Sport.pl

Trener Ślęzy Wrocław: Faworyt baraży jest tylko jeden. Mamy bilety na rewanż!

- Porównując staż ligowy piłkarzy GKP i Ślęzy oraz budżety obu klubów, wątpliwości nie ma. Jeśli Gorzów przegra to powinni tam zaorać boisko i dać sobie spokój. Bo różnica jest kolosalna - mówi Grzegorz Kowalski, który GKP do pierwszej ligi wprowadził. A teraz może z tej ligi wyrzucić. Pierwszy baraż Ślęza - GKP we wtorek o godz. 17 we Wrocławiu.
Co siedzi w głowie trenera, który na początku sezonu był w klubie, a na finiszu może go zdegradować za pomocą swojego nowego zespołu? Grzegorz Kowalski dostał się z GKP do pierwszej ligi, było wielkie święto, a trener był noszony na rękach. Ale święto skończyło się szybko, już po sześciu meczach w wyższej klasie rozgrywkowej. We wtorek "Kowal" poprowadzi Ślęzę Wrocław przeciwko GKP w pierwszym meczu barażowym. Jego początek o 17.

Kamil Siałkowski: Ucieszył się pan, gdy dowiedział się, że w barażu traficie na GKP?

Grzegorz Kowalski: I tak, i nie. Fajnie, że to Gorzów, bo będzie czas na spotkanie ze starymi znajomymi. Ale chciałem zagrać z GKS Jastrzębie. Obie drużyny są w skrajnie różnej dyspozycji. Dla GKS baraże to kara, bo spadł na zagrożone miejsce w ostatniej kolejce. Mówi się, że tam nie ma kasy, nie ma formy. A dla GKP baraże to coś ważnego, bo do końca walczyli, aby się w nich znaleźć. Gorzów będzie dla nas o niebo trudniejszym rywalem, niż Jastrzębie.

Drużynę z Gorzowa pan zna. To może być wasz atut.

- Atut? Chyba jednak nie. Kilku zawodników tam znam. Może nawet więcej niż kilku (śmiech). Nie wiem jednak jak zachowują się teraz jako zespół. Od pół roku ich nie widziałem.

Nie oglądał pan GKP na wideo? Nie robiliście analizy gry zespołu?

- Nie bawiliśmy się w to. Musieliśmy się skoncentrować na lidze, całą wiosnę zagraliśmy w systemie środa - sobota. Upchaliśmy 17 meczów w dwóch miesiącach. Nie było czasu na oglądanie kaset. Swoją wiedzę opieram na relacjach "Gazety" i rozmowach z ludźmi, z którymi kiedyś pracowałem. Gorzów dobrze grał, tylko nie miał punktów. W odpowiednim momencie zaczął je zdobywać. Jestem zdania, że mógł załatwić utrzymanie bez baraży, gdyby wcześniej, na początku wiosny, coś wygrał. Wtedy podłączyłby się do grupy walczącej w okolicy dziesiątego miejsca.

To właśnie pan awansował do pierwszej ligi z GKP, ale szybko stracił pan pracę w Gorzowie. To będzie bardziej podróż sentymentalna, czy szansa na osobisty rewanż?

- Czy chcę się odkuć za to, że mnie prezes Sylwester Komisarek zwolnił? Ja tam się w żadne osobiste rewanże nie bawię. GKP to jeden z zespołów, do których mam sentyment. Jest zagrożony stratą czegoś, na co mocno pracował. Byłem zresztą związany z lubuskim futbolem. Coś fajnego w Gorzowie osiągnięto, wysoko zagrały też Lechia Zielona Góra, Polonia Słubice i Czarni Żagań. Gdy przed rokiem te drużyny awansowały powiedziałem, że największym sukcesem będzie utrzymanie tego stanu posiadania. I że to będzie bardzo trudne. Życie pokazało, że miałem rację. Szkoda byłoby, gdyby wizytówka lubuskiego futbolu też spadła niżej.

Proszę zareklamować Ślęzę. W czym możecie szukać swojej szansy na pokonanie GKP?

- Nasze mocne strony? Hmm... Szczęście... Ślęza to nie jest mocna drużyna. Jesteśmy grupą ludzi, która jeszcze się zgrywa. Pamiętajmy, że przez miesiąc drużyna czwartoligowa zmieniła szyld na drugoligową. Chłopcy walczyli ambitnie to trzeba docenić. Nie ukrywajmy jednak, że dużo punktów mieliśmy jeszcze od Gawina [Ślęza Wrocław na wiosnę pojawiła się na boiskach grupy zachodniej drugiej ligi w miejsce ekipy z Królewskiej Woli. Właściciel drużyny Andrzej Gawin wycofał się ze sponsoringu, przejął ją właściciel Ślęzy Bogdan Ludkowski i przeniósł do Wrocławia - przyp. red.]. Na wejście do baraży pozwoliła nam także słabość ligowych przeciwników.

Nie wierzy pan w sukces swojej drużyny?

- Wierzę. Ale gdy popatrzy się na staż ligowy graczy obu drużyn, gdy porówna się budżety klubów, to przewaga gorzowian jest druzgocąca. My mamy budżet na poziomie 350 tys. zł, a słyszałem, że fundusze w GKP to blisko 4 mln zł. Gdy Gorzów z nami przegra, to powinni tam zaorać boisko i dać sobie spokój. To mi wygląda na rozkład sił - 10 proc. dla Ślęzy, 90 proc. dla GKP. Ale typowania wyniku się nie podejmę.

We wtorek zagracie z GKP na ekstraklasowym stadionie Śląska przy Oporowskiej. Można powiedzieć, że oba mecze barażowe będą na wyjeździe?

- Na stadionie Ślęzy przy Wróblewskiego nie ma pozwolenia na imprezy masowe. Dlatego przenieśliśmy ten mecz, aby każdy, kto chce go zobaczyć, mógł to zrobić. Tak naprawdę to my każde spotkanie graliśmy na wyjeździe. Dopiero przypominamy kibicom, co to jest Ślęza. Ludzie zapomnieli. Pamiętam, że gdy za piłkarza grałem w tej drużynie, mieliśmy "oglądaczy". Teraz chcielibyśmy mieć choćby takich widzów.

*Grzegorz Kowalski - przejął GKP przed sezonem 2007/08 i po roku pracy wprowadził gorzowską drużynę do pierwszej ligi. Na wyższym szczeblu długo nie popracował, po słabym starcie został zwolniony po sześciu meczach



Mamy bilety na baraż GKP ze Ślęzą Wrocław!

W najbliższy piątek o godz. 17 na stadionie przy ul. Olimpijskiej w Gorzowie GKP Gorzów podejmie w meczu barażowym o I ligę Ślęzę Wrocław. Wy możecie obejrzeć ostatni w sezonie pojedynek za darmo!

Od "Gazety" dajemy pięć wejściówek na to spotkanie. Otrzymają je pierwsze osoby, które w środę 10 czerwca o godz. 13 zadzwonią pod numer (0-95) 73 38 954. Chętni muszą podać imię, nazwisko i numer PESEL. Bilety będą do odbioru w piątek od godz. 15 w kasie nr 1 przy stadionie.