Piłka nożna: Pytałem, czy jest czysty

Dziś prezes LZPN zgłosi wniosek o zawieszenie przewodniczącego kolegium lubuskich sędziów Stanisława Ż., który w czwartek usłyszał zarzut o udział w korupcji. Szefem lubuskich sędziów Ż. został rok temu.


- Strasznie mi głupio i źle się z tym czuję, bo to ja mianowałem Stanisława Ż. na szefa lubuskich sędziów. Odbyliśmy wcześniej coś w rodzaju rozmowy kwalifikacyjnej. Nie miałem wątpliwości co do jego wysokich umiejętności. Jednak zapytałem wprost: czy jesteś czysty? Odpowiedział, że tak. Dziś na wieść o jego zatrzymaniu i prokuratorskim zarzucie, czując się odpowiedzialny za powierzenie mu ważnej funkcji, sam zastanawiam się nad swoją funkcją w związku - mówi nam prezes LZPN Mirosław Wrzesiński.

Stanisław Ż. usłyszał zarzut przyjęcia łapówki, a rzecz miała dotyczyć spotkania, którego Ż. był obserwatorem, w III lidze, rozgrywanego poza woj. lubuskim.

W środowisku futbolowym znów zawrzało, bo Stanisław Ż. to ważna figura nie tylko w LZPN, lecz przede wszystkim w centrali PZPN, gdzie zajmował stanowisko szefa szkolenia sędziów, choć niegdyś jako arbiter sam wywoływał kontrowersje. W piątkowy wieczór telewizyjne serwisy sportowe do znudzenia pokazywały scenę, w której piłkarze w trakcie meczu skopali sędziego Ż. po nogach.

Do Lubuskiego ZPN Stanisław Ż. trafił w 2005 r. Ówczesny prezes Romuald Jankowiak przyjął go do kolegium sędziów oraz jako pracownika wydziału szkolenia. - Jednak u mnie nigdy nie pełnił żadnej kierowniczej funkcji. Był szeregowym pracownikiem i szkolił sędziów, bo się na tym znał - zaznacza Jankowiak.

Zaskoczenia nie kryje też jeden z lubuskich arbitrów. - Nowy prezes LZPN dał mu funkcję, bo Ż. miał układy i liczył się w Warszawie. Całe środowisko było jednak zdumione, bo za Ż. ciągnęła się zła sława sędziowska i wszyscy przypuszczaliśmy, że jego zatrzymanie to tylko kwestia czasu. Nowy prezes dał stanowiska jeszcze kilku takim osobom, które mogą się również spodziewać zarzutów - opowiada nam anonimowo lubuski arbiter.

Stanisław Wrzesiński w 2008 r. wygrał wybory z Jankowiakiem i dokonał wielu zmian personalnych. Jedną z nich była właśnie nominacja dla Ż. na stanowisko szefa lubuskich sędziów. Ż. odpowiadał więc za ich szkolenia, egzaminy i awanse. Nowy prezes LZPN mówi: - Rozmawiałem z Ż. już po zwolnieniu przez prokuraturę [Ż. wyszedł za poręczeniem majątkowym - 5 tys. zł, pozostanie jednak pod dozorem policji]. Tłumaczył mi, że jego zatrzymanie nie było następstwem ustaleń śledztwa, a jedynie donosu - ktoś miał powiedzieć, że on coś zrobił. Nie wiem, nie zgłębiam tego, bo to już nie moje kompetencje. W sobotę spotyka się prezydium zarządu Lubuskiego Związku i ja osobiście wystąpię z wnioskiem, żeby zawiesić Stanisława Ż. Będziemy też rozważać, komu powierzyć jego obowiązki - zapowiedział Mirosław Wrzesiński.

56-letni Stanisław Ż. nie jest mieszkańcem woj. lubuskiego.