GKP zagra w sobotę o 15 o 6 pkt

Jeden dobry mecz i gorzowianie mogą być pewni podwójnej zdobyczy. Jak to możliwe? Za tydzień na pewno zainkasują komplet punktów za walkower z Kmitą Zabierzów. Aby naprawdę mieć powodu do radości GKP musi najpierw ograć w sobotę Dolcan Ząbki.
Nasi najbliżsi rywale zaczęli piłkarską wiosnę właśnie od łatwych punktów zdobytych na wycofanym z rozgrywek Zabierzowem. GKP grał w Świnoujściu nieźle, ale przegrał 0:2. Do Dolcana Ząbki traci 4 pkt. - Dlatego w sobotę nie trzeba, powinniśmy, ale musimy wygrać - zapowiada trener gorzowian Mieczysław Broniszewski. - To jedyna droga, aby w dwa tygodnie dołączyć do drużyn ze środka tabeli i już teraz oddalić się od strasznie nerwowej strefy bezpośredniego spadku.

Już dzień po porażce z Flotą nasi zawodnicy rozpoczęli przygotowania do kolejnego wiosennego spotkania, pierwszego w 2009 r. w domu. W tygodniu dominowały dwa rodzaje zajęć - treningi taktyczne i strzeleckie. Te drugie zupełnie nie dziwią. Przecież nad morzem mieliśmy masę sytuacji bramkowych, ale niestety przy tym wyjątkowo zwichrowane celowniki. W środę na swój trening GKP zaprosił czwartoligową Celulozę Kostrzyn. Nasi wygrali 10:1. Osiem z gorzowskich goli strzelili napastnicy - Senegalczyk Mouhamadou Traore cztery, Emil Drozdowicz trzy, a Mateusz Piątkowski jednego. - Czy nasz atak naprawdę się odblokował przekonamy się w sobotę - wyniku sparingu Broniszewski nie przeceniał. - Niech Dolcanowi strzelą połowę z tego co Celulozie to na pewno wszystkim w Gorzowie będzie bardzo miło. Czy będą zmiany w składzie w porównaniu z pierwszym meczem? Będą, ale nie jakieś rewolucyjne, a wyłącznie kosmetyczne, wymuszone stylem gry i indywidualnymi umiejętnościami przeciwników.

Zespół z Ząbek (jesienią grał w Nowym Dworze Mazowieckim, ale teraz wraca na swój stadion) zimą wzmacniał przede wszystkim atak. Do bramkostrzelnego Macieja Tataja (6 goli) dołączył były piłkarz Korony Kielce i Lechii Gdańsk 33-letni Andrzej Stretowicz. Doszedł również Marcin Ogrodowczyk. Na wyjeździe GKP zremisował z Dolcanem 1:1. Co ciekawe, na trybunach był obecny, mieszkający w Warszawie, trener Broniszewski. - Bardzo dobrze pamiętam tamto spotkanie, bo przeważaliśmy na boisku, szybko zdobyliśmy bramkę, ale w końcówce po błędzie jeden strzał wpadł do naszej siatki i w ten sposób straciliśmy dwa punkty - opowiadał Emil Drozdowicz. - Mamy świadomość co czeka nas w sobotę. To ma być piękna inauguracja nie tylko na trybunach, gdzie pewnie fanów będzie kilka tysięcy, ale również na boisku. Postrzelaliśmy sobie w tygodniu z Kostrzynem. Pierwsza liga to jednak zupełnie gdzie indziej zawieszona poprzeczka. Będziemy jednak znów strzelać i na pewno nie w niebo. Nie wyobrażam sobie, abyśmy dalej mieli oddawać punkty jak wcześniej Dolcanowi, czy ostatnio Flocie, bo tak to my się w lidze nie utrzymamy - dodał gorzowski napastnik.

Mecz na stadionie przy ul. Olimpijskiej rozpocznie się w sobotę o godz. 15. Na pierwszoligową widownię z miesiąca na miesiąc są nakładane coraz większe obostrzenia. Wszystko po to, aby na trybunach było bezpiecznie. Kierownik do spraw bezpieczeństwa w GKP Andrzej Drzewiński apeluje o szybsze przyjście na stadion, aby uniknąć kolejek przed kasami. Bramy będą otwarte już o godz. 13. Każdy kibic musi mieć przy sobie dokument tożsamości. - Liczymy na ścisłą współpracę z fanami, aby mieli komfort oglądania pierwszoligowych meczów, a klub nie musiał płacić jakichkolwiek kar - powiedział Drzewiński. - Kto przyjdzie szukać zadymy, a nie cieszyć się piłką, może się spodziewać poważnych konsekwencji. Tym bardziej, że od wiosny nasz stadion jest w pełni monitorowany.