Piłkarze GKP już w odwrocie!?

Były rozbudzone nadzieje, były piękne plany pewnego utrzymania, a mamy dwie piękne porażki. Po sobotniej wpadce z Dolcanem gorzowianie, do zachowania miejsca w pierwszej lidze, pojadą objazdem. Po stracie punktów z ekipą z Ząbek na dobrą ścieżkę wrócić będzie ciężko.
Porażka 1:2 z Dolcanem Ząbki mocno komplikuje gorzowskie plany. Choć mamy za sobą dopiero dwa mecze w tym roku, jesteśmy po 21. z 34 kolejek, to trzeba koniecznie w GKP zacząć bić na alarm! Strata punktów na swoim boisku z innym beniaminkiem pierwszej ligi to strata nieodwracalna, która czkawką odbijać się będzie do końca sezonu. Do Dolcana tracimy w tym momencie już 7 pkt! Inni nasi rywale też nie próżnują, zdobywają punkty nawet na wyjazdach. A my stoimy w miejscu - 0 pkt, jeden gol zdobyty, cztery stracone.

Sobota gola osobliwego

Marcin Stańczyk z Dolcana do tej pory nie wie pewnie, jak w 10. min zdobył pierwszą bramkę dla swojej drużyny. Pomocnik gości dostał piłkę w prezencie od słabo dysponowanego w sobotę bramkarza GKP Radosława Janukiewicza. - Wyszedłem do dośrodkowania tak daleko [na 11. metr - przyp. red.], bo czułem, że jestem tam potrzebny. Nie jestem bramkarzem uwiązanym do linii bramkowej. Zderzyłem się z rywalem. Sędzia nie gwizdnął faulu na mnie chyba tylko dlatego, bo byłem poza "piątką". Cóż, dałem d. na całej linii. Ale nie boję się chociaż do tego przyznać - rzucił golkiper gorzowian. Janukiewicz upuścił piłkę, a stojący tyłem do bramki Stańczyk, nie zastanawiając się zbytnio, lobował ją przewrotką. Z linii bramkowej próbował jeszcze wybijać futbolówkę Grzegorz Jakosz (kolejny sobotni nie-pewniak w defensywie), ale nie sięgnął piłki głową.

Rzucili całą armię, zostali dobici kontrą

Wyrównanie padło po ogromnym zamieszaniu w 31. min. Z wolnego z lewej strony soczyście dogrywał Adrian Łuszkiewicz, a w gąszczu nóg najbardziej przytomny był kapitan GKP Szymon Sawala. Dołożył tylko stopę i piłka wpadła do siatki. - Uwierzyliśmy, że musi być już lepiej. Narzuciliśmy rywalowi swój styl - mówił Sawala. Huraganowych ataków długo się jednak nie mogliśmy doczekać (pięć minut wiatru po bramce i jednorazowe zrywy w drugiej odsłonie to za mało).

Wyborne okazje znów mieli napastnicy. Emil Drozdowicz w 59. min uderzał głową, minimalnie obok lewego słupka bramki Macieja Humerskiego. W 88. min świetnie zrozumieli się Drozdowicz i Mateusz Piątkowski. Nasz najlepszy strzelec nie połakomił się na strzał z 14 metrów, jeszcze odegrał do kolegi na ósmy metr. Piątkowski był sam na sam z Humerskim, próbował podcinać piłkę, ale trafił w niego. To była jedna z okazji gorzowian, którzy w ostatnich 10 min meczu zaatakowali tak, jak powinni to robić przez całą drugą połowę.

Nasi byli jednak tak zaaferowani walką z przodu, że zupełnie zapomnieli o tyłach. Dobiła nas kontra rezerwowych w ostatniej akcji meczu! Już w 4. min doliczonego czasu Tomasz Kułkiewicz popędził prawym skrzydłem, dograł do Michała Zapaśnika a ten delikatnym strzałem pokonał Janukiewicza. - Wiem, jak to smakuje. Dokładnie tak samo straciliśmy gola z Zagłębiem Lubin, jeszcze w poprzednim roku. To boli niesamowicie. My się cieszymy, bo chcieliśmy z Gorzowa wziąć punkt, a w prezencie od losu mamy trzy - mówił trener gości Marcin Sasal.

