Sport.pl

GKP rozstrzelał Ślęzę 5:0! Zobacz zdjęcia

Gorzowianie już w pierwszym meczu wykonali wyrok na drugoligowej drużynie z Wrocławia. Zapas pięciu goli przed rewanżem w Gorzowie oznacza, że zostajemy w pierwszej lidze. Nie może być inaczej!
Już dziś zapraszamy w piątek o 17 na stadion przy Olimpijskiej. Nikogo tam nie może zabraknąć! Podziękujmy naszej drużynie za sukces, jakim niewątpliwie będzie utrzymanie w lidze!

Do wtorkowego meczu w Wrocławiu ekipa GKP przystąpiła bez Macieja Truszczyńskiego, który pauzował za czwartą żółtą kartkę w sezonie. Jego miejsce w wyjściowym składzie zajął Grzegorz Jakosz, którego ostatnio na pierwszoligowych boiskach oglądaliśmy w Płocku (wszedł na końcówkę spotkania z Wisłą i gorzowianie stracili gola na 2:3). Mieliśmy obawy, czy Jakosz będzie dobrze rozumiał się z kapitanem Szymonem Sawalą. Martwiliśmy się jednak na wyrost, bo współpraca w środku obrony układała się bardzo dobrze.

Ślęza też miała przed spotkaniem problemy. Trener Grzegorz Kowalski (gorzowscy kibice nadal są mu wdzięczni za wprowadzenie drużyny na zaplecze ekstraklasy, blisko 40-osobowa grupka kibiców z Gorzowa skandowała we wtorek także jego nazwisko) nie mógł wystawić we wtorek całej armii - ze składu wypadli mu Paweł Synowiec i Łukasz Szczepaniak. W ostatniej chwili wyzdrowieli Krzysztof Szewczyk i kapitan drużyny Jakub Rejmer (ten drugi pojawił się we wtorek nawet w wyjściowym składzie wrocławian).

Gorzowianie walczyli na stadionie ekstraklasowego Śląska w trudnych warunkach. - Na niecałą godzinę przed meczem przeszła ogromna ulewa. Będziemy biegać w wodzie po kostki - złościł się przed wyjściem na boisko kierownik drużyny z Gorzowa Ryszard Kaczorek. Na szczęście nasi ostatnio mieli okazję do poważnego treningu na zalanej wodą murawie. W przedostatniej kolejce pierwszej ligi wygrali mecz "waterpolo" w Poznaniu z Wartą. Te doświadczenie niewątpliwie przekuli na wczorajsze spotkanie, bo na mokrym boisku radzili sobie lepiej niż gospodarze.

Gospodarze przez niemal pół godziny byli równorzędnym rywalem dla gorzowian. To Ślęza, po pięciu minutach badania sił, stworzyła pierwszą okazję. Zza pola karnego uderzał niecelnie kapitan Rejmer. Jak się później okazało, był to jedyny groźny strzał gospodarzy. Nasi rozkręcali się powoli (choć dziennikarze z Wrocławia żartowali, że to rywalom GKP sił wystarczył o na kwadrans). Naprawdę groźnie pod bramką Pawła Jędrysiaka było dopiero w 19. min - Łukasz Maliszewski zacentrował na głowę Emila Drozdowicz, ten uderzał nad bramką. Najlepszy strzelec GKP p oprawił się dziesięć minut później. Na pełnej szybkości wbiegł w pole karne, złamał akcję do środka i z 9 m strzelił po długim słupku. - Pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem z prawdziwego zdarzenia, bardzo się cieszę, że po kolejnym moim strzale po przerwie było już po sprawie - opowiadał Drozdowicz.

Bramka z pierwszej połowy podłamała gospodarzy. Pierwszoligowiec przejął kontrolę nad spotkaniem. Drugoligowiec nie miał pomysłu, jak rywala z wyższej ligi ukąsić. A gorzowianie po wyjściu z szatni strzelali kolejne gole. W 11 min po przerwie zdobyli ich aż trzy. Najpierw w 48. min po strzale Mouhamadou Traore bramkarz Jędrysiak odbił piłkę przed siebie, a dobijał Drozdowicz. Trzy minuty później golkiper Ślęzy potknął się na futbolówce przy próbie wznowienia gry, podał wprost pod nogi Traore, a ten okazji nie zmarnował. W 56. min napastnik z Senegalu wykorzystał kolejny błąd zagubionej wrocławskiej obrony. Piękną bramkową serię skończył w ostatniej minucie pojedynku Mateusz Piątkowski . - Byliśmy lepiej zorganizowani, pewni w tyłach, nie zlekceważyliśmy rywala, bo ma piłkarzy z nazwiskami. Chcieliśmy oszczędzić sobie i kibicom nerwów, rozstrzygając barażowe losy już w pierwszym spotkaniu. Udało to się naprawdę w niezłym stylu - podsumował trener GKP Adam Topolski.



ŚLĘZA WROCŁAW - GKP GORZÓW 0:5 (0:1)

BRAMKI: Drozdowicz dwie (29., 48.), Traore dwie (51., 56.), Piątkowski (90.)

Ślęza: Jędrysiak - Tarasiewicz, Pruchnicki, Wójcik, Brusiło - Kowal (57. min Kątny), Zieliński, Rosiński, Piwowar (57. min Szewczyk), Szepeta (46. min Balicki) - Rejmer.

GKP: Dłoniak - Ziemniak, Sawala, Jakosz, Petrik - Kaczmarczyk (54. min Sing), Łuszkiewicz, Maliszewski Ż (68. min Szałas) - Drozdowicz (76. min Cieciura), Piątkowski Ż, Traore.