Sport.pl

Oddech zwycięskiej ulgi gorzowian

To był już ostatni dzwonek. Ekipa GKP musiała w sobotę wygrać z Odrą. I wygrała. Dlatego liczy się w grze o pozostanie na zapleczu ekstraklasy. Co więcej, wszystko zależy od nas. Jeśli wygramy dwa mecze, będą baraże.


Na zwycięstwo GKP na swoim boisku czekaliśmy bardzo długo. Ostatni raz nasi piłkarze wygrali przy Olimpijskiej 27 września w 12. kolejce z GKS Katowice (2:0). Przypomnijmy tylko - w sobotę graliśmy w. 32. serii spotkań. - Nareszcie - wzdychał po meczu z Odrą kapitan GKP Szymon Sawala. - Ileż można czekać na zwycięstwo? Przecież takich meczów mieliśmy na wiosnę bardzo dużo. Byliśmy lepsi, tylko nie potrafiliśmy przewagi udokumentować golami. Czuję ulgę. Czuję też niesamowitego kopa na końcówkę ligi. Przypomnieliśmy sobie, jak wygrywać. Teraz musimy to podtrzymać - podkreślał z nadzieją.

W euforii po zwycięstwie pamiętajmy jednak, że jedno z weekendowych rozstrzygnięć nie było korzystne dla gorzowian. Chodzi o wyczyn Motoru, który zremisował w Świnoujściu (przez chwilę nawet prowadził z Flotą). To może być bezcenny punkt dla ekipy z Lublina, na wagę baraży. Dobrze jednak, że nasz los teraz zależy od nas. GKP musi wygrać dwa ostatnie spotkania w lidze, aby załapać się do strefy barażowej (zakładamy, że za tydzień Motor pokona u siebie Dolcan Ząbki). Gdyby rywale ze wschodu nie ugrali remisu w Świnoujściu, naszym piłkarzom wystarczyłyby cztery punkty na finiszu (za remis w Poznaniu z Wartą i zwycięstwo w Gorzowie z Motorem).

Wygrana z Odrą nie przyszła łatwo. Tak to już jest na wiosnę, że gorzowianie muszą najpierw przyjąć cios, aby się obudzić. Przerabialiśmy to głównie z ekipami z dolnej części tabeli. Z Turem Turek, Dolcanem Ząbki, w Jastrzębiu i Stalowej Woli - wszystkie te mecze zaczynaliśmy od 0:1. W każdym z tych przypadków były to uderzenia, po których podnieść zdołali się nasi połowicznie. Podnieść się na remis, bądź tylko na chwilę, a mecze kończyli bez zdobyczy. Teraz, na szczęście, było inaczej.

Pierwszy sygnał na pobudkę mieliśmy w 18. min, gdy Brazylijczyk Filipe trafił z ostrego kąta w słupek bramki Dawida Dłoniaka. Po chwili zakotłowało się w naszym polu karnym, upadał Charles Nwaogu, sędzia nie gwizdnął. Aż wreszcie kilka minut dominacji goście przekuli na gola. Nigeryjski napastnik Odry odegrał do Marcina Rogowskiego, a ten świetnym, mierzonym strzałem z 10 m pokonał Dłoniaka.

- Taki cios był chyba potrzebny, dopiero strata gola nas zmobilizowała do walki. O tych 20 min chcę jak najszybciej zapomnieć, bo to był nasz najgorszy fragment, odkąd jestem trenerem gorzowskiej drużyny - mówił Adam Topolski.

Później wszystko było już tak, jak należy. Gorzowianie tworzyli okazję za okazją. Świetnie między słupkami spisywał się jednak Mateusz Sławik z ekstraklasowym doświadczeniem (w przeszłości grał m.in. w Górniku Zabrze). Trochę niedokładni byli też nasi piłkarze. Ale wreszcie trafili do siatki. Potrzebny był rzut karny, który pewnie wykorzystał Mateusz Piątkowski (wcześniej faulowany był Emil Drozdowicz). Po przerwie gorzowianie nie odpuszczali. Na gola czekaliśmy do 61. min. Odważnie w pole karne wbiegł Łukasz Maliszewski, oddał piłkę do Mouhamadou Traore, a ten strzelił na 2:1. - Kapitalne uderzenie z krótkiej nogi tuż przy słupku. Dawno nie widziałem takiego gola. Widocznie tak musiało być. Nie wpadło po klarownych okazjach. Wpadło wtedy, kiedy nie powinno - uśmiechał się trener Topolski.

Odra nie miała już siły i pomysłu, aby odpowiedzieć. Na dokładkę dwóch ważnych graczy defensywnych - Maciej Kiciński i Paweł Król - opuściło murawę na noszach. - Po stracie drugiego gola opuściliśmy głowy. Zabrakło nam tego czegoś, tej iskry, aby przejąć inicjatywę. Nie mogliśmy przezwyciężyć żalu, że spadek jest bliski - opowiadał rezerwowy napastnik gości Piotr Adamczyk. A kapitan Marcin Rogowski dodał: - Ten wynik to koniec piłki nożnej w Opolu. Nie ma perspektyw, nie ma pieniędzy. Dlatego ten interes zostanie zamknięty.



GKP GORZÓW - ODRA OPOLE 2:1 (1:1)

BRAMKI: Piątkowski - z karnego (42.), Traore (61.) - Rogowski (20.)

GKP: Dłoniak - Ziemniak, Truszczyński, Sawala, Petrik - Cieciura (46. min Kaczorowski Ż), Łuszkiewicz, Maliszewski - Drozdowicz, Piątkowski (66. min Kaczmarczyk), Traore.

ODRA: Sławik - Kowalczyk Ż, Kiciński (66. min Orłowicz), Król (75. min Adamczyk), Kalinowski - Monasterski, Jaskólski Ż, Filipe, Cieluch (69. min Grodzki) - Rogowski Ż, Charles.



WYNIKI 32. KOLEJKI:

GKP Gorzów - Odra Opole 2:1, Kmita Zabierzów - GKS Jastrzębie 0:3 (walkower), Podbeskidzie Bielsko-Biała - Tur Turek 9:0, Stal Stalowa Wola - GKS Katowice 0:0, Górnik Łęczna - Wisła Płock 1:1, Dolcan Ząbki - Warta Poznań 1:0, Flota Świnoujście - Motor Lublin 1:1, Zagłębie Lubin - Korona Kielce 4:0, Widzew Łódź - Znicz Pruszków 2:0.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Widzew326650:22
2. Zagłębie326362:31
3. Bielsko325860:28
4. Korona325548:36
5. Znicz325443:27
6. Flota325340:32
7. Górnik325144:36
8. Dolcan324633:30
9. Warta324643:41
10. Wisła324342:43
11. Stal324233:33
12. GKS323834:47
13. Katowice323835:42
14. Motor323220:28
15. GKP323031:52
16. Tur322726:53
17. Odra322522:45
18. Kmita322111:51


Kmita wycofała się z rozgrywek i została przesunięta na ostatnie miejsce w tabeli. Pierwsza i druga drużyna awansuje bezpośrednio do ekstraklasy, trzecia zagra o awans w barażach. Cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi, a piąta i szósta ekipa od końca wystąpi w barażach o utrzymanie.