Już mamy markowy produkt: Gorzów miastem sportu

Specjaliści od poszukiwania marki pytają, co gorzowian łączy i co wywołuje w nich pozytywne emocje? Mieszkam w Gorzowie od urodzenia. Tu pracuję, spędzam wolny czas i to jest moje miejsce na ziemi. Na tak postawione pytanie odpowiadam bez wahania: Gorzów to miasto sportu. Lepszej marki nie znajdziemy - pisze Ireneusz Klimczak.


Gorzów to 130-tysięczne miasto na ziemiach zachodnich, którego polska historia zaczęła się dopiero w 1945 r. Dlatego nie ma co się dziwić, że jest mało rozpoznawalne w innych regionach kraju. Miasto ani duże, ani małe i bez rozpoznawalnej marki. Władze Gorzowa chcą to wreszcie zmienić. Powstał zespół, który pracuje nad strategią promocyjną miasta.

Szczecin ten proces ma już częściowo za sobą. Prezydent uznał, że to miasto potrzebuje nowego mitu założycielskiego odważnej wizji, która sprowadza się do hasła "Floating Garden"(Pływający ogród). Powstała wizja, której trzeba podporządkować wszystkie nowe plany, estetykę miasta, działania promocyjne. Szczecin ma niebotyczny potencjał urbanistyczny i może stać się najwygodniejszą i najprzyjemniejszą metropolią do życia w północnej Europie z pływającymi taksówkami, wiszącymi drogami i meganowoczesną architekturą. Stolica Wielkopolski postawiła na hasło "Poznań. Miasto know-how". Know-how, bo Poznań to miasto skuteczności, sukcesów i specjalistów. Tam działają takie firmy i marki jak Lech, W. Kruk, Allegro, Astra czy festiwal Malta. Hasło jest po angielsku, bo chcą nim przyciągać profesjonalistów, biznes i studentów.

Teraz czas na Gorzów. Piszę ten tekst, bo obawiam się, że głowiąc się nad marką miasta, zapomnimy o tym, co jest naszą najsilniejszą stroną. W Szczecinie, który w odróżnieniu od Wrocławia przespał czas wielkich zmian po 1989 r., potrzebny jest nowy mit założycielski. W Gorzowie jest inaczej. Miasto jest dynamiczne, nastawione na rozwój. A symbolicznym znakiem tego trendu, naszą wartością dodaną, czymś ekstra, od dawna jest sport.

Happy go lucky, czyli co nas uszczęśliwia

Gorzów ma sportowe tradycje. Pierwszy jego rozkwit to lata 70. i 80. Teraz znów wróciliśmy do lat świetności. Mamy cztery ekstraklasowe drużyny, prestiżową pierwszą ligę piłki nożnej, marzących o powrocie na elitarne salony piłkarzy ręcznych i siatkarzy, mistrzów olimpijskich, dobrze rozwinięte sporty wodne, ale przede wszystkim najpopularniejsze gry zespołowe, które gromadzą najwięcej kibiców. Mamy oczywiście żużel. Historycznie rzecz ujmując, od kilkudziesięciu lat gorzowian łączyły dwa najważniejsze niedzielne wydarzenia: w południe suma w katedrze, a po południu mecz żużlowy. Jest coś wyjątkowego w tym minutowym ściganiu czterech szaleńców. Jakaś nieznana adrenalina, która na stałe zawładnęła już pokoleniami gorzowian. To jednemu z najsłynniejszych żużlowców - Edwardowi Jancarzowi - gorzowianie postawili pomnik, przy którym fotografują się turyści. Żużlowe szaleństwo przekracza granice, bo idąc ulicami irlandzkiego Dublina, czekając na autobus, nagle natkniesz się na nalepkę z herbem Stali Gorzów. Mamy gwiazdy sportu, kiedyś Jancarz, Rembas, teraz Kucharski czy Jeliński. Gdy ten ostatni odbierał olimpijskie złoto w Pekinie, płakała z nim cała Polska, a nas rozpierała duma. Przecież to chłopak stąd, który widzi w Gorzowie jakąś magię i nie ma zamiaru nigdy stąd wyjeżdżać. Nie wstydźmy się tego, że w kraju, mówiąc Gorzów, myślą mistrz olimpijski w wioślarstwie, żużel, koszykówka, czy piłka nożna. A to nie koniec. Na następne igrzyska w Londynie szykują się pływacy. Od wielu lat podczas zawodów na Słowiance na trybunach nie można znaleźć wolnego miejsca.

