Sport.pl

Reiss słucha rodziny i zostaje w Poznaniu

Nie będzie wielkiego transferu do GKP. - Szkoda, bo Piotr Reiss wciąż świetnie sobie poradzi także w ekstraklasie - powiedział menadżer gorzowskiego pierwszoligowca Mariusz Niewiadomski. - Próbowaliśmy, piłkarz wybrał inną drogę. Życzymy mu wszystkiego najlepszego.
Reiss nie dojedzie do drużyny GKP, która od poniedziałku ćwiczy na obozie w Ślesinie koło Konina. Poinformował gorzowian, że jego następna sportowa droga nie wiedzie ani do naszego klubu, ani do ŁKS Łódź - taką opcję też rozważał piłkarz. Reiss posłuchał głosu rodziny i zostaje w Poznaniu. Być może zagra w pierwszej lidze w Warcie. - A więc jest szansa, że zobaczymy go na naszym stadionie. Szkoda, że nie w gorzowskiej koszulce - stwierdził z nutką żalu Niewiadomski. - Tym bardziej, że byliśmy już wstępnie dogadani.

Gorzowianom po Reissie pozostanie wpis na jego blogu internetowym: "Jestem pod wrażeniem rozwoju sportu w tym mieście, które biorąc po uwagę zespoły w ligach profesjonalnych różnych dyscyplin i ich sukcesy dorównuje największym ośrodkom w kraju, no i ma pełnowymiarowy basen...."

Trener Adam Topolski będzie więc składał atak GKP Gorzów na sezon 2009/10 (pierwszy mecz zagramy prawdopodobnie 25 lipca z beniaminkiem MKS w Kluczborku) bez Reissa i Emila Drozdowicza, który jak już informowaliśmy wybrał ekstraklasową Arkę Gdynia. Nasz szkoleniowiec nie ma jednak jakiegoś wielkiego bólu głowy, bo ostatecznie w drużynie pozostali Mouhamadou Traore (wydawało się, że też przeniesie się do jednego z klubów w elicie) oraz Mateusz Piątkowski. Będą również wzmocnienia napadu. - Na pewno sobie poradzimy w nowej rzeczywistości, być może spróbuję trochę inaczej poukładać nasze poczynania w ofensywie - opowiadał trener Topolski. - Mamy teraz czas na wkomponowanie nowych ludzi. To jest jednak wyzwanie, a nie kłopot, bo przecież takie są realia każdej dyscypliny i zespołu u progu nowych rozgrywek.

W Ślesinie gorzowianie trenują trzy razy dziennie. Zaczynają już o godz. 7.30 rozruchem, potem o godz. 11 mają w planach zajęcia na lokalnym boisku i po południu ćwiczenia poświęcone zgrywaniu drużyny. - Zastaliśmy tutaj bardzo fajne warunki mieszkalne, nikt nie narzeka również na jedzenie - opowiadał kierownik zespołu Ryszard Kaczorek. - Wokół nas las i jezioro, dzięki temu jest czym oddychać. Boisko oddalone o 500 m, a obiekty z lepszymi płytami mamy do dyspozycji w Koninie i Pleszewie. Pogoda dopisuje, a więc nic tylko jak najlepiej uzbroić się na inaugurację pierwszej ligi.

Na obozie (jako jeden z ostatnich dojechał tam obrońca Grzegorz Jakosz - ostatecznie zostaje w GKP), który potrwa do 15 lipca zespół GKP nie tylko trenuje, ale ma również zaplanowane gry kontrolne. Dziś zagra z Górnikiem Konin, a potem z Miedzią Legnica oraz na zakończenie zgrupowania ze Zniczem Pruszków. Trener Topolski przyznał, że do pełni szczęścia brakuje mu jeszcze jednego sparingowego rywala. - Po to, aby każdy z graczy, których zabraliśmy do Ślesina spędził odpowiednią ilość minut na boisku - zakończył gorzowski szkoleniowiec. - Do ligi jest jeszcze chwila, ale ostatecznie czasu nie ma nie wiadomo jak dużo. Dlatego nie zaczynaliśmy od zera na obozie, a sporo pracy wykonaliśmy już wcześniej w domu, na własnych obiektach. Tak, aby od pierwszej kolejki pokazywać ciekawą dyspozycję.