GKP blisko upragnionych baraży!

- Warunki jak w 1974, ale na szczęście to my byliśmy Niemcami - rzucił rozpromieniony Szymon Sawala. Piłkarze z Gorzowa zrobili w sobotę kolejny krok do utrzymania. Wygrali w zalanym wodą poznańskim ?ogródku? z Wartą 2:1 i opuścili strefę spadku.
Czy dwa zwycięstwa to już passa? Pewnie! GKP bardzo długo nie mógł wiosną wygrać ligowego meczu, ale gdy już zaczął, wziął z boiska dwa zwycięstwa z rzędu. Wygrane musiały w końcu przyjść, bo trener Adam Topolski niczym najlepszej maści psycholog nastawił swoich podopiecznych pozytywnie. A do tego mocno zamieszał w składzie i ustawił zespół ofensywnie. To dlatego w ostatnich sześciu meczach GKP zdobył dziewięć punktów i właśnie wykaraskał się ze strefy czerwonej, alarmowej i spadkowej do mniej niebezpiecznej, ale wciąż walczącej o życie w barażach. Gorzowianie sami wywalczyli sobie te miejsce, ale wiele zawdzięczają Motorowi Lublin, który przegrał w sobotę u siebie z Dolcanem Ząbki 0:2 (można napisać Dolcan sprawiedliwy, bo przecież drużyna z sypialni Warszawy na wiosnę zabrała punkty także GKP na naszym stadionie). W piątek o godz. 17.30, w ostatniej kolejce naszym wystarczy remis z Motorem, aby zagrać w barażowym dwumeczu z drugoligowcem.

To był czysty mecz?

Pomógł nam najgroźniejszy rywal na finiszu walki o utrzymanie - Motor. Czy coś nasi piłkarze zawdzięczają też Warcie Poznań? Większość zakładów bukmacherskich zablokowało kursy na mecz GKP w Poznaniu, sugerując niejako, że rozstrzygnięcie było znane już przed rozpoczęciem spotkania. - Już kiedyś powiedziałem w PZPN na wydziale dyscypliny, że to jest pytanie do dyrektora zakładów bukmacherskich, a nie do mnie - powiedział Bogusław Baniak, trener Warty. - Odkąd zdobyliśmy 46 pkt, jesteśmy na wakacjach. Powtarzałem to wielokrotnie, że taka jest mentalność polskiego piłkarza, że jak nie ma noża na gardle, to nie gra na pełnej mocy. Gdzieś się coś w psychice blokuje. To nie był pierwszy taki nasz mecz. Najbardziej mi żal Łukasza Radlińskiego, który przy decydującym golu popełnił błąd. Od razu pojawiły się na korytarzu takie szydercze uśmieszki. To jest krzywdzące dla piłkarzy. Oni w tych trudnych warunkach walczyli, starali się. Gorzów na pewno był bardziej zdeterminowany, nie ma co kryć. Podsumowując, generalnie uważam, że po tym, co dzieje się w dzisiejszych czasach z korupcyjnymi zatrzymaniami, to tylko desperat zdecydowałby się na takie k. wariactwo, jak ustawienie meczu - rzucił na konferencji prasowej wzburzony Baniak. Dalszy komentarz jest tu zbędny.

Nieskuteczny koszmar

Na boisku większą determinację było widać w gorzowskim obozie. Szczególnie na początku meczu, kiedy to lepiej czująca się w warunkach bardziej nadających się do gry w piłkę wodną, a nie nożną (to efekt wielkiej ulewy jaka przeszła nad Poznaniem przed meczem, padało także w czasie spotkania), ekipa GKP zdecydowanie przeważała. Znów jednak nasi piłkarze razili nieskutecznością. Próbowali głównie z daleka, zza pola karnego. W 2. min strzelał Emil Drozdowicz, piłkę z problemami złapał Radliński. Później szansę miał Mateusz Piątkowski. W 23. min w poprzeczkę z całych sił huknął Drozdowicz, a trzy min później piłkę po strzale Łukasza Maliszewskiego na trzecim metrze wybijał Michał Steinke. Nasi grali. A gola strzelili gospodarze. Wystarczył pierwszy, naprawdę groźny wypad w nasze pole karne i gospodarze dostali "jedenastkę". Sędzia uznał, że Krzysztof Ziemniak faulował szarżującego Pawła Iwanickiego (karnego na gola w 28. min zamienił Marcin Klatt). Innego zdania był nasz defensor. - Poszliśmy bark w bark, włożyłem mu nogę między nogi. Jestem przekonany, że pierwszy trafiłem piłkę i wybiłem ją na róg - opowiadał Ziemniak. - Na szczęście szybko wyrównaliśmy. To nam bardzo pomogło, bo z miejsca stanęliśmy na nogi - podkreślał.

