Rywale nadal uciekają GKP

Z każdym kolejnym meczem pierwsza liga oddala się od Gorzowa. Piłkarze GKP w sobotę zaledwie zremisowali z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie Turem Turek. I to na swoim boisku.
Przyjście nowego trenera wtłoczyło w gorzowian nową świeżą krew. Adam Topolski (w przeszłości człowiek roku w Turku, za awans z Turem na zaplecze elity) sprawił, że do szatni GKP wrócił uśmiech, przed meczem bojowa była też atmosfera. Na boisku bywało z tym różnie. Gorzów walczył, ale przez całe spotkanie bił głową w mur. Szumu było dużo. Zrywy co kilka minut przeplatane falą niedokładnych dośrodkowań ze skrzydeł (nasi grali szeroko), a na dokładkę dwie gafy bloku defensywnego - to złożyło się na remis 2:2 z Turem. - Remis, który dla nas jest porażką - nie ukrywał trener Topolski.

Bo fantazja jest od tego, aby bawić się. obroną

Nowy szkoleniowiec GKP ma fantazję. W swoim debiucie tyleż autorsko, co artystycznie przemeblował obronę gorzowskiej drużyny. Z jednej strony zmusiły go do tego problemy zdrowotne dwóch etatowych środkowych obrońców Grzegorza Jakosza (wysoka gorączka w sobotę) i Braina Obema (jeszcze trzy tygodnie będzie leczył uraz kolana). Z drugiej strony na szali była odwaga trenera Topolskiego. Na stoperze zagrali Szymon Sawala (od zawsze pomocnik z ciągotkami ofensywnymi!) i Maciej Truszczyński (raz już grał na tej pozycji w tym sezonie i dostał czerwoną kartkę), na prawej stronie biegał Krzysztof Ziemniak (to jego drugi występ od pierwszej minuty w ośmiu meczach), a na lewej zobaczyliśmy Czecha Josefa Petrika, dla którego był to. pierwszy występ na wiosnę!

Tak Turek tu zremisował

Pokręcona defensywa grała poprawnie, ale niestety nie ustrzegła się błędów w kluczowych akcjach meczu. Dwa gole dla Tura sprokurowali obrońcy do spółki z niepewnym bramkarzem Radosławem Janukiewiczem. W 8. min Sawala dołączył do Ziemniaka na prawej stronie i szczęśliwie minął ich Paweł Olszewski. Napastnik gości wbiegł w pole karne i strzelił w środek bramki. Tam był golkiper GKP, ale przepuścił piłkę pod brzuchem. Złośliwi (Janukiewicz to ich ulubieniec) z miejsca stwierdzili, że każdy kibic z "mięśniem piwnym" by to obronił. Drugą pomyłkę mieliśmy w 79. min. Przebojowy Piotr Skokowski urwał się na lewej stronie i dorzucił na głowę Benjamina Imeha. Nie pokryli go obrońcy, inaczej mógł zareagować Janukiewicz, który tym razem wybrał pilnowanie linii bramkowej.

Co na to trener? - Nie usłyszycie ode mnie publicznej chłosty zawodników. Im trzeba teraz wsparcia, dobrego słowa, rozmów. Nie chcę nikogo konkretnie obwiniać za stracone bramki. Choć blok defensywny popełnił dwa błędy, które rzutują na niekorzystny dla nas wynik - mówił Adam Topolski. - Postawiliśmy wszystko na jedną kartę, graliśmy ofensywnie, o zwycięstwo. W takiej grze łatwiej o błędy z tyłu. Nie załamujemy się jednak, mamy jeszcze sześć spotkań do rozegrania. Jeszcze to wszystko może się odwrócić - zauważył szkoleniowiec gorzowian.

Niechciany "Kaczor" ratuje GKP

Na odważny ruch, trener Topolski zdecydował się także w środkowej linii. Na ławce rezerwowych usiadł w sobotę Paweł Kaczorowski. Do byłego reprezentanta Polski zrażony był trener Mieczysław Broniszewski, który nie włączył go do kadry pierwszego zespołu i nakazał treningi z ekipą juniorów. Teraz "Kaszany" już nie ma. Ale jest Kaczorowski! Doświadczony pomocnik, którego Adam Topolski chce wykreować na talizman GKP, pojawił się na boisku w 83. min. Nie minęło 120 s, a już strzelił gola. Na wagę remisu. - Komu dedykuję tę bramkę? Trenerowi juniorów Piotrowi Guszpitowi. W podzięce za treningi strzeleckie - powiedział z uśmiechem Kaczorowski.

Z remisu nikt się nie cieszył. Obie drużyn przyjęły go jako stratę dwóch punktów, a nie jeden punkt zysku. - Jest duży żal, bo gdy na dziesięć minut przed końcem prowadzi się na wyjeździe, to trzeba już to obronić. Oczywiście, liczyło się dla nas tylko zwycięstwo. Ale nie rzuciliśmy wszystkich sił na GKP w końcówce, nie chcieliśmy odzyskać prowadzenia za wszelką cenę. Nie możesz meczu wygrać, to go chociaż nie przegraj. Tę piłkarską maksymę wcieliliśmy w życie - zakończył obrońca gości Dawid Bartos.



GKP GORZÓW - TUR TUREK 2:2 (1:1)

BRAMKI: Piątkowski (40.), Kaczorowski (85.) - Olszewski (8.), Imeh (79.)

GKP: Janukiewicz - Ziemniak, Truszczyński, Sawala, Petrik (72. min Kozioła) - Cieciura (83. min Kaczorowski), Łuszkiewicz, Ibrahim (63. min Traore), Maliszewski - Drozdowicz, Piątkowski.

Tur: Sabela - Lipiński, Madera, Kasprak, Bartos Ż - Bieniek, Pruchnik, Łagiewka, Skokowski (90. min Kubowicz) - Olszewski (46. min Hyży), Imeh (83. min Różycki).



WYNIKI 28. KOLEJKI:

GKP Gorzów - Tur Turek 2:2, Kmita Zabierzów - Stal Stalowa Wola 0:3 (walkower), Widzew Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0, Górnik Łęczna - GKS Jastrzębie 2:0, Dolcan Ząbki - GKS Katowice 0:1, Flota Świnoujście - Znicz Pruszków 1:0, Zagłębie Lubin - Wisła Płock 1:0, Korona Kielce - Odra Opole 2:0, Motor Lublin - Warta Poznań 1:1.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Widzew Łódź285741:19
2. Zagłębie Lubin285452:28
3. Znicz Pruszków285342:20
4. Korona Kielce284942:29
5. Podbeskidzie Bielsko-Biała284843:26
6. Flota Świnoujście284634:27
7. Górnik Łęczna284338:33
8. Wisła Płock283937:37
9. Warta Poznań283735:38
10. Dolcan Ząbki283628:29
11. Stal Stalowa Wola283529:29
12. GKS Jastrzębie283429:40
13. GKS Katowice283230:38
14. Motor Lublin282815:22
15. Tur Turek282724:38
16. GKP Gorzów282526:47
17. Odra Opole282421:38
18. Kmita Zabierzów282111:39


Kmita wycofała się z rozgrywek i została przesunięta na ostatnie miejsce w tabeli. Pierwsza i druga drużyna awansuje bezpośrednio do ekstraklasy, trzecia zagra o awans w barażach. Cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi, a piąta i szósta ekipa od końca wystąpi w barażach o utrzymanie.