Taki GKP ligi nie utrzyma

- Mój zespół grał różnymi fazami. Długo się rozkręcał po ciosie z 10. minuty. Doprowadziliśmy do remisu, chcieliśmy wygrać. Za mocno chcieliśmy, bo nadzialiśmy się na kontrę. Największą naszą tragedią jest brak punktów. Bo nie gramy źle - powiedział trener GKP Mieczysław Broniszewski.

Nie jest tak różowo. W gorzowskiej maszynce coś nie gra. Problemy widać. W sobotę zagraliśmy jednostajnie, bez odpowiedniego zaangażowania, wychodziły nam tylko na bojowe zrywy. Nie chodzi już tylko o koszmarną skuteczność. To prawda - napastnicy nie mogą się wstrzelić. Ale wielki problem mamy w mocno przebudowanej obronie. Bramki tracimy absolutnie na własne życzenie. Tak było w Świnoujściu. W Gorzowie z Dolcanem nasza defensywa również nie ustrzegła się błędów. Do tego dochodzi niepewna gra bramkarza Janukiewicza. I najważniejsze: czekamy na GKP walczący. Bo GKP stojący na pewno nie zachowa dla Gorzowa miejsca na zapleczu elity.



GKP GORZÓW - DOLCAN ZĄBKI 1:2 (1:1)

BRAMKI: Sawala (31.) - Stańczyk (10.), Zapaśnik (90.)

GKP: Janukiewicz - Truszczyński Ż (84. min Piątkowski Ż), Obem, Jakosz, Łuszkiewicz - Cieciura, Sawala Ż, Maliszewski, Ibrahim (67. min Szałas), Drozdowicz - Traore.

Dolcan: Humerski - Korkuć, Hirsz, Jędrzejczyk, Grzelak (69. min Warakomski) - Kosiorowski, Papierz Ż, Stańczyk, Herman (63. min Kułkiewicz) - Stretowicz (79. min Zapaśnik), Tataj.



WYNIKI 21. KOLEJKI:

GKP Gorzów - Dolcan Ząbki 1:2, Znicz Pruszków - Kmita Zabierzów 3:0 (walkower), GKS Katowice - Wisła Płock 1:1, Tur Turek - Odra Opole 1:1, GKS Jastrzębie - Warta Poznań 1:1, Podbeskidzie Bielsko-Biała - Motor Lublin 0:0, Stal Stalowa Wola - Korona Kielce 3:0, Flota Świnoujście - Górnik Łęczna 0:2, Widzew Łódź - Zagłębie Lubin 1:0.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Widzew Łódź214230:16
2. Zagłębie Lubin214045:23
3. Znicz Pruszków214033:15
4. Korona Kielce213833:23
5. Podbeskidzie Bielsko-Biała213730:16
6. Flota Świnoujście213528:24
7. Górnik Łęczna213429:26
8. Wisła Płock213029:30
9. GKS Jastrzębie212723:31
10. Dolcan Ząbki212619:22
11. Warta Poznań212425:33
12. Tur Turek212421:27
13. Stal Stalowa Wola202222:25
14. GKP Gorzów211917:36
15. Motor Lublin201910:17
16. GKS Katowice211925:34
17. Odra Opole211816:30
18. Kmita Zabierzów212111:18


Kmita wycofała się z rozgrywek i została przesunięta na ostatnie miejsce w tabeli. Pierwsza i druga drużyna awansuje bezpośrednio do ekstraklasy, trzecia zagra o awans w barażach. Cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi, a piąta i szósta ekipa od końca wystąpi w barażach o utrzymanie.