Przebiegły trener - motywator

Nie udało się w ciągu 27-minutowego huraganowego ataku, udało się w pierwszej akcji po stracie gola. Prawą stroną urwał się Emil Drozdowicz, zagrał na piąty metr do Mouhamadou Traore. Senegalczyk najpierw spróbował piętą, tę próbę Radliński jeszcze odbił przed siebie. Dobitki naszego napastnika już nie miał szans obronić. Do przerwy w Poznaniu był remis 1:1. W Lublinie 1:0 prowadził Dolcan. - Wiedziałem o tym, ale powiedziałem chłopakom, że 1:0 prowadzi Motor, że musimy wygrać. To wypaliło. Biegali jak nakręceni, fantastycznie walczyli. Bardzo się cieszę, że udało nam się wygrać na tym trudnym terenie w trudnych warunkach - przyznał z uśmiechem Adam Topolski.

Jak pierwszy gol na wiosnę, to strzelam piętą

W drugiej odsłonie piłkarze Warty mieli już więcej do powiedzenia. Prowadzili grę, a nasi grali z wyrachowaniem, czekali spokojnie na swoją okazję. W końcu przyszła w 65. min. To była podręcznikowa akcja. W środku pola piłkę przejął Czech Josef Petrik, kapitalnie rozprowadził na prawym skrzydle Jakuba Cieciurę. Ten zagrał wzdłuż bramki. Już chciał interweniować Radliński, ale przed nim wyrósł Emil Drozdowicz. Stojąc tyłem, uderzył piłkę piętą. Zaskoczony bramkarz Warty nie zdołał utrzymać w rękach mokrej piłki. I najlepszy napastnik GKP mógł fetować pierwszego gola na wiosnę. - Co czuję? To nie ulga, to wielkie szczęście. Długo czekałem na gola. Ale doczekałem się i ta bramka daje nam zwycięstwo na wyjeździe. Cudowne uczucie - zakończył Drozdowicz.



WARTA POZNAŃ - GKP GORZÓW 1:2 (1:1)

BRAMKI: Klatt (28., z karnego) - Traore (30.), Drozdowicz (65.)

Warta: Radliński - Ngamayama, Steinke, Batata, Otuszewski - Bekas (80. min Mazurek Ż), Wojciechowski Ż, Magdziarz, Wan (46. min Pawlak) - Iwanicki Ż (71. min Burkhardt), Klatt.

GKP: Dłoniak - Ziemniak, Sawala Ż, Truszczyński, Petrik - Kaczorowski Ż (61. min Cieciura Ż), Łuszkiewicz, Maliszewski (71. min Sing) - Piątkowski (83. min Szałek), Drozdowicz, Traore.



WYNIKI 33. KOLEJKI:

Warta Poznań - GKP Gorzów 1:2, Zagłębie Lubin - Kmita Zabierzów 3:0 (walkower), Korona Kielce - Flota Świnoujście 2:1, Motor Lublin - Dolcan Ząbki 0:2, Wisła Płock - Widzew Łódź 1:2, Znicz Pruszków - Stal Stalowa Wola 1:0, GKS Katowice - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0, Tur Turek - GKS Jastrzębie 0:3. Mecz Odra Opole - Górnik Łęczna został odwołany, bo PZPN zawiesił Odrze licencję za zaległości finansowe.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Widzew Łódź336952:23
2. Zagłębie Lubin336665:31
3. Podbeskidzie Bielsko-Biała335860:29
4. Korona Kielce335850:37
5. Znicz Pruszków335744:27
6. Flota Świnoujście335341:34
7. Górnik Łęczna325144:36
8. Dolcan Ząbki334935:30
9. Warta Poznań334644:43
10. Wisła Płock334343:45
11. Stal Stalowa Wola334233:34
12. GKS Jastrzębie334137:47
13. GKS Katowice334136:42
14. GKP Gorzów333333:53
15. Motor Lublin333220:30
16. Tur Turek332726:56
17. Odra Opole322522:45
18. Kmita Zabierzów332111:54


Kmita wycofała się z rozgrywek i została przesunięta na ostatnie miejsce w tabeli. Pierwsza i druga drużyna awansuje bezpośrednio do ekstraklasy, trzecia zagra o awans w barażach. Cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi, a piąta i szósta ekipa od końca wystąpi w barażach o utrzymanie.