak daj Boże, abyśmy w każdym spotkaniu ligowym sprezentowali przeciwnikowi bagaż z trzema bramkami.

Z czym ma problem nasz pierwszoligowiec? Zdecydowanie z defensywą. Tam jednak po najbardziej udanych grach wiosennych doszło do trzech zmian (odeszli kapitan Szymon Sawala i Josef Petrik, a Krzysztof Ziemniak dopiero dochodzi do formy). Mecz z Zawiszą pokazał, że w GKP w destrukcji pojawili się naprawdę nieźli następcy. Aby jednak wyeliminować wszystkie błędy potrzebują trochę czasu. - Dlatego przesunięcie ligi o tydzień jest nam na rękę - zakończył trener Topolski. - Wykorzystamy ten czas na kolejne testy i zgranie zespołu. W obronie mamy kilka możliwości, niektórzy zawodnicy mogą grać i z boku i w środku. Do pierwszego starcia w Kluczborku wybiorę najbardziej optymalne na ten moment rozwiązanie.



GKP GORZÓW - ZAWISZA BYDGOSZCZ 3:2 (1:1)

BRAMKI: Piątkowski (20. z karnego), Kaczorowski (55.), Wan (75.) - Bojas (45.), Brzeziński (82.)

GKP: I połowa - Janicki - Truszczyński, Wojciechowski, Jakosz, Topolski - Andruszczak, Maliszewski, Łuszkiewicz, Piątkowski, Moojen - Traore. II połowa - Janicki - Truszczyński (70. min Topolski), Wojciechowski (80. min Szałas), Obem, Ziemniak - Kaczorowski, Sing, Maliszewski (70. min Kaczmarczyk), Wan - Molongo, Ilków-Gołąb.