Sport.pl

Piłkarze GKP uciekają, trener zostanie

Ekstraklasa latem rozkradnie GKP Gorzów. - Odejdą od nas ludzie, którzy mają ambicję na grę z najlepszymi. Oferujemy im pieniądze na miarę naszych możliwości. Nie zgodzą się, trudno. Nie ma piłkarzy niezastąpionych. Ważne, że zostanie trener Topolski - mówi prezes klubu, już pewny, że dalej zagramy w pierwszej lidze.
W poniedziałek problemy GKP opisaliśmy w"Gazecie". Poruszyliśmy temat finansów. Prezes i główny sponsor klubu Sylwester Komisarek ogłosił na naszych łamach, że nie może już wspomagać pierwszoligowca tak mocno jak zawsze (Inter Komtrans w przyszłym sezonie da na piłkę 400 tys. zł). Miał rozmawiać z prezydentem Gorzowa Tadeuszem Jędrzejczakiem. Dowiedzieliśmy się, że szef piłkarzy już się z nim spotkał, na stadionie... żużlowym w Toruniu. - Prezydent obiecał, że będzie większa pomoc od miasta. Wlał w moje serce optymizm. Na pewno zagramy w lidze - powiedział nam Komisarek. Kwoty zdradzić nie chciał, ale podkreślił tajemniczo, że informacja o miejskim wsparciu mile nas zaskoczy.

Topolski obiecał strzał w dziesiątkę

Prezes znalazł czas jedynie na spotkanie z działaczami i sztabem szkoleniowym. Tu mamy kolejną dobrą informację dla fanów: klub dogadał się z trenerem Adamem Topolskim. - Ustaliliśmy warunki kontraktu na rok, właśnie przygotowujemy umowę - poinformował prezes Komisarek. - Rozmowa nie trwała długo, bo nie należę do osób, które się licytują. Chciałem tu zostać, spotkałem tu dobrych chłopaków. Obiecałem prezesowi dziesiąte miejsce w lidze. Moja dalsza praca w Gorzowie będzie uzależniona nie tylko od wyników, ale także stylu gry - zdradził Topolski.

Czy nie obawia się, że błyskotliwa drużyna z końcówki ligi, latem nie rozjedzie mu się po Polsce? - Chciałbym zostawić większość piłkarzy. Nie jesteśmy w skórze lwa transferowego, pewnie będą ubytki. Myślę jednak, że znajdziemy zastępstwa. Już dzwonią do mnie młodzi piłkarze, którzy chcą się wypromować. Są telefony z pierwszej ligi, są z ekstraklasy - powiedział szkoleniowiec GKP. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chodzi o kilku zawodników m.in. z Warty Poznań, Odry Opole i GKS Jastrzębie.

Ruszyła karuzela z nazwiskami

Po rozmowie z trenerem Komisarek wyjechał w podróż służbową do Katowic przez Warszawę. Piłkarze nie byli z tego zadowoleni. - Chciałem wiedzieć więcej jeszcze przed wyjazdem na urlop, poukładać kilka spraw - mówił Emil Drozdowicz, najbardziej łakomy kąsek z GKP. - Z zawodnikami spotkał się Mariusz Niewiadomski, on też jest naszym pracownikiem. Upoważniłem go do rozmów o kontraktach - odparł szef klubu. Zaznaczył, że część piłkarzy może liczyć na pieniądze na tym samym poziomie. Większości zaproponował jednak obniżkę pensji. Już na pierwszym etapie rozmów klub zrezygnował z Radosława Janukiewicza (chce go Polonia Bytom), Sunday'a Ibrahima, Jakuba Cieciury i Grzegorza Jakosza.

Jak się dowiedzieliśmy GKP dogadał się z Dawidem Dłoniakiem, jest bliski porozumienia z Pawłem Kaczorowskim. Zanosi się (oby nie!), że znacznie więcej nazwisk zapiszemy po stronie strat. Ekstraklasowe kluby ponoć pytają o Adriana Łuszkiewicza, Łukasza Maliszewskiego, Josefa Petrika i Szymona Sawalę. Wszystkim właśnie kończą się umowy z gorzowskim klubem. W notesach najlepszych jest też Mouhamadou Traore, który do grudnia jest wypożyczony do GKP z Glinika Gorlice. Jak zapewnił nas menadżer Niewiadomski, decydujące słowo w sprawie ewentualnego transferu Senegalczyka na szczęście mają gorzowianie.

Drozdowicz: albo gram wysoko, albo kończę z piłką

Największym wyzwaniem będzie zatrzymanie w Gorzowie Emila Drozdowicza, który na ten sezon był wypożyczony z Lechii Zielona Góra. - Teraz tydzień odpoczywam, a później jadę na testy do ekstraklasowego klubu. Obiecałem, że nie powiem gdzie - zarzekał się młody napastnik. Zdementował plotki, że chodzi o Polonię Bytom i Ruch Chorzów. Kto może być zainteresowany Drozdowiczem? Ostatni mecz ze Ślęzą na zlecenie Legii Warszawa oglądał Marek Jóźwiak. Czyżby Emil miał trafić właśnie na Łazienkowską?

Może się jednak okazać, że zielonogórski klub zablokuje transfer. Według nieoficjalnych szacunków Lechia chce za Drozdowicza 300 tys. zł. To w polskich warunkach może być kwota zaporowa. - Zupełnie nie rozumiem działaczy. Chcą, żeby Drozdowicz był sponsorem klubu? - wzburzył się najlepszy napastnik GKP (12 goli w lidze i dwa w barażach). - Zależy mi na rozwoju piłkarskim, najlepiej w elicie. Boję się, że będę musiał zagrać w trzeciej lidze. Gdybym został zmuszony do gry na tak niskim poziomie, będę rozważał zakończenie kariery. Mam nadzieję, że nikt w Zielonej Górze nie zamknie mi drogi do marzeń - dodał.

Nie wyklucza, że zostanie w GKP. - Nie palę mostu do Gorzowa. Chcę jednak najpierw spróbować swoich sił w ekstraklasie, choćby na testach - zakończył Drozdowicz.