Piłkarze GKP biorą punkt w Łęcznej na raty

W najdłuższym meczu w historii gorzowskiej piłki ekipa GKP zremisowała w Łęcznej z Górnikiem 1:1. Punkt z wyjazdu powinien cieszyć. Ale nie cieszy, bo gorzowianie byli zespołem lepszym, a gola znów stracili na sekundy przed końcem spotkania i znów są w strefie bezpośredniego spadku.
W innych okolicznościach z remisu w Łęcznej byśmy się radowali. Gorzowianie zasłużyli jednak na gorzkie słowa. Po pierwsze: mieli w tym meczu inicjatywę, mogli to rozstrzygnąć wcześniej. Po drugie: zdobyli w końcu gola, ale jakże cennego prowadzenia nie zdołali utrzymać. Tak ciężko wypracowaną zdobycz znów oddaliśmy w końcówce. Po trzecie: sytuacja piłkarzy GKP w pierwszoligowej tabeli z tygodnia na tydzień wygląda coraz gorzej. A przypominamy - miało być tylko lepiej.

To, co wydarzyło się w ten weekend w Łęcznej, to rzadkość na polskich boiskach. Mecz rozpoczął się w sobotę o 19, a zakończył w. niedzielę tuż przed godz. 12. Wszystko przez awarię sztucznego oświetlenia. W pierwszej połowie w Łęcznej włączyli światła na pół gwizdka. Gdy w przerwie chcieli zwiększyć moc, lampy zgasły i na złość organizatorom odpalić się już nie chciały. Po godzinie "walki o ogień" sędziowie podjęli decyzję o przełożeniu drugiej połowy na niedzielę.

I wielka szkoda, że nie dograliśmy tego spotkania z rozpędu. - Przerwanie meczu to zła wiadomość dla nas - mówił w sobotę wieczorem trener GKP Mieczysław Broniszewski. - Jestem zdenerwowany. Chłopaki mają łzy w oczach. Mieliśmy Górnika na widelcu. W drugiej połowie byśmy ich zniszczyli, jestem o tym przekonany - podkreślał nasz trener. W Łęcznej znów momentami byliśmy "Barceloną". Tak jak na początku meczu inauguracyjnego w Świnoujściu, tu na otwarcie przez pierwszych 10 minut byliśmy na połowie Górnika. To pozytywne, że rywala umiemy aż tak zdominować. To budujące, że potrafimy tworzyć okazje. Ale niestety dołujące jest to, że bramkarze drużyn przeciwnych kończą mecze z siniakami, a nie z piłkami w siatce. Tak ich obijamy! Do przerwy (wyjątkowo długiej) mieliśmy dużo dogodnych okazji. Najbardziej żal sytuacji z 44. min, gdy Mateusz Piątkowski (jeszcze w sobotę, po kwadransie gry zmienił Emila Drozdowicza, który doznał kontuzji mięśnia dwugłowego) zmarnował sytuację sam na sam z Jakubem Wierzchowskim.

Kibice gorzowskiej drużyny grzmieli na forach internetowych. Dlaczego nie ma walkowera dla GKP? To było najczęściej zadawane przez fanów pytanie. Regulamin polskiej ligi mówi jasno: w tej sytuacji nie ma mowy o przyznaniu punktów przy zielonym stoliku. Mecz musi być dokończony następnego dnia przed południem. Nocleg i posiłki funduje gospodarz spotkania. Na koszt Górnika nasza ekipa spędziła więc noc z soboty na niedzielę w hotelu Lublin. Do łóżek gorzowianie położyli się przed północą, wstali o 8 rano.

Po nocnej przerwie gorzowscy piłkarze nadal mieli inicjatywę. Obawy trenera Broniszewskiego, że jego podopieczni stracą w niedzielę sobotni impet, nie potwierdziły się. W piłkę grała ekipa GKP, a Górnik Łęczna jedynie jej asystował. Tyle tylko, że Wierzchowskiego chcieliśmy złamać w pół. Szymon Sawala na otwarcie drugiej połowy był oko w oko z bramkarzem Górnika, ale trafił w niego. Minęło kilkadziesiąt sekund i znów wyborną okazję zmarnował Piątkowski. Gorzowianie dopięli swego w 79. min. Błąd obrońcy Górnika Piotra Karwana wykorzystał Mouhamadou Traore. Szczęśliwy finał był już bardzo blisko, ale nasi piłkarze znów zapomnieli się w samej końcówce. Dwójkową akcję Sławomira Nazaruka i Kamila Witkowskiego wykończył soczystym strzałem ten drugi i wydarł gorzowianom zwycięstwo.



GÓRNIK ŁĘCZNA - GKP GORZÓW 1:1 (0:0)

BRAMKI: Witkowski (89.) - Traore (79.)

Górnik: Wierzchowski - Tomczyk, Nikitović, Karwan, Kazimierczak (46. min Radwański) - Bartoszewicz Ż (87. min Bugała), Niżnik, Szymanek Cz (Ż+Ż), Nazaruk - Grzegorzewski (46. min Witkowski), Nakoulma.

GKP: Janukiewicz - Truszczyński Ż, Obem, Jakosz, Łuszkiewicz - Cieciura (87. min Szałas), Sawala, Sing, Maliszewski - Drozdowicz (16. min Piątkowski, 75. min Ibrahim), Traore.



WYNIKI 23. KOLEJKI:

Górnik Łęczna - GKP Gorzów 1:1, Wisła Płock - Kmita Zabierzów 3:0 (walkower), GKS Katowice - Warta Poznań 1:0, Tur Turek - Motor Lublin 0:0, GKS Jastrzębie - Korona Kielce 0:0, Podbeskidzie Bielsko-Biała - Zagłębie Lubin 3:0, Stal Stalowa Wola - Flota Świnoujście 1:0, Znicz Pruszków - Odra Opole 2:0. Mecz Widzew Łódź - Dolcan Ząbki odbędzie się w poniedziałek.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Znicz Pruszków234637:16
2. Widzew Łódź224330:16
3. Podbeskidzie Bielsko-Biała234135:18
4. Zagłębie Lubin234145:26
5. Korona Kielce234035:25
6. Flota Świnoujście233628:25
7. Górnik Łęczna233530:29
8. Wisła Płock233333:32
9. GKS Jastrzębie232924:32
10. Dolcan Ząbki222921:22
11. Warta Poznań232729:35
12. Stal Stalowa Wola222623:25
13. Tur Turek232522:31
14. GKS Katowice232528:35
15. GKP Gorzów232321:37
16. Motor Lublin222111:18
17. Odra Opole231817:34
18. Kmita Zabierzów232111:24


Kmita wycofała się z rozgrywek i została przesunięta na ostatnie miejsce w tabeli. Pierwsza i druga drużyna awansuje bezpośrednio do ekstraklasy, trzecia zagra o awans w barażach. Cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi, a piąta i szósta ekipa od końca wystąpi w barażach o utrzymanie.