Żużel już doczekał się jednego z najpiękniejszych obiektów w Europie. Tam konieczny jest finisz całej budowy - wysoka trybuna na całej koronie stadionu, cywilizowane wejścia (w tej chwili kibice tylko psioczą na ich brak), zamknięcie obiektu, tak aby stał się godnym największych imprez na świecie. Nie można z tym za bardzo zwlekać, bo Toruń fundnął sobie stadion kosmiczny. Pewnie trochę szkoda, że to nie będą obiekty dla np. czołowej piłkarskiej ligi w Europie. Ale cóż, Gorzów nadal wariuje na punkcie żużla i trzeba to doceniać i rozwijać. To jednak dopiero początek tak potrzebnych inwestycji. Miasto od lat pomaga sportowcom. Może zrobić o wiele więcej, może z ich sukcesów zrobić swój sztandar.

Jeśli powiemy a...

...to musimy zaangażować gorzowian na wszystkich szczeblach rozwoju. Na samym dole sportowej drabinki jest boisko dla każdego. Nie jeden zamknięty na cztery spusty albo wynajmowany za ciężkie pieniądze "orlik", ale pięć, a może i dziesięć. Dostępny dla każdego młodzieńca, który chce pójść w ślady Bońka czy Ronaldo. Takie same boiska do koszykówki czy siatkówki, najlepiej przy każdej szkole. Miejsca do sportowej rekreacji również na osiedlach? Sportowe miasto musi je mieć. Tak jak jeszcze przynajmniej dwa, postawione tańszym kosztem, również przy szkołach, baseny. Próbująca na siebie zarobić Słowianka popołudniami pęka w szwach - miłośnicy pływania żalą się na brak wolnych torów. Gdzie więc szkolić i zarażać wodą przyszłych mistrzów, czyli markowych gorzowian? Z tych obiektów będzie korzystać młodzież marząca o wielkich karierach. Szkolenie to zawsze była siła Gorzowa, nie brak tutaj entuzjastów nawet kilkudziesięciu dyscyplin, gotowych w każdej chwili poświęcić dla nich całe życie. To właśnie z tej pracy, w zaciszu ciasnych salek, cuchnących szatni, wyrośli mistrzowie. Każdy kibic jednym tchem wymieni też olbrzymie zalety własnych wychowanków, a nie ściąganej "armii zaciężnej". To właśnie zawodnik mieszkający od dziecka na sąsiednim podwórku nigdy nie straci wiary, bo ma klub, drużynę, swoje barwy w sercu.

Porządną bazę dla wyczynowców na razie mają wyłącznie żużlowcy. A pozostali?

Gorzowska piłka nożna w ekstraklasie, czy to tylko niepoprawne marzenie? Gdyby sport stał się marką naszego miasta - na pewno nie. Zapotrzebowanie na piłkę na wysokim poziomie jest ogromne, a pokazał to choćby mecz z Widzewem Łódź i kilka tysięcy widzów na marnych trybunach. Dla piłkarzy musi powstać nowoczesny stadion na kilkanaście tysięcy miejsc. Wyobrażacie sobie przez najbliższe lata oglądanie meczów piłkarskich w komfortowych, europejskich warunkach? To byłby, po epoce w stadionowym skansenie na Olimpijskiej, niesamowity magnes. Niejeden mecz byłby natychmiast wyprzedany.

Właśnie spadli nam z ekstraklasy piłkarze ręczni AZS AWF. Ta dyscyplina ma jednak w Gorzowie ogromne tradycje i rzeszę wiernych fanów, którzy dopingują swoją drużynę obojętnie w jakiej lidze. Teraz zazdroszczą sukcesów koszykarkom. Zespół prowadzony przez trenera Dariusza Maciejewskiego uczy się przedsiębiorczości, profesjonalizmu na europejskim poziomie. Przed nim wielkie gry w Eurolidze. Po finałowych doświadczeniach i srebrnym medalu, nasze panie wiedzą już jednak, że w dalszym rozwoju porządnego kopa może im dać nowa miejska hala widowiskowo-sportowa. Pojedynki o złoto wyglądały w świeżo oddanym nadmorskim obiekcie imponująco. Miasto Gdynia chciało się promować w szczególny sposób? Proszę bardzo, wstawiło do hali... jacht. Wielkie widowiska przyciągną największych sponsorów. Właściwie inwestorów, bo droga dla koszykówki, a w dalszej perspektywie dla piłkarzy ręcznych i siatkarzy to spółki akcyjne. Tylko takie kluby - przedsiębiorstwa, nie wyłącznie skupione na lokalnym, bardzo ograniczonym rynku reklamowym, mogą sięgać po największe sukcesy. Dziś nawet lepiej, że ich nie odnosimy. Jak świętować awans do wielkiego finału Euroligi w hali na tysiąc osób? Za dwa lata ma być w Gorzowie nowy piękny obiekt. Oby.

Gorzowscy sportowcy na mecenat miasta nie narzekają, bo Rada Sportu, działająca przy prezydencie, złożona z przedstawicieli różnych dyscyplin, od dawna przekonuje, że wyczynowcy obdarzeni odpowiednią pomocą, potrafią odwdzięczyć się w naprawdę niesamowity sposób. Dzielenie środków, nawet podwyższonych o milion, czy dwa, to jednak nie wszystko. Tak niewiele trzeba, aby mówiąc Gorzów, myśleć znakomite widowisko sportowe. Potrzebna jest ścisła współpraca miasta z uczelnią sportową. W mieście sportu trzeba rozwijać AWF, a nie topić w ogólnym tworze pod nazwą Akademia Gorzowska. Miasto musi też reagować na potrzeby klubów, pomoc w pozyskiwaniu sponsorów, czy nawet wspólne wytyczanie celów na sezon, czy dłuższy czas. Zaczyn tego mieliśmy u koszykarek. Zimą toczyły się rozmowy i w końcu padło hasło: gramy o Euroligę dla Gorzowa. Teraz już ją mamy. Czy wkrótce zagramy o mistrza Polski w którejś z najbardziej prestiżowych dyscyplin? A może, aby dojść na sam szczyt, trzeba dać dodatkowe ulgi firmom inwestującym w sport? Postawmy na naszych sportowców, zainwestujmy w nich jeszcze więcej, dodajmy im piękne opakowanie, dajmy możliwość rozwoju.

Obyśmy tylko zdrowi byli i wysportowani

Mówienie o dodatkowych lekcjach wf. to banał, pragnienie wykonywania przez naszą młodzież ćwiczeń w jak najlepszych warunkach, dla wielu oczywistość. Nie wszyscy przecież będą wielkimi mistrzami, ale na pewno ten styl życia pomoże im w wielu trudnych momentach. Co zyska miasto? Gotowych promotorów, i tych przeciętnych mieszkańców osiedli, i tych z pierwszych stron światowych gazet, tego wszystkiego, co w naszym mieście piękne, optymistyczne, zdrowe. Tacy są nasi sportowcy i tacy mogą być gorzowianie. I mają jeszcze jeden najważniejszy atut: to są ludzie stąd, wyrośli między nami. Grając razem z nimi, gramy sami. I nasze hale i stadiony przyciągną wielu fanów z zewnątrz. Wtedy na własne oczy pokażemy im, że gorzowianie w czymś są naprawdę najlepsi.

Koncert 50 Centa, kosztujący kilkaset tysięcy złotych, u nas nie sprzedał się, choć w samorządowym wydawnictwie pisano o nim pod tytułem "Marka Gorzowa". Za to na żużlowe derby, mecz o medal koszykarek, czy wizytę Bogdana Wenty razem z kadrowiczami z piłki ręcznej o bilety trzeba walczyć i nie wszyscy są szczęśliwcami. Nie wydawajcie kolejnych pieniędzy na poszukiwanie marki, bo my już ją mamy. Postawmy na sport, on daje pozytywne emocje. Nie ma nic przyjemniejszego, gdy wygrywa chłopak czy dziewczyna z naszej ulicy. A poza tym marzy mi się, aby każdy w naszym mieście uprawiał jakiś sport i znalazł do tego warunki.

Zdrowi, szczęśliwi ludzie mogą zdecydowanie więcej. Naprawdę.



Czekamy na opinie

Czy sport to dobra marka dla Gorzowa?

Piszcie do nas: listy@gorzow.agora